nad Dunaj do krainy wielu odmian papryki i ręcznie malowanej porcelany, na krótkie zwiedzanie i łyk Tokaju wybrały się trzy Misie:
Alex,
Mila i
Łosiek. na Węgrzech nie było jeszcze żadnego Mulinowego Podróżnika więc bardzo
się cieszymy, że dzięki tej mulinowej trójce mamy nową lokalizację na
mapie naszych podróży.
 |
Misie miały pokój z tarasem i
widokiem na miasto. |
Węgry kojarzą się ze świetną kuchnią i winem oraz trudnym do nauki językiem. geograficznie państwo to nie ma dostępu do morza, ale za to zlokalizowane jest na źródłach termalnych (największych w Europie). nie każdy też wie, że "kostka Rubika", długopis czy syfon wymyślono nad Balatonem. co piąty Węgier mieszka w Budapeszcie, bo to oczywiście największe madziarskie miasto i na dwa dni było też ulubionym miastem mulinowego trio.
 |
panorama Budapesztu Parlament (po lewej), Bazylika św. Stefana (po prawej) |
jedną z najbardziej charakterystycznych budowli stolicy Węgier jest Parlament, budynek ten, to nie tylko siedziba władzy ustawodawczej ale i miejsce przechowywania insygniów królewskich. kolejnym znanym budynkiem jest największy kościół w mieście czyli Bazylika św. Stefana. jest też Zamek Królewski, czyli kompleks budynków na Wzgórzu Zamkowym. obecnie są tam dwa duże muzea i Biblioteka Narodowa. Misie zrobiły piękne zdjęcie Zamku wieczorową porą...
 |
Wzgórze Zamkowe nad Dunajem |
ciekawą budowlą w Budapeszcie jest także Baszta Rybacka. w średniowieczu odbywał się tam targ rybny dzisiaj jest super punktem widokowym skąd można podziwiać Dunaj, budynek Parlamentu, czy Most Łańcuchowy. konstrukcja mierzy łącznie 140 metrów długości, składa się z głównej, trzykondygnacyjnej wieży widokowej oraz mniejszych wieżyczek symbolizujących siedem plemion madziarskich.
 |
Baszta Rybacka |
białe mury obronne oraz bajkowe wieżyczki Baszty Rybackiej tworzą
prawdopodobnie najbardziej romantyczną część węgierskiej stolicy. Misie były zachwycone taką scenerią, w
tamtejszych krużgankach nawet trochę potańczyły do muzyki miejskiego
grajka, a Alex oświadczył się Mili. jak nic zanosi się na misiowy ślub!
w trakcie zwiedzania Misie wybrały się także na kawę do
kawiarni Cirkusz, gdzie wypiły najmocniejsze espresso w życiu.
spacerując nad Dunajem, Misie dotarły w okolice Parku Miejskiego gdzie stoi pewien zamek. nazywają go Zamkiem Vajdahunyad i właściwie tworzą go kopie budynków historycznych!
 |
Zamek Vajdahunyad |
na kolację Mulinowi Podróżnicy trafili do baru "
For Sale", w którym
zajadały się darmowymi fistaszkami i zgodnie z lokalową tradycją zrzucały łupinki na podłogę! rozczytywały się także w milionach karteczek z
pozdrowieniami od turystów którzy już tutaj byli. misiowe opiekunki oczywiście zostawiły swoje karteczkowe pozdrowienia.
 |
Misie w rozmiarze fistaszków! |
Misie do domu wracały zmęczone, ale bardzo
szczęśliwe. na pewno jeszcze wrócą do Budapesztu w jakiejś
cieplejszej porze i na dłużej. no a teraz czekają je przygotowania
do ślubu. Łosiek zgodziła się zostać świadkiem :)