oto nasz nowy Miś Podróżnik:
Buddy poleciał do USA by w Kalifornii zaprzyjaźnić się z pewnym zwierzątkiem. Miś zamieszkał w Irvine w Hrabstwie Orange. w 2008 właśnie to miasto zajęło 4 miejsce na liście najlepszych miejsc do życia w Stanach Zjednoczonych. jeśli Buddy nie zapomni, to dogłębnie zbada ten temat ;)
Buddy chciał poznać szczura o imieniu Marty. jeśli traficie na stronę internetową Marty the Mouse poznacie kim był ten całkiem dobrze radzący sobie w biznesie szczur intelektualista. nas urzekła jego "teorii skarpety"! nie znacie? otóż, według Martiego kiedy nie
ma się ochoty na nic, trzeba zdobyć skarpetę i do niej
wejść, ponieważ siedzenie w przyjemnie ciasnej skarpecie daje poczucie przynależności i pocieszenia
zupełnie jak przytulanie się do najlepszego przyjaciela. wypróbujcie, to
musi działać... Marty był też ekspertem od tablic rejestracyjnych. jego galeria zdjęć jest naprawdę imponująca! odwiedźcie czasem stronę Martiego na FB gdzie pojawiają się zdjęcia, które nie od dziś, po prostu poprawiają nam humor.
niestety Buddy nie mógł spotkać Martiego, który zmarł w listopadzie 2014, ale za to zaprzyjaźnił się ze szczurem o imieniu Wimbley.
podobno szczury mają swój dzień... przegapiliśmy okazję do świętowania, bo 4 kwietnia to już historia. może za rok nie zapomnimy! tymczasem kto lubi szczury klika TUTAJ. miłego oglądania!
18.04.2015
5.04.2015
Piksel o stolicy Podhala
w dolinie między Tatrami i Gorcami leży stolica Podhala. myślicie, że chodzi o Zakopane? o nie! to Nowy Targ.
Nowy Targ to największe i najstarsze miasto Podhala. kiedyś osada Stare Cło od XIV wieku, dzięki królewskim nadaniom, miasto Nowy Targ. centralnym placem miasta jest rynek o typowym średniowiecznym układzie urbanistycznym z Ratuszem.
Nowy Targ od zawsze związany był z handlem, znajdował się bowiem na starym szlaku handlowym prowadzącym z Węgier do Krakowa. a czwartek do dzisiaj jest dniem targowym.
patronką miasta jest święta Katarzyna, a kościół pod jej wezwaniem ufundował król Kazimierz Wielki.
z czego jeszcze znany jest Nowy Targ? podobno najlepsze lody w regionie można kupić w pobliżu nowotarskiego rynku. świadczyć mają o tym nie tylko długie kolejki w sezonie letnim, ale i fakt wpisania w 2008 roku nowotarskich lodów na Listę Produktów Tradycyjnych Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
ale ciekawe ilu z Was wie, że najbardziej utytułowanym klubem hokejowym w Polsce jest klub Podhale Nowy Targ. "Szarotki" w ciągu 75 lat istnienia zdobyły łącznie 43 medale Mistrzostw Polski, w tym 19 złotych. oto hala lodowa, gdzie obecnie działa MMKS Podhale Nowy Targ.
Nowy Targ to także miejskie lotnisko ze szkołą szybowcową i spadochronową, Podhalańska Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa oraz trasy do narciarstwa biegowego wokół rezerwatu Bór na Czerwonem.
po Nowym Targu oprowadzał nas Piksel!
Nowy Targ to największe i najstarsze miasto Podhala. kiedyś osada Stare Cło od XIV wieku, dzięki królewskim nadaniom, miasto Nowy Targ. centralnym placem miasta jest rynek o typowym średniowiecznym układzie urbanistycznym z Ratuszem.
![]() |
| Ratusz - Rynek. Nowy Targ |
Nowy Targ od zawsze związany był z handlem, znajdował się bowiem na starym szlaku handlowym prowadzącym z Węgier do Krakowa. a czwartek do dzisiaj jest dniem targowym.
patronką miasta jest święta Katarzyna, a kościół pod jej wezwaniem ufundował król Kazimierz Wielki.
![]() |
| Kościół św. Katarzyny |
z czego jeszcze znany jest Nowy Targ? podobno najlepsze lody w regionie można kupić w pobliżu nowotarskiego rynku. świadczyć mają o tym nie tylko długie kolejki w sezonie letnim, ale i fakt wpisania w 2008 roku nowotarskich lodów na Listę Produktów Tradycyjnych Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
ale ciekawe ilu z Was wie, że najbardziej utytułowanym klubem hokejowym w Polsce jest klub Podhale Nowy Targ. "Szarotki" w ciągu 75 lat istnienia zdobyły łącznie 43 medale Mistrzostw Polski, w tym 19 złotych. oto hala lodowa, gdzie obecnie działa MMKS Podhale Nowy Targ.
Nowy Targ to także miejskie lotnisko ze szkołą szybowcową i spadochronową, Podhalańska Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa oraz trasy do narciarstwa biegowego wokół rezerwatu Bór na Czerwonem.
po Nowym Targu oprowadzał nas Piksel!
14.03.2015
Kraków z wysokiej wieży
na podziwianie Krakowa chyba nikogo nie trzeba namawiać, więc... wraz z Misiową Rodzinką, rzućcie okiem na krakowskie zabytki.
poniżej całkiem duża część Krakowa zamknięta w niewielkim prostokącie:
oprócz charakterystycznego Mariackiego i Sukiennic na rynku stoi jednonawowy przykryty kopułą Kościół św. Wojciecha, a z wysokiej wieży wygląda tak:
gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości jak wyglądają Sukiennice, oto ich makieta:
by zobaczyć krakowski rynek z wysokiej perspektywy musicie się wdrapać np. na Wieżę Ratuszową.
jest wieża, a gdzie ratusz, zapytacie? otóż z okazałego budynku, po pożarze i różnych remontowych perypetiach, pozostała tylko ta samotna 70 metrowa wieża. a budynek ratusza niegdyś wyglądał tak:
głównymi zabytkami krakowskiego Starego Miasta oprócz (oglądanych powyżej) Kościoła Mariackiego, Sukiennic i Wieży Ratuszowej są także pozostałości murów obronnych, czyli Brama Floriańska i Barbakan. a szlak turystyczny wokół tych wszystkich zabytków to tzw. Droga Królewska.
Barbakan czyli twierdza wojenna, a w czasach pokoju Brama Chwały, czy według niektórych ważna blokada dla wiatrów północnych, które mogłyby podnosić damom suknie pod Kościołem Mariackim. współcześnie to po prostu Rondel, gdzie czasem ktoś zatańczy lub zaśpiewa, a latem wyświetli film. z arabskiego b-al-bagara, czyli "wrota obory", w języku celtyckim - bar-bacha, czyli "przedmurze". oto Barbakan:
wspominany szlak Droga Królewska prowadzi od Kościoła św. Floriana, obok Barbakanu przez Rynek aż do paszczy Smoka Wawelskiego, czyli na Wzgórze Zamkowe. a na Wawel Misiowa Rodzina zabrała nas już wcześniej, relacja TUTAJ.
ah, jaki ten Kraków jest piękny!
![]() |
| Kościół Mariacki oraz Rynek i Sukiennice zza krat |
| panorama Krakowa, a w jej centrum Kościół św. Anny |
oprócz charakterystycznego Mariackiego i Sukiennic na rynku stoi jednonawowy przykryty kopułą Kościół św. Wojciecha, a z wysokiej wieży wygląda tak:
| Kościół św. Wojciecha tuż za Sukiennicami |
gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości jak wyglądają Sukiennice, oto ich makieta:
| Sukiennice w misiowym rozmiarze |
by zobaczyć krakowski rynek z wysokiej perspektywy musicie się wdrapać np. na Wieżę Ratuszową.
| Wieża Ratuszowa |
![]() |
| makieta krakowskiego ratusza |
Barbakan czyli twierdza wojenna, a w czasach pokoju Brama Chwały, czy według niektórych ważna blokada dla wiatrów północnych, które mogłyby podnosić damom suknie pod Kościołem Mariackim. współcześnie to po prostu Rondel, gdzie czasem ktoś zatańczy lub zaśpiewa, a latem wyświetli film. z arabskiego b-al-bagara, czyli "wrota obory", w języku celtyckim - bar-bacha, czyli "przedmurze". oto Barbakan:
![]() |
| Barbakan |
ah, jaki ten Kraków jest piękny!
11.03.2015
pocztówkowe pozdrowienia od pandy wielkiej
w Misiolandii świętujemy, właśnie do nas dotarła pocztówka od Honeysuckle z piękną pandą wielką.
ten zwierzak z pocztówki to symbol narodowy Chin. wszystkim znana panda wielka bywa też nazywana niedźwiedziem bambusowym. pochodzi z Azji, żyje średnio 20-30 lat i chociaż jest ssakiem drapieżnym jest wegetarianinem. pandy zamieszkują południowo-zachodnie Chiny, prowincje Sichuan, Shaanxi i Gansu, a w 2004 roku policzono, że populacja pandy wielkiej liczy 1600 osobników.
panda wielka jest symbolem zagrożonych gatunków. podobno w roku 1961 kiedy powoływano do życia organizację WWF do londyńskiego zoo przybyła panda wielka o imieniu Chi-Chi i była taka sympatyczna, że założyciele WWF wybrali ją na symbol nowego ruchu na rzecz ochrony przyrody.
natomiast w starożytnych Chinach panda była symbolem pokoju, dlatego wywieszenie flagi z symbolem pandy podczas bitwy było oznaką gotowości do rozejmu.
Honeysuckle, Miś, który przysłał nam pocztówkę mieszka w Chongqing, a jakieś 300 km na północny-zachód w okolicach miasta Chengdu, znajduje się Chińska Baza Badawczo-Hodowlana Pandy Wielkiej z 30 hektarowym lasem bambusowym i muzeum pandy. w pobliżu znajduje się także największy rezerwat pandy wielkiej oraz ośrodek badawczy - Wolong.
naszą nową pocztówkę z Chin możecie zobaczyć wśród innych pocztówek - TUTAJ.
a tak wyglądają znaczki pocztowe:
pod znaczkami opiekunka Honeysuckle napisała: "thanks for your hard work mr. postman" :) i my też dziękujemy! (pocztówka wysłana 08 stycznia dotarła do nas 10 marca)
a tak przy okazji naszych poszukiwań wiedzy o pandzie wielkiej znaleźliśmy informacje o wyprawie naukowo-poznawczej łódzkich studentów do chińskiej prowincji Syczuan, będziemy się przyglądać! byłoby by bosko gdyby pozdrowili od nas pandy w Chengdu.
ten zwierzak z pocztówki to symbol narodowy Chin. wszystkim znana panda wielka bywa też nazywana niedźwiedziem bambusowym. pochodzi z Azji, żyje średnio 20-30 lat i chociaż jest ssakiem drapieżnym jest wegetarianinem. pandy zamieszkują południowo-zachodnie Chiny, prowincje Sichuan, Shaanxi i Gansu, a w 2004 roku policzono, że populacja pandy wielkiej liczy 1600 osobników.
panda wielka jest symbolem zagrożonych gatunków. podobno w roku 1961 kiedy powoływano do życia organizację WWF do londyńskiego zoo przybyła panda wielka o imieniu Chi-Chi i była taka sympatyczna, że założyciele WWF wybrali ją na symbol nowego ruchu na rzecz ochrony przyrody.
natomiast w starożytnych Chinach panda była symbolem pokoju, dlatego wywieszenie flagi z symbolem pandy podczas bitwy było oznaką gotowości do rozejmu.
Honeysuckle, Miś, który przysłał nam pocztówkę mieszka w Chongqing, a jakieś 300 km na północny-zachód w okolicach miasta Chengdu, znajduje się Chińska Baza Badawczo-Hodowlana Pandy Wielkiej z 30 hektarowym lasem bambusowym i muzeum pandy. w pobliżu znajduje się także największy rezerwat pandy wielkiej oraz ośrodek badawczy - Wolong.
naszą nową pocztówkę z Chin możecie zobaczyć wśród innych pocztówek - TUTAJ.
a tak wyglądają znaczki pocztowe:
pod znaczkami opiekunka Honeysuckle napisała: "thanks for your hard work mr. postman" :) i my też dziękujemy! (pocztówka wysłana 08 stycznia dotarła do nas 10 marca)
a tak przy okazji naszych poszukiwań wiedzy o pandzie wielkiej znaleźliśmy informacje o wyprawie naukowo-poznawczej łódzkich studentów do chińskiej prowincji Syczuan, będziemy się przyglądać! byłoby by bosko gdyby pozdrowili od nas pandy w Chengdu.
5.03.2015
ich troje i weekend na Węgrzech
nad Dunaj do krainy wielu odmian papryki i ręcznie malowanej porcelany, na krótkie zwiedzanie i łyk Tokaju wybrały się trzy Misie: Alex, Mila i Łosiek. na Węgrzech nie było jeszcze żadnego Mulinowego Podróżnika więc bardzo
się cieszymy, że dzięki tej mulinowej trójce mamy nową lokalizację na mapie naszych podróży.
Węgry kojarzą się ze świetną kuchnią i winem oraz trudnym do nauki językiem. geograficznie państwo to nie ma dostępu do morza, ale za to zlokalizowane jest na źródłach termalnych (największych w Europie). nie każdy też wie, że "kostka Rubika", długopis czy syfon wymyślono nad Balatonem. co piąty Węgier mieszka w Budapeszcie, bo to oczywiście największe madziarskie miasto i na dwa dni było też ulubionym miastem mulinowego trio.
jedną z najbardziej charakterystycznych budowli stolicy Węgier jest Parlament, budynek ten, to nie tylko siedziba władzy ustawodawczej ale i miejsce przechowywania insygniów królewskich. kolejnym znanym budynkiem jest największy kościół w mieście czyli Bazylika św. Stefana. jest też Zamek Królewski, czyli kompleks budynków na Wzgórzu Zamkowym. obecnie są tam dwa duże muzea i Biblioteka Narodowa. Misie zrobiły piękne zdjęcie Zamku wieczorową porą...
ciekawą budowlą w Budapeszcie jest także Baszta Rybacka. w średniowieczu odbywał się tam targ rybny dzisiaj jest super punktem widokowym skąd można podziwiać Dunaj, budynek Parlamentu, czy Most Łańcuchowy. konstrukcja mierzy łącznie 140 metrów długości, składa się z głównej, trzykondygnacyjnej wieży widokowej oraz mniejszych wieżyczek symbolizujących siedem plemion madziarskich.
białe mury obronne oraz bajkowe wieżyczki Baszty Rybackiej tworzą prawdopodobnie najbardziej romantyczną część węgierskiej stolicy. Misie były zachwycone taką scenerią, w tamtejszych krużgankach nawet trochę potańczyły do muzyki miejskiego grajka, a Alex oświadczył się Mili. jak nic zanosi się na misiowy ślub!
w trakcie zwiedzania Misie wybrały się także na kawę do kawiarni Cirkusz, gdzie wypiły najmocniejsze espresso w życiu.
spacerując nad Dunajem, Misie dotarły w okolice Parku Miejskiego gdzie stoi pewien zamek. nazywają go Zamkiem Vajdahunyad i właściwie tworzą go kopie budynków historycznych!
na kolację Mulinowi Podróżnicy trafili do baru "For Sale", w którym zajadały się darmowymi fistaszkami i zgodnie z lokalową tradycją zrzucały łupinki na podłogę! rozczytywały się także w milionach karteczek z pozdrowieniami od turystów którzy już tutaj byli. misiowe opiekunki oczywiście zostawiły swoje karteczkowe pozdrowienia.
Misie do domu wracały zmęczone, ale bardzo
szczęśliwe. na pewno jeszcze wrócą do Budapesztu w jakiejś
cieplejszej porze i na dłużej. no a teraz czekają je przygotowania
do ślubu. Łosiek zgodziła się zostać świadkiem :)
| Misie miały pokój z tarasem i widokiem na miasto. |
Węgry kojarzą się ze świetną kuchnią i winem oraz trudnym do nauki językiem. geograficznie państwo to nie ma dostępu do morza, ale za to zlokalizowane jest na źródłach termalnych (największych w Europie). nie każdy też wie, że "kostka Rubika", długopis czy syfon wymyślono nad Balatonem. co piąty Węgier mieszka w Budapeszcie, bo to oczywiście największe madziarskie miasto i na dwa dni było też ulubionym miastem mulinowego trio.
| panorama Budapesztu Parlament (po lewej), Bazylika św. Stefana (po prawej) |
| Wzgórze Zamkowe nad Dunajem |
| Baszta Rybacka |
białe mury obronne oraz bajkowe wieżyczki Baszty Rybackiej tworzą prawdopodobnie najbardziej romantyczną część węgierskiej stolicy. Misie były zachwycone taką scenerią, w tamtejszych krużgankach nawet trochę potańczyły do muzyki miejskiego grajka, a Alex oświadczył się Mili. jak nic zanosi się na misiowy ślub!
w trakcie zwiedzania Misie wybrały się także na kawę do kawiarni Cirkusz, gdzie wypiły najmocniejsze espresso w życiu.
spacerując nad Dunajem, Misie dotarły w okolice Parku Miejskiego gdzie stoi pewien zamek. nazywają go Zamkiem Vajdahunyad i właściwie tworzą go kopie budynków historycznych!
| Zamek Vajdahunyad |
na kolację Mulinowi Podróżnicy trafili do baru "For Sale", w którym zajadały się darmowymi fistaszkami i zgodnie z lokalową tradycją zrzucały łupinki na podłogę! rozczytywały się także w milionach karteczek z pozdrowieniami od turystów którzy już tutaj byli. misiowe opiekunki oczywiście zostawiły swoje karteczkowe pozdrowienia.
| Misie w rozmiarze fistaszków! |
Lokalizacja:
Budapeszt, Węgry
19.02.2015
pocztówka z Krakowa
wszystkie niedźwiedzie świata są wciąż zaspane, więc i Mulinowym Misiom też jakoś mniej się chce... przerwę w leniuchowaniu zapewnił nam Miś Michael przysyłając pocztówkę z Krakowa.
nabraliśmy nieco energii i uśmiechamy się od ucha do ucha. dziękujemy bardzo opiekunce Michaela za miłą niespodziankę!
a o atrakcjach Krakowa możecie przeczytać TUTAJ.
TUTAJ znajdziecie pocztówki przysłane przez Misiowych Podróżników.
nabraliśmy nieco energii i uśmiechamy się od ucha do ucha. dziękujemy bardzo opiekunce Michaela za miłą niespodziankę!
a o atrakcjach Krakowa możecie przeczytać TUTAJ.
TUTAJ znajdziecie pocztówki przysłane przez Misiowych Podróżników. 15.02.2015
Michael z Nowej Huty
mamy nowego Misiowego Podróżnika! jest nim, Michael, a mieszka na Nowej Hucie w Krakowie.
oto Michael:
Nowa Huta, jako pierwsza w Polsce, powstała według koncepcji "idealnego miasta socjalistycznego", więc ma dokładnie przemyślaną i zaplanowaną zabudowę i króluje tam tzw. budownictwo socrealistyczne. podstawowe założenia tejże architektury to: ogromne, symetryczne budynki zdobione kolumnadami czy attykami oraz szerokie trakty i ogromne place wyrażające "siłę i potęgę ludu pracującego". to nowe miasto powstało jako zaplecze mieszkaniowe dla pracowników tzw. kombinatu metalurgicznego, czyli Huty im. Lenina. (huta po 1989r. nosiła imię "Edisona metalurgii", czyli Tadeusza Sendzimira, obecnie to ArcelorMittal Poland S.A. Oddział w Krakowie.)
oto Michael:
Nowa Huta, jako pierwsza w Polsce, powstała według koncepcji "idealnego miasta socjalistycznego", więc ma dokładnie przemyślaną i zaplanowaną zabudowę i króluje tam tzw. budownictwo socrealistyczne. podstawowe założenia tejże architektury to: ogromne, symetryczne budynki zdobione kolumnadami czy attykami oraz szerokie trakty i ogromne place wyrażające "siłę i potęgę ludu pracującego". to nowe miasto powstało jako zaplecze mieszkaniowe dla pracowników tzw. kombinatu metalurgicznego, czyli Huty im. Lenina. (huta po 1989r. nosiła imię "Edisona metalurgii", czyli Tadeusza Sendzimira, obecnie to ArcelorMittal Poland S.A. Oddział w Krakowie.)
podobno Nowa Huta słynie z dwóch rzeczy: z dobrej stali i świetnego teatru (Teatr Ludowy). głównymi atrakcjami tej dzielnicy, w których klimat PRL niewątpliwie zastygł w betonie, to m.in. Plac Centralny i Ratuszowy, Kino „Światowid” i Kino "Świt", Teatr Ludowy, czy Restauracja "Stylowa", są nimi także typowe PRL-owskie blokowiska: Osiedle Wandy (pierwsze robotnicze osiedle) i Osiedle Stalowe (podobno najbardziej okazałe) oraz Centrum Administracyjne Huty im. Tadeusza Sendzimira, gdzie wciąż panuje wystrój i umeblowanie z tamtych lat.
Nowa Huta nosi miano najbardziej niebezpiecznej dzielnicy Krakowa, ale to chyba tylko niechlubna historia, bo ze statystyk Policji wynika, że niebezpieczniej bywa w okolicach Śródmieścia.
mulinowy Nowohucianin, czyli Michael, zamiast pokazywać to z czym Nowa Huta kojarzy się najmocniej, postanowił pokazać nam strefę Zen tejże dzielnicy, czyli Nowohucki Zalew. (a było to latem 2014r.)
jak przeczytaliśmy na blogu "Nowa Huta tu i tam" ten sztuczny zbiornik to jedno z najpiękniejszych miejsc w starej części Nowej Huty. zalew jako teren rekreacyjny oddziela tereny przemysłowe od blokowisk. sam zbiornik wodny to 7 ha, a z przylegającym parkiem to całe 17 ha strefy zielonej. zalew zamieszkują ptaki wodne m.in.: łabędź niemy i kaczka krzyżówka, a na niewielkiej wyspie, zwanej Małpim Gajem, są ich miejsca lęgowe.
a jak wyglądał zalew w zeszłym roku o tej porze możecie zobaczyć TUTAJ.
ah i bylibyśmy zapomnieli... na spacer Michael wybrał się ze swoją nową koleżanką, Luną. cudny z nich podróżniczy duet, prawda?
jak na razie Michael pokazał nam tylko Nowohucki Zalew, ale mamy nadzieję, że prędzej czy później, zabierze nas w podróż w czasie i poznamy z nim Nową Hutę w jej PRL-owskiej architektonicznej szacie. ale jeśli nie chcecie czekać na relację Michaela wybierzcie się na odkrywanie Nowej Huty z grupą Crazy Guides ich Trabantem!
Nowa Huta nosi miano najbardziej niebezpiecznej dzielnicy Krakowa, ale to chyba tylko niechlubna historia, bo ze statystyk Policji wynika, że niebezpieczniej bywa w okolicach Śródmieścia.
mulinowy Nowohucianin, czyli Michael, zamiast pokazywać to z czym Nowa Huta kojarzy się najmocniej, postanowił pokazać nam strefę Zen tejże dzielnicy, czyli Nowohucki Zalew. (a było to latem 2014r.)
jak przeczytaliśmy na blogu "Nowa Huta tu i tam" ten sztuczny zbiornik to jedno z najpiękniejszych miejsc w starej części Nowej Huty. zalew jako teren rekreacyjny oddziela tereny przemysłowe od blokowisk. sam zbiornik wodny to 7 ha, a z przylegającym parkiem to całe 17 ha strefy zielonej. zalew zamieszkują ptaki wodne m.in.: łabędź niemy i kaczka krzyżówka, a na niewielkiej wyspie, zwanej Małpim Gajem, są ich miejsca lęgowe.
a jak wyglądał zalew w zeszłym roku o tej porze możecie zobaczyć TUTAJ.
ah i bylibyśmy zapomnieli... na spacer Michael wybrał się ze swoją nową koleżanką, Luną. cudny z nich podróżniczy duet, prawda?
jak na razie Michael pokazał nam tylko Nowohucki Zalew, ale mamy nadzieję, że prędzej czy później, zabierze nas w podróż w czasie i poznamy z nim Nową Hutę w jej PRL-owskiej architektonicznej szacie. ale jeśli nie chcecie czekać na relację Michaela wybierzcie się na odkrywanie Nowej Huty z grupą Crazy Guides ich Trabantem!
10.02.2015
licytacje dla Kacperka
zupełnie przypadkiem poznaliśmy pewnego Małego Wojownika i koniecznie chcemy Wam, Drodzy Przyjaciele Misiolandii, o nim trochę opowiedzieć.
ten Mały Wojownik ma na imię Kacper, a 17 marca będzie obchodził swoje 4 urodziny. jak każde dziecko lubi oglądać bajki, więc w towarzystwie Pszczółki Mai czy Smerfów całkiem miło spędza czas, poza tym jest mistrzem gry w Piotrusia. a gdy jeździ na swoim rowerku to prawdopodobnie wyobraża sobie, że lata na rakiecie międzyplanetarnej! co najważniejsze, Kacperek lubi Misie :)
pogodna buzia tego Małego Wojownika skrywa jednak tajemnice. Kacperek choruje i to od urodzenia.
trzymamy mocno kciuki za naszego nowego przyjaciela i życzymy mu dużo zdrowia. przy okazji prosimy Was o pomoc! zajrzyjcie na licytacje na Facebooku - BAZAREK DLA KACPERKA.
Termin zakończenia bazarku to 10.03.2015 godz. 20:00.
Kacper jest podopiecznym Fundacji Dzieciom "Zdążyć z pomocą", klikając w znaczek traficie na jego profil i dowiecie się na co konkretnie choruje Kacper i na co zostaną przeznaczone pieniądze z licytacji.
jak mówi Mama Kacpra - "Kacperek nie mówi zbyt wiele, ale pewnie gdyby umiał, powiedziałby, że chce żyć jak każde zdrowe dziecko."
udział w licytacjach, to takie pomaganie przez kupowanie - kto jest za?
na Bazarku można wylicytować Mulinowe Misie, ZAPRASZAMY!
| Kacper - Mały Wojownik |
pogodna buzia tego Małego Wojownika skrywa jednak tajemnice. Kacperek choruje i to od urodzenia.
trzymamy mocno kciuki za naszego nowego przyjaciela i życzymy mu dużo zdrowia. przy okazji prosimy Was o pomoc! zajrzyjcie na licytacje na Facebooku - BAZAREK DLA KACPERKA.
Termin zakończenia bazarku to 10.03.2015 godz. 20:00.
![]() |
| dzieciom.pl |
jak mówi Mama Kacpra - "Kacperek nie mówi zbyt wiele, ale pewnie gdyby umiał, powiedziałby, że chce żyć jak każde zdrowe dziecko."
udział w licytacjach, to takie pomaganie przez kupowanie - kto jest za?
na Bazarku można wylicytować Mulinowe Misie, ZAPRASZAMY!
9.02.2015
w Londynie po raz drugi
niedawno Misiowa Rodzina opowiadała o swoim pobycie w Londynie. dzisiaj ponownie jesteśmy w tym pięknym mieście, tym razem naszymi przewodnikami są Avis i Vatzi.
jak na profesjonalnych podróżników przystało Avis i Vatzi zrobili sobie zdjęcia na tle znanych londyńskich budowli i naprawdę pięknie prezentują się w towarzystwie Tower Bridge czy Big Bena, prawda?
bardzo ciekawym punktem wizyty Misiów w Londynie było Royal Air Force Museum. ekspozycja muzealna obejmuje ponad 130 maszyn latających, które obrazują historię brytyjskiego, a także światowego lotnictwa. niektóre samoloty można nie tyle dotknąć, ale i zwiedzić od środka.
muzeum to nie tylko sterowce, bombowce, i inne samoloty. na terenie
muzeum znajdują się symulatory lotu, wystawa dotycząca kontroli
lotów czy aerodynamiki. jeden z hangarów opowiada historię starcia RAF-u
z niemieckim Luftwaffe podczas II Wojny Światowej, w Bitwie o Anglię. (w bitwie walczyło 145 polskich pilotów i 88 z Czechosłowacji.)
więcej o Londynie TUTAJ i TUTAJ, a o RAF Museum - TUTAJ.
jak na profesjonalnych podróżników przystało Avis i Vatzi zrobili sobie zdjęcia na tle znanych londyńskich budowli i naprawdę pięknie prezentują się w towarzystwie Tower Bridge czy Big Bena, prawda?
![]() | ||||||
| nad Tamizą: Tower of London i Tower Bridge |
![]() |
| Big Ben |
![]() |
| w RAF Museum |
więcej o Londynie TUTAJ i TUTAJ, a o RAF Museum - TUTAJ.
Lokalizacja:
Londyn, Wielka Brytania
7.02.2015
ktokolwiek widział, ktokolwiek wie
pamiętacie Filipa?
tak, to ten zielony Miś z czarną kokardą! Filipa poznaliście na samym początku naszej przygody z blogowaniem, to on jako pierwszy dał znać gdzie jest i co robi. dzięki Filipowi nasze pamiętniki z misiowych podróży zaczęły nabierać wymarzonych misiowych kształtów. Filip dał się Wam poznać jako ambitny student AGH w Krakowie (na czas jakiś zamieszkał nawet w akademiku), na początku dumnie nosił ze sobą agrafkę by z czasem zamienić ją na pióro... był naszym ulubieńcem!
| o niedźwiedziu Wojtku |
Filip był na koncercie, zrobił pyszny koktajl truskawkowy, opowiadał o podróży kolejką krzesełkową na Butorowy Wierch, był w Sandomierzu i przysłał nam pocztówkę, odwiedził także Nikifora w Krynicy-Zdrój i tak ładnie prezentował się w tulipanie! jednak dla nas najważniejsze, było to, że dzięki Filipowi poznaliśmy Kaprala Wojtka!
tak zdecydowanie, Filip był naszym ulubieńcem!
pod koniec listopada Filip wybrał się na wycieczkę do Zamościa i niestety zgubił się... wyjechał 29 listopada 2014 roku około 7:30 z Krakowa, po opuszczeniu autobusu jego opiekun zauważył, że Misia już z nim nie ma.
krótko mówiąc, Filip przepadł! Miś wygląda jak na zdjęciach, które do tej pory widzieliście, z jednym wyjątkiem, nie ma już swojego sznurka do dyndania...
szansa na odnalezienie Małego Misia jest znikoma, w końcu minęło już kilka miesięcy od zaginięcia, ale któż to wie! więc jakby co, gdyby co, czekamy na każdą informacje o losach Filipa... nawet o tych całkiem zmyślonych ;)
ktokolwiek widział, ktokolwiek wie gdzie jest Filip niech pisze, czekamy!
28.01.2015
Misiowa Rodzina w Londynie
ile jest Londynów na całym ziemskim globie oprócz tego najbardziej znanego w Zjednoczonym Królestwie? nawet jeśli się nad tym nigdy nie zastanawialiście, to zróbcie to teraz! my zapytaliśmy kogo trzeba i już wiemy, że miasta lub miejscowości o nazwie "London" znajdują się m.in. we Francji, w Kanadzie, w Nigerii, a także w kilkunastu stanach USA... co nas jednak najbardziej zaciekawiło to to, że na Kiritimati, czyli na Wyspie Bożego Narodzenia na Pacyfiku w Republice Kiribati znajdują się cztery osady o bardzo swojsko brzmiących nazwach. a te wioski to: London, Poland, Paris i Banana. ...jaki ten Wielki Świat jest cudownie zaskakujący, prawda!? o Polsce na Pacyfiku możecie przeczytać tutaj.
a do którego Londynu pojechała Misiowa Rodzina? pojechali odwiedzić Misia Paddingtona, zobaczyć czerwone autobusy i budki telefoniczne, doświadczyć czym jest ruch lewostronny, multikulturalny chaos o smaku "fish and chips" oraz sprawdzić co to jest Big Ben, Tamiza, czy London Eye. i co chyba najważniejsze, mieli szczęście, bo w czasie ich pobytu nie padało ;)
w Londynie jest najstarsze metro na świecie (London Underground) i największa giełda w Europie (LSE), tutaj pojawił się pierwszy bankomat i uliczne oświetlenie na skalę świata, a wieść gminna niesie że jeśli czegoś nie można znaleźć i kupić w Londynie to na pewno to coś w ogóle nie istnieje. ale jako że zakupy mogą być szkodliwe dla zdrowia zajmijmy się zwiedzaniem...
Misiowa Rodzinka zrobiła sobie zdjęcia z londyńskim mostem zwodzony, czyli Tower Bridge. przejście dla pieszych pomiędzy wieżami mostu to ciekawy punkt widokowy zwłaszcza, że spaceruje się po szkle! tuż obok mostu znajduje się Tower of London, kiedyś twierdza, dziś skarbiec klejnotów królewskich.
spacerując po innym moście - Millennium Bridge - uwagę Misiów przykuł budynek z charakterystyczną kopułą, czyli Katedra św. Pawła. to tutaj odbył się ślub księcia Karola i Diany Spencer. w katedrze można sobie poszeptać i to koniecznie pod kopułą (w Galerii Szeptów) albo w podziemiach katedry odwiedzić mogiły osób zasłużonych.
dzień zwiedzania Misiowi Podróżnicy zakończyli w Muzeum Historii Naturalnej a tam Misiową Rodzinę przywitał szkielet diplodoka o imieniu Dippy. wśród 70 milionów muzealnych eksponatów (pochodzących m.in. z wypraw kapitana Jamesa Cooka czy Karola Darwina) można zobaczyć np. naturalnej wielkości wieloryba niebieskiego, przekrój pnia sekwoi, czy galerię dinozaurów.
muzeum oczarowało Misiową Rodzinę, z resztą jak i cały Londyn.
Misie z całą stanowczością potwierdzają, że nie mylił się ten, kto powiedział, że "jeśli jesteś znudzony Londynem, jesteś znudzony życiem"...
mamy nadzieję, że Misiowa Rodzina Was nie zanudziła!
więcej o Londynie TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ.
a do którego Londynu pojechała Misiowa Rodzina? pojechali odwiedzić Misia Paddingtona, zobaczyć czerwone autobusy i budki telefoniczne, doświadczyć czym jest ruch lewostronny, multikulturalny chaos o smaku "fish and chips" oraz sprawdzić co to jest Big Ben, Tamiza, czy London Eye. i co chyba najważniejsze, mieli szczęście, bo w czasie ich pobytu nie padało ;)
| pozdrowienia z nad Tamizy! |
Misiowa Rodzinka zrobiła sobie zdjęcia z londyńskim mostem zwodzony, czyli Tower Bridge. przejście dla pieszych pomiędzy wieżami mostu to ciekawy punkt widokowy zwłaszcza, że spaceruje się po szkle! tuż obok mostu znajduje się Tower of London, kiedyś twierdza, dziś skarbiec klejnotów królewskich.
![]() |
| Tower Bridge |
![]() |
| z Katedrą św. Pawła w tle |
dzień zwiedzania Misiowi Podróżnicy zakończyli w Muzeum Historii Naturalnej a tam Misiową Rodzinę przywitał szkielet diplodoka o imieniu Dippy. wśród 70 milionów muzealnych eksponatów (pochodzących m.in. z wypraw kapitana Jamesa Cooka czy Karola Darwina) można zobaczyć np. naturalnej wielkości wieloryba niebieskiego, przekrój pnia sekwoi, czy galerię dinozaurów.
![]() |
| w holu londyńskiego Muzeum Historii Naturalnej |
muzeum oczarowało Misiową Rodzinę, z resztą jak i cały Londyn.
Misie z całą stanowczością potwierdzają, że nie mylił się ten, kto powiedział, że "jeśli jesteś znudzony Londynem, jesteś znudzony życiem"...
mamy nadzieję, że Misiowa Rodzina Was nie zanudziła!
więcej o Londynie TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ.
11.01.2015
Łosio-Misio?
imię tego Misia mogłoby brzmieć "Miło" - czyli "mi" od Misia i "ło" od łosia, ale wtedy kojarzyłoby się jednoznacznie z Miłoszem albo z pewną chorobą psychiczną, zwaną miłością... w zasadzie
nie jest to takie złe skojarzenie bo przecież każdy Mulinowy Miś w swym małym korpusie
skrywa artystyczną fantazję i gorące serce, tak tylko mulinowe , ale zawsze... jednak mówimy na niego Łosiek, chociaż istnieje prawdopodobieństwo, że jest samiczką!
pomijając jednak wszelkie dylematy związane z szeroko rozumianą onomastyką, to jest to po prostu Miś który chciał chociaż przez chwile zostać Łosiem...
6.01.2015
Filip, góra i "Matejko"...
miejsce które odwiedził Filip to jedno z "najbardziej znanych i obleganych polskich uzdrowisk". są tam pijalnie wód mineralnych, Szlak Architektury Cerkiewnej, stacja narciarska z koleją gondolową, liczne szlaki turystyczne, ścieżki rowerowe, odnowa biologiczna, oraz inne atrakcje.
Filip pojechał do Krynicy-Zdrój głównie po to żeby wjechać na Górę Parkową, co się oczywiście udało.
podróż kolejką linową była całkiem przyjemna i przypomniała naszemu dzielnemu Podróżnikowi o poprzednim misiowym"gór zdobywaniu".
![]() |
| pomnik Nikifora Krynickiego - Krynica-Zdrój |
urodzony w 1895 roku Epifaniusz Drowniak czyli Nikifor Krynicki malarz samouk, półanalfabeta, tułacz i wędrowiec, kojarzony z prymitywizmem, swoje obrazki "proste jak natura" malowane na zużytych opakowaniach czy zadrukowanych kartkach podpisywał: "Netyfor malarz" lub "Matejko".
prawdopodobnie namalował kilkadziesiąt tysięcy obrazków, sprzedawał je "bardzo tanio, aby tylko żyć". w Krynicy ma swoje muzeum, napisano o nim przynajmniej trzy książki, nakręcono film fabularny.
najbardziej podoba nam co o Nikiforze powiedział Edward Dwurnik:
"Wszystko, co malował, jest ZOBACZONE. A potem to zobaczone tasowało się w
jego pamięci, wyobraźni, swobodnie. On wyzwalał się wspaniale z
przymusu rzeczywistości i kreował obraz,
świat, własną ich strukturę. Opowiadał siebie, malował swój kosmos".
świat, własną ich strukturę. Opowiadał siebie, malował swój kosmos".
jak będziecie w Krynicy-Zdrój, odwiedźcie Nikifora, jego pomnik stoi przy krynickim deptaku.
1.01.2015
misiowe przesądy i Święto Słomianego Niedźwiedzia
pomysł na przygodę kolejnego Misia Podróżnika zrodził się przypadkiem. otóż w tym dziwnym pudle, zwanym telewizorem usłyszeliśmy o "święcie słomianego niedźwiedzia" i w Misiolandii zrobiło się niezłe zamieszanie bo żaden z Mulinowych Niedźwiedzi nie wiedział o co, a raczej o kogo chodzi... a przecież nie może tak być, że nie wiemy nic o święcie, które potencjalnie i nas dotyczy(?) z lektury fragmentów artykułów Roslyn M. Frank dotyczących symboliki niedźwiedzia w folklorze europejskim oraz na podstawie informacji z oficjalnej strony internetowej "Festiwalu Słomianego Niedźwiedzia" w Whittlesey (UK) wiemy zdecydowanie więcej!
a nawet wysłaliśmy Mulinowego Misia do organizatorów Festiwalu w Anglii z nadzieją że Miś dowie się na miejscu czegoś więcej.
oto nasz wysłannik:
jeśli chodzi o sam festiwal w angielskim Whittlesey, to... tuż po święcie Trzech Króli, ubiera się jedną osobę w strój ze słomy, nazywa się tę postać "Straw Bear" wyposaża w opiekuna, otacza tancerzami i wyrusza na miasto. według tradycji Słomiany Niedźwiedź wędrował przez miasteczko, i odwiedzał domy, a jego wizyta zapewniała zdrowie i dobrobyt dla domowników. takie wizyty "przynoszące szczęście" były częścią folkloru Whittlesey do końca XIX wieku. na pewien czas zostały zakazane, ale wróciły do terminarza miejskich imprez w 1980 roku pod nazwą "Whittlesea Straw Bear Festiwal". współcześnie festiwal to impreza weekendowa, czyli piątkowy koncert, sobotnie wędrowanie przez miasto i niedzielne spalenie "Słomianego Niedźwiedzia". z tego co wiemy spalenie Misia ma zapewnić jego przyszłe odrodzenie. trzeba też wspomnieć o tańcach, które towarzyszą w czasie przejścia przez miasto kolorowego korowodu ze Słomianym Niedźwiedziem... tym starym tańcem ludowym jest "morris dance" czyli moreska. taneczną część obrzędów wykonują różne postacie z dzwonkami przy nogach, w tym kukła konia i osoba o czarnej twarzy. i najważniejsza wiadomość - Whittlesea Straw Bear Festiwal 2015 odbędzie się w dniach 9-11 stycznia!
święto Słomianego Niedźwiedzia nie powstało ot tak, dla zabicia zimowej nudy i chociaż nie wszyscy wiedzą o co w nim chodzi, jest ściśle powiązane z dawnymi wierzeniami, o których bardzo chcemy Wam opowiedzieć!
więc skąd się wzięła postać niedźwiedzia w folklorze wielu europejskich kultur i dlaczego, akurat trafiło na niedźwiedzia?
nasi przodkowie uznawali niedźwiedzia za zwierzę o najpotężniejszym duchu, w końcu potrafi przeżyć kilka miesięcy bez jedzenia i to on sprowadza wiosnę kiedy się budzi ze swojego zimowego snu! gdyby pozbawić niedźwiedzia jego futra wyglądem przypominałby człowieka. stąd więc pogląd o wyjątkowości tego zwierzęcia, a w niektórych wierzeniach przekonanie o jego boskości...
Baskowie żyjący w Pirenejach wierzyli, że niedźwiedź jest przodkiem człowieka. w ich "opowieściach o niedźwiedzim synu" - pół niedźwiedź pół człowiek, opuścił kiedyś jaskinię w której się urodził by stać się pośrednikiem między ludźmi i niedźwiedziami (bogami). ten niedźwiedzi syn na jesieni zbierał do swojego brzucha dusze wszystkich istot żywych, a na wiosnę pozwalał im odrodzić się na nowo.
według przekonań Chantów (Khanty) z zachodniej Syberii niedźwiedź narodził się w niebie i został zesłany na ziemię by nagradzać dobrych ludzi i karać leniwych, a jego zimowy sen jest niejako zapowiedzią życia po życiu.
Ajnowie (japoński lud tubylczy) wierzyli, że pojawienie się niedźwiedzia przynosi szczęście, odprawiali też niedźwiedzi rytuał zwany Iyomante.
a północnoamerykańscy Indianie z plemienia Ute uważali się za potomków niedźwiedzi.
nie można zignorować faktu, że jeden z gwiazdozbiorów na niebie północnym nazywany jest Wielką Niedźwiedzicą, siedem najjaśniejszych jego gwiazd tworzy układ Wielkiego Wozu, a dyszel to ogon Niedźwiedzicy.
w Polsce mamy "niedźwiedzia zapustnego", który jak inne "słomiane misie", jest częścią zimowego karnawału.
kiedyś chodzenie z żywym niedźwiedziem od domu do domu było formą rozrywki (np. w średniowieczu tzw. "tańczące niedźwiedzie"), dziś jest ciekawą tradycją, o której Mulinowe Misie chciały koniecznie Wam opowiedzieć.
ps. wiedzieliście, że 2 lutego to Dzień Niedźwiedzia? podobno tego dnia hibernujący niedźwiedź ma w zwyczaju przewracać się na drugi bok i jest to znak, że zmiana pór roku jest coraz bliżej... (z braku niedźwiedzi może być też Dzień Borsuka, czy Świstaka)...
Kochani Przyjaciele Misiolandii znacie jakieś święto, przesąd albo miejsce w którym Miś odgrywał ważną rolę i o których Mulinowe Misie powinny wiedzieć? dajcie znać! my bardzo lubimy się uczyć i poszerzać nasze horyzonty!
a nawet wysłaliśmy Mulinowego Misia do organizatorów Festiwalu w Anglii z nadzieją że Miś dowie się na miejscu czegoś więcej.
oto nasz wysłannik:
jeśli chodzi o sam festiwal w angielskim Whittlesey, to... tuż po święcie Trzech Króli, ubiera się jedną osobę w strój ze słomy, nazywa się tę postać "Straw Bear" wyposaża w opiekuna, otacza tancerzami i wyrusza na miasto. według tradycji Słomiany Niedźwiedź wędrował przez miasteczko, i odwiedzał domy, a jego wizyta zapewniała zdrowie i dobrobyt dla domowników. takie wizyty "przynoszące szczęście" były częścią folkloru Whittlesey do końca XIX wieku. na pewien czas zostały zakazane, ale wróciły do terminarza miejskich imprez w 1980 roku pod nazwą "Whittlesea Straw Bear Festiwal". współcześnie festiwal to impreza weekendowa, czyli piątkowy koncert, sobotnie wędrowanie przez miasto i niedzielne spalenie "Słomianego Niedźwiedzia". z tego co wiemy spalenie Misia ma zapewnić jego przyszłe odrodzenie. trzeba też wspomnieć o tańcach, które towarzyszą w czasie przejścia przez miasto kolorowego korowodu ze Słomianym Niedźwiedziem... tym starym tańcem ludowym jest "morris dance" czyli moreska. taneczną część obrzędów wykonują różne postacie z dzwonkami przy nogach, w tym kukła konia i osoba o czarnej twarzy. i najważniejsza wiadomość - Whittlesea Straw Bear Festiwal 2015 odbędzie się w dniach 9-11 stycznia!
święto Słomianego Niedźwiedzia nie powstało ot tak, dla zabicia zimowej nudy i chociaż nie wszyscy wiedzą o co w nim chodzi, jest ściśle powiązane z dawnymi wierzeniami, o których bardzo chcemy Wam opowiedzieć!
więc skąd się wzięła postać niedźwiedzia w folklorze wielu europejskich kultur i dlaczego, akurat trafiło na niedźwiedzia?
nasi przodkowie uznawali niedźwiedzia za zwierzę o najpotężniejszym duchu, w końcu potrafi przeżyć kilka miesięcy bez jedzenia i to on sprowadza wiosnę kiedy się budzi ze swojego zimowego snu! gdyby pozbawić niedźwiedzia jego futra wyglądem przypominałby człowieka. stąd więc pogląd o wyjątkowości tego zwierzęcia, a w niektórych wierzeniach przekonanie o jego boskości...
Baskowie żyjący w Pirenejach wierzyli, że niedźwiedź jest przodkiem człowieka. w ich "opowieściach o niedźwiedzim synu" - pół niedźwiedź pół człowiek, opuścił kiedyś jaskinię w której się urodził by stać się pośrednikiem między ludźmi i niedźwiedziami (bogami). ten niedźwiedzi syn na jesieni zbierał do swojego brzucha dusze wszystkich istot żywych, a na wiosnę pozwalał im odrodzić się na nowo.
według przekonań Chantów (Khanty) z zachodniej Syberii niedźwiedź narodził się w niebie i został zesłany na ziemię by nagradzać dobrych ludzi i karać leniwych, a jego zimowy sen jest niejako zapowiedzią życia po życiu.
Ajnowie (japoński lud tubylczy) wierzyli, że pojawienie się niedźwiedzia przynosi szczęście, odprawiali też niedźwiedzi rytuał zwany Iyomante.
a północnoamerykańscy Indianie z plemienia Ute uważali się za potomków niedźwiedzi.
nie można zignorować faktu, że jeden z gwiazdozbiorów na niebie północnym nazywany jest Wielką Niedźwiedzicą, siedem najjaśniejszych jego gwiazd tworzy układ Wielkiego Wozu, a dyszel to ogon Niedźwiedzicy.
w Polsce mamy "niedźwiedzia zapustnego", który jak inne "słomiane misie", jest częścią zimowego karnawału.
kiedyś chodzenie z żywym niedźwiedziem od domu do domu było formą rozrywki (np. w średniowieczu tzw. "tańczące niedźwiedzie"), dziś jest ciekawą tradycją, o której Mulinowe Misie chciały koniecznie Wam opowiedzieć.
ps. wiedzieliście, że 2 lutego to Dzień Niedźwiedzia? podobno tego dnia hibernujący niedźwiedź ma w zwyczaju przewracać się na drugi bok i jest to znak, że zmiana pór roku jest coraz bliżej... (z braku niedźwiedzi może być też Dzień Borsuka, czy Świstaka)...
Kochani Przyjaciele Misiolandii znacie jakieś święto, przesąd albo miejsce w którym Miś odgrywał ważną rolę i o których Mulinowe Misie powinny wiedzieć? dajcie znać! my bardzo lubimy się uczyć i poszerzać nasze horyzonty!
22.12.2014
pocztówka z Brukseli
dostaliśmy zupełnie niespodziewanie magiczną pocztówkę z Brukseli. Miś Podróżnik był naszym Mikołajem! (to już pocztówka nr 3 od tego Misia!)
kochamy Podróżnika i +T&M podróżniczo !
na pocztówce oczywiście Grand Place, czyli Wielki Plac w Brukseli, a na nim dywan z kwiatów, wersja z 2012 roku. jak wyglądał ukwiecony brukselski rynek w 2014 wiemy od Zośki i Witka, którzy odwiedzili Belgię całkiem niedawno. TUTAJ ich relacja!
Miś Podróżnik, oprócz pocztówki, podarował nam jeszcze mapę Brukseli! wszyscy jesteśmy zachwyceni, bo kiedy tylko najdzie nas ochota, możemy odbyć podróż "na sucho" po mieście, które już trochę znamy z relacji Misiowych Podróżników.
...a czego jeszcze nie wiemy o stolicy Belgii, dowiemy się z wpisów nt. Brukseli na blogu T&M podróżniczo!
![]() |
| pocztówka z Brukseli |
Miś Podróżnik, oprócz pocztówki, podarował nam jeszcze mapę Brukseli! wszyscy jesteśmy zachwyceni, bo kiedy tylko najdzie nas ochota, możemy odbyć podróż "na sucho" po mieście, które już trochę znamy z relacji Misiowych Podróżników.
...a czego jeszcze nie wiemy o stolicy Belgii, dowiemy się z wpisów nt. Brukseli na blogu T&M podróżniczo!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































