10.10.2013

Nusia i pewna ceremonia...

malinowa Nusia kiedy przybyła do swojej opiekunki wyczuła w powietrzu wokół, swego rodzaju ekscytujące poddenerwowanie, które na pewno zapowiada coś ważnego! Nusia koniecznie musiała rozwikłać tę zagadkę...

hmm, planowanie, oczekiwanie, napięcie, wielkie wydarzenie, specjalny dzień... ogrom szczęścia, biała suknia, nowy garnitur, welon, kwiaty, wystrojony samochód... urząd, goście, prezenty... ah, prawie każda kobieta o tym marzy..., miłość, małżeństwo, ślub. sporo haseł które wpadało od czasu do czasu do mulinowego ucha.
...a Nusia na to, o co chodzi?!

kojarzycie taki obraz namalowany (w 1434) przez Jana van Eycka pt. "Portret małżonków Arnolfinich"? pewnie nie... obraz ten przedstawia średniowieczną symbolikę sakramentu małżeństwa, co ciekawe na tym obrazie pomiędzy małżonkami jest pies jako symbol wierności małżeńskiej. czy to oznacza, że po ślubie, a może nawet przed, należy kupić psa?! - zgaduję, że właśnie takie pytanie zadałaby Nusia gdyby widziała ten obraz!

no dobra, do rzeczy... małżeństwo, co to takiego? to związek zatwierdzony prawnie po złożeniu podpisów na dokumentach... popatrzcie na ten poważny dokument urzędowy...


dlatego właśnie małżeństwo to nie taka prosta sprawa (hop siup, mam cię i już). ślub to... ceremonia, złożenie przyrzeczenia, piękne stroje, goście i kto wie może nawet obowiązkowo ...łzy!
symbolem zawarcia małżeństwa są obrączki, ale niektórym wystarczy wspólny kredyt ;)

przy okazji próby zdefiniowania czym jest małżeństwo Nusia natrafiła na sporo trudnych słów: monogamia, poligamia, poligrynia, poliandria... ale żeby nie wpaść w kłopoty ideologiczno-kulturowe Nusia zastosowała metodę dedukcji Kubusia Puchatka:

Kubuś mawiał: "długie słowa sprawiają mi trudność i czasami ma się wrażenie, że te straszliwe słowa są tam tylko po to żeby powstrzymać nas od zrozumienia"

więc Nusia porzuciła tropienie definicji małżeństwa. okazało się, że w tej całej pięknej uroczystości zaślubin wcale nie chodzi o definicje prawno-społeczno-religijne (i inne) lecz o miłość. o tak, o miłość właśnie. więc chyba sednem całej ceremonii jest "może pan pocałować pannę młodą" :)

kiedy już narzeczeni mają za sobą uroczystą deklarację miłości, czyli publiczne przyrzeczenie bycia na zawsze razem, stają się mężem i żoną. no i wtedy czas na... rzucanie ryżem i monetami "na szczęście młodej parze"... 


potem jest czas na życzenia...


Nusia chciała przy okazji tego opowiadania życzyć wszystkim którzy mają tę ceremonię za sobą i tym którzy wciąż na nią czekają: żyjcie długo i szczęśliwie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz