wciąż w sobie zakochane dwa Misie, Zośka i Witek były z wizytą w kraju dziesięć razy mniejszym od Polski, w którym podobno wymyślono frytki... celem ich podróży była Belgia.
Misie odwiedziły Brukselę, pierwsze wzmianki o tym mieście pochodzą z roku w którym odbył się tzw. Chrzest Polski. ha, znacie datę? ;)
o tym, że w Brukseli znajdują się siedziby wielu ważnych instytucji związanych z UE i nie tylko, wie chyba każdy, dlatego przekonanie, że w Brukseli znajduje się najwięcej w Europie urzędników na metr kwadratowy jest zupełnie uprawnione.
ale Misie to w ogóle nie obchodzi! w ich podróży najważniejszy okazał się brukselski Grand Place, czyli rynek (który jest jednym z najbardziej malowniczych placów w Europie, a świadczy o tym wpis na listę światowego dziedzictwa UNESCO).
tak, tak dobrze widzicie, to dywan kwiatowy w Brukseli! 800 tysięcy świeżych kwiatów begonii utworzyło piękny kobierzec o wymiarach 74m na 24m. do 19 września można było to misterne cudo oglądać na płycie brukselskiego rynku. Zośka i Witek byli tam, widzieli i wąchali! a następny kwiatowy dywan będzie do zobaczenia w tym samym miejscu za 2 lata.
z czym kojarzy się Wam Belgia?
"Każdy Belg rodzi się z cegłą w brzuchu" - tak mówią o sobie Belgowie, każdy che mieć swój własny dom, stąd to powiedzenie. w Belgii jest najgłębszy na świecie basen (35m) oraz najdłuższa na świecie linia tramwajowa (68km). Waterloo miejsce klęski Napoleona Bonaparte leży w tym kraju. w 2006 roku w Belgii urodziło się największe na świecie dziecko ważące 5.4 kg przy 57 cm wzrostu.
może to przez pewną słabość Belgów pielęgnowaną już od około 300 lat... jaką?
Belgia nazywana jest "pralinkowym królestwem", na jednego mieszkańca tego kraju przypada nieco ponad osiem kilogramów czekolady. (dziwne, bo specjalistą w dziedzinie czekologii jest Nowozelandczyk!) o Brukseli mówi się "czekoladowe miasto". jest tutaj Muzeum Kakao i Czekolady (Musée du Cacao et du Chocolat) oraz sporo sklepów z ręcznie robionymi pralinkami. inną słabością Belgów jest piwo? chyba tak. produkują sporo różnych jego gatunków, mają też Weekend Piwa, a nawet Akademię Piwa.
pewnie najbardziej znanymi symbolami Brukseli są Mannekin Pis, czyli fontanna sikającego chłopca. (pamiętajcie, że po drugiej stronie rynku stoi mniej znana Jeanneke Pis, czyli sikająca dziewczynka) oraz Atomium, czyli model kryształu żelaza w ogromnym powiększeniu.
poniżej zdjęcie od opiekunów Zośki i Witka, symbole Brukseli w jednym kolażu!
Bruksela to także "miasto rysowanych książek", wielu artystów tworzących komiksy związanych jest z tym miastem. wiedzieliście, że Smerfy są z Belgii?! i Tintin ten, który po całym świecie podróżował z psem Milusiem?! z komiksami jest związana kolejna atrakcja Brukseli, którą na własne koralikowe oczy widzieli Zośka i Witek. otóż artyści z grupy Art Mural przy współpracy z władzami miasta i
Belgijskiego Centrum Komiksu urozmaicają przestrzeń miejską swoimi
artystycznymi wizjami. murale, bo tak się nazywają te obrazy, zdobią mury brukselskich kamienic. Bruksela jako stolica komiksu ma swój komiksowy szlak obejmujący blisko 50 murali do odnalezienia na mieście. Zośka i Witek z opiekunami wyhaczyli kilka, sami zobaczcie!
wszystkie Misie z wypiekami na mulinowych policzkach odkrywały nowe miejsce i ciekawostki z nim związane. ...i jakby czekolady najbardziej żal ;) że nie da się jej posmakować liżąc ekran oczywiście!
a i jeszcze jedno, lubicie brukselkę?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zośka i Witek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zośka i Witek. Pokaż wszystkie posty
20.08.2014
5.03.2014
z jak zakochanie
w ostatnim poście pojawiło się trochę wiosny, wprawdzie tak jak jedna jaskółka tak i jeden przebiśnieg to jeszcze za mało, ale nam w Misiolandii na razie to wystarczy...
wiosna to nie tylko kwiatki i zielona trawa, to także świetna pora by się zakochać, po raz pierwszy lub kolejny...
wśród Małych Podróżników z Misiolandii jest kilka zakochanych par, np. Tulak i Całuska albo Bąbelki. mam nadzieję, że pamiętacie Zośkę i Witka, bo o nich będzie dzisiaj mowa...
ależ oni zakochani! tylko na nich popatrzcie. zupełnie jak na pierwszej randce gdy on ją dyskretnie zdobywał, a ona mu w tym zanadto nie przeszkadzała. przejażdżka na gniadym koniu pomiędzy doniczkami i książkami na parapecie, to był dopiero początek ich romantycznego wieczoru.
po ekscytującej przejażdżce Witek i Zosia postanowili obejrzeć film, ale nie byle jaki, tylko taki po brzegi wypełnionego uczuciami. siedząc blisko siebie cieszyli się swoim towarzystwem.
na deser, czyli zakończenie randki, było wspólne oglądanie nocnego nieba. zakochane Misie trzymając się za łapki, leżały sobie na poduszce i liczyły gwiazdy.
tę wyjątkową poduszkę, którą widzicie powyżej, Witek podarował Zosi żeby nigdy nie czuła się samotna gdy on musi gdzieś na dłużej zniknąć.
i tak właśnie wygląda, misiowe i nie tylko, zakochanie...
ps.
nie wiadomo jak gniady rumak ma na imię.
Misie oglądały film pt. "Pamiętnik".
postacie z poduszki to Pon i Zi.
a tekst z poduszki pochodzi z piosenki "Dzień dobry kocham cię" - Strachy na lachy
4.08.2013
Zośka i Witek
dwa Misie wybrały się w podróż... zapytacie pewnie - dlaczego dwa?
bo ta para jest bardzo w sobie zakochana. łączy ich miłość wzajemna jak również miłość do podróżowania.
zdradzę Wam po cichu, że to zupełnie tak samo jak ich nowych opiekunów.
ale najpierw przedstawiam mulinowy duet podróżniczy:
Zośka i Witek zaraz po wydostaniu się z koperty głodni turystycznych wrażeń rzucili się w wir zwiedzania!
wiecie, oni naprawdę mają dużo szczęścia! w jednym miejscu za jednym zamachem poznać mogą ciekawe miejsca, które w rzeczywistości są bardzo od siebie odległe.
i tak, pierwszy przystanek nastąpił w Australii, a dokładniej w Sydney, każdy pewnie czeka na zdjęcie z budynkiem opery w tle... ale nie, pamiątką z tego miasta jest Harbour Bridge. most o długości 1149 m. który Misie zwiedziły przechodząc po jego łuku.
skoro Misie poznają Australię, wpadły na misie koala, próbowały się zaprzyjaźnić, ale skoro koala misiami są tylko z nazwy, porozumienie było troszeczkę utrudnione, ale oczywiście nie niemożliwe. urok osobisty Mulinowego Misia zawsze i wszędzie przysparza mu przyjaciół. tak było i tym razem, na dowód niech będzie zdjęcie ze wspólnego dyndania.
kolejny przystanek to Indie. Misie zobaczyły indyjskiego słonia. tak na marginesie, słonie w Indiach mają bardzo duże znaczenie. są symbolem mądrości i intelektu (w indyjskiej mitologii bóg mądrości przedstawiany jest jako człowiek z głową słonia). słoń to także symbol królewskiej władzy. Zośka zamarzyła by móc kiedyś spotkać takiego pięknego zwierza osobiście!
nie wiem czy można przejechać na słoniu z Indii na Sri Lankę, ale właśnie tutaj zatrzymali się na chwilę Zośka i Witek.
Misie zobaczyły przepiękny posąg Hanuman'a - przedstawianego z maczugą w ręce i głową małpy. wg hinduizmu Hanuman pomagał Ramie odnaleźć jego żonę Sitę, gdy została porwana na Sri Lankę, wziął udział w wojnie z rakszasami, czyli złymi duchami pod wodzą Ravana. dziś jego posążki można znaleźć na terenie Sri Lanki i Indii wzdłuż dróg, gdyż chroni on od wypadków drogowych. Hanuman jest też obrońcą i bogiem drzew podobno w całych Indiach pod dużymi drzewami można znaleźć maleńką kapliczkę z jego wizerunkiem.
na koniec Zośka i Witek skoczyli na chwilę do Europy. okazuje się, że oboje za niedługo przeprowadzą się do Anglii. na razie wiedzą tylko, że ich nowe miejsce zamieszkania ma wiele wspólnego z pocztówką nad którą sobie usiedli. jeszcze trochę i Mali Podróżnicy polecą tam i osobiście przekonają się jakie piękne jest Cambridge!
Misie nie mogą się doczekać, a my mamy nadzieję na foto-pocztówki z Cambridge!
cała ta podróż "w jeden dzień dokoła świata" to efekt fascynujących podróży opiekunów Zośki i Witka. Małe Misie ciekawe świata nie mogły trafić lepiej.
dzięki pasji opiekunów czeka je wiele ekscytujących i egzotycznych przygód... zazdrościmy!
bo ta para jest bardzo w sobie zakochana. łączy ich miłość wzajemna jak również miłość do podróżowania.
zdradzę Wam po cichu, że to zupełnie tak samo jak ich nowych opiekunów.
ale najpierw przedstawiam mulinowy duet podróżniczy:
Zośka i Witek zaraz po wydostaniu się z koperty głodni turystycznych wrażeń rzucili się w wir zwiedzania!
wiecie, oni naprawdę mają dużo szczęścia! w jednym miejscu za jednym zamachem poznać mogą ciekawe miejsca, które w rzeczywistości są bardzo od siebie odległe.
i tak, pierwszy przystanek nastąpił w Australii, a dokładniej w Sydney, każdy pewnie czeka na zdjęcie z budynkiem opery w tle... ale nie, pamiątką z tego miasta jest Harbour Bridge. most o długości 1149 m. który Misie zwiedziły przechodząc po jego łuku.
skoro Misie poznają Australię, wpadły na misie koala, próbowały się zaprzyjaźnić, ale skoro koala misiami są tylko z nazwy, porozumienie było troszeczkę utrudnione, ale oczywiście nie niemożliwe. urok osobisty Mulinowego Misia zawsze i wszędzie przysparza mu przyjaciół. tak było i tym razem, na dowód niech będzie zdjęcie ze wspólnego dyndania.
kolejny przystanek to Indie. Misie zobaczyły indyjskiego słonia. tak na marginesie, słonie w Indiach mają bardzo duże znaczenie. są symbolem mądrości i intelektu (w indyjskiej mitologii bóg mądrości przedstawiany jest jako człowiek z głową słonia). słoń to także symbol królewskiej władzy. Zośka zamarzyła by móc kiedyś spotkać takiego pięknego zwierza osobiście!
nie wiem czy można przejechać na słoniu z Indii na Sri Lankę, ale właśnie tutaj zatrzymali się na chwilę Zośka i Witek.
Misie zobaczyły przepiękny posąg Hanuman'a - przedstawianego z maczugą w ręce i głową małpy. wg hinduizmu Hanuman pomagał Ramie odnaleźć jego żonę Sitę, gdy została porwana na Sri Lankę, wziął udział w wojnie z rakszasami, czyli złymi duchami pod wodzą Ravana. dziś jego posążki można znaleźć na terenie Sri Lanki i Indii wzdłuż dróg, gdyż chroni on od wypadków drogowych. Hanuman jest też obrońcą i bogiem drzew podobno w całych Indiach pod dużymi drzewami można znaleźć maleńką kapliczkę z jego wizerunkiem.
na koniec Zośka i Witek skoczyli na chwilę do Europy. okazuje się, że oboje za niedługo przeprowadzą się do Anglii. na razie wiedzą tylko, że ich nowe miejsce zamieszkania ma wiele wspólnego z pocztówką nad którą sobie usiedli. jeszcze trochę i Mali Podróżnicy polecą tam i osobiście przekonają się jakie piękne jest Cambridge!
Misie nie mogą się doczekać, a my mamy nadzieję na foto-pocztówki z Cambridge!
cała ta podróż "w jeden dzień dokoła świata" to efekt fascynujących podróży opiekunów Zośki i Witka. Małe Misie ciekawe świata nie mogły trafić lepiej.
dzięki pasji opiekunów czeka je wiele ekscytujących i egzotycznych przygód... zazdrościmy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




