14.03.2015

Kraków z wysokiej wieży

na podziwianie Krakowa chyba nikogo nie trzeba namawiać, więc... wraz z Misiową Rodzinką, rzućcie okiem na krakowskie zabytki.
Kościół Mariacki oraz Rynek i Sukiennice zza krat
poniżej całkiem duża część Krakowa zamknięta w niewielkim prostokącie:

panorama Krakowa, a w jej centrum Kościół św. Anny

oprócz charakterystycznego Mariackiego i Sukiennic na rynku stoi jednonawowy przykryty kopułą Kościół św. Wojciecha, a z wysokiej wieży wygląda tak:
Kościół św. Wojciecha tuż za Sukiennicami

gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości jak wyglądają Sukiennice, oto ich makieta:
Sukiennice w misiowym rozmiarze

by zobaczyć krakowski rynek z wysokiej perspektywy musicie się wdrapać np. na Wieżę Ratuszową.
Wieża Ratuszowa
jest wieża, a gdzie ratusz, zapytacie? otóż z okazałego budynku, po pożarze i różnych remontowych perypetiach, pozostała tylko ta samotna 70 metrowa wieża. a budynek ratusza niegdyś wyglądał tak:
makieta krakowskiego ratusza
głównymi zabytkami krakowskiego Starego Miasta oprócz (oglądanych powyżej) Kościoła Mariackiego, Sukiennic i Wieży Ratuszowej są także pozostałości murów obronnych, czyli Brama Floriańska i Barbakan. a szlak turystyczny wokół tych wszystkich zabytków to tzw. Droga Królewska.

Barbakan czyli twierdza wojenna, a w czasach pokoju Brama Chwały, czy według niektórych ważna  blokada dla wiatrów północnych, które mogłyby podnosić damom suknie pod Kościołem Mariackim. współcześnie to po prostu Rondel, gdzie czasem ktoś zatańczy lub zaśpiewa, a latem wyświetli film. z arabskiego b-al-bagara, czyli "wrota obory", w języku celtyckim - bar-bacha, czyli "przedmurze". oto Barbakan:
Barbakan
wspominany szlak Droga Królewska prowadzi od Kościoła św. Floriana, obok Barbakanu przez Rynek aż do paszczy Smoka Wawelskiego, czyli na Wzgórze Zamkowe. a na Wawel Misiowa Rodzina zabrała nas już wcześniej, relacja TUTAJ.

ah, jaki ten Kraków jest piękny! 

11.03.2015

pocztówkowe pozdrowienia od pandy wielkiej

w Misiolandii świętujemy, właśnie do nas dotarła pocztówka od Honeysuckle z piękną pandą wielką.
ten zwierzak z pocztówki to symbol narodowy Chin. wszystkim znana panda wielka bywa też nazywana niedźwiedziem bambusowym. pochodzi z Azji, żyje średnio 20-30 lat i chociaż jest ssakiem drapieżnym jest wegetarianinem. pandy zamieszkują południowo-zachodnie Chiny, prowincje Sichuan, Shaanxi i Gansu, a w 2004 roku policzono, że populacja pandy wielkiej liczy 1600 osobników.
panda wielka jest symbolem zagrożonych gatunków. podobno w roku 1961 kiedy powoływano do życia organizację WWF do londyńskiego zoo przybyła panda wielka o imieniu Chi-Chi i była taka sympatyczna, że założyciele WWF wybrali ją na symbol nowego ruchu na rzecz ochrony przyrody.

natomiast w starożytnych Chinach panda była symbolem pokoju, dlatego wywieszenie flagi z symbolem pandy podczas bitwy było oznaką gotowości do rozejmu.

Honeysuckle, Miś, który przysłał nam pocztówkę mieszka w Chongqing, a jakieś 300 km na północny-zachód w okolicach miasta Chengdu, znajduje się Chińska Baza Badawczo-Hodowlana Pandy Wielkiej z 30 hektarowym lasem bambusowym i muzeum pandy. w pobliżu znajduje się także największy rezerwat pandy wielkiej oraz ośrodek badawczy - Wolong.

naszą nową pocztówkę z Chin możecie zobaczyć wśród innych pocztówek - TUTAJ.

a tak wyglądają znaczki pocztowe:
pod znaczkami opiekunka Honeysuckle napisała: "thanks for your hard work mr. postman" :) i my też dziękujemy! (pocztówka wysłana 08 stycznia dotarła do nas 10 marca)

a tak przy okazji naszych poszukiwań wiedzy o pandzie wielkiej znaleźliśmy informacje o wyprawie naukowo-poznawczej łódzkich studentów do chińskiej prowincji Syczuan, będziemy się przyglądać! byłoby by bosko gdyby pozdrowili od nas pandy w Chengdu.

05.03.2015

ich troje i weekend na Węgrzech

nad Dunaj do krainy wielu odmian papryki i ręcznie malowanej porcelany, na krótkie zwiedzanie i łyk Tokaju wybrały się trzy Misie: Alex, Mila i Łosiek. na Węgrzech nie było jeszcze żadnego Mulinowego Podróżnika więc bardzo się cieszymy, że dzięki tej mulinowej trójce mamy nową lokalizację na mapie naszych podróży.

Misie miały pokój z tarasem i widokiem na miasto.

Węgry kojarzą się ze świetną kuchnią i winem oraz trudnym do nauki językiem. geograficznie państwo to nie ma dostępu do morza, ale za to zlokalizowane jest na źródłach termalnych (największych w Europie). nie każdy też wie, że "kostka Rubika", długopis czy syfon wymyślono nad Balatonem. co piąty Węgier mieszka w Budapeszcie, bo to oczywiście największe madziarskie miasto i na dwa dni było też ulubionym miastem mulinowego trio.
panorama Budapesztu
Parlament (po lewej), Bazylika św. Stefana (po prawej)
jedną z najbardziej charakterystycznych budowli stolicy Węgier jest Parlament, budynek ten, to nie tylko siedziba władzy ustawodawczej ale i miejsce przechowywania insygniów królewskich. kolejnym znanym budynkiem jest największy kościół w mieście czyli Bazylika św. Stefana. jest też Zamek Królewski, czyli kompleks budynków na Wzgórzu Zamkowym. obecnie są tam dwa duże muzea i Biblioteka Narodowa. Misie zrobiły piękne zdjęcie Zamku wieczorową porą...
Wzgórze Zamkowe nad Dunajem
ciekawą budowlą w Budapeszcie jest także Baszta Rybacka. w średniowieczu odbywał się tam targ rybny dzisiaj jest super punktem widokowym skąd można podziwiać Dunaj, budynek Parlamentu, czy Most Łańcuchowy. konstrukcja mierzy łącznie 140 metrów długości, składa się z głównej, trzykondygnacyjnej wieży widokowej oraz mniejszych wieżyczek symbolizujących siedem plemion madziarskich. 
Baszta Rybacka

białe mury obronne oraz bajkowe wieżyczki Baszty Rybackiej tworzą prawdopodobnie najbardziej romantyczną część węgierskiej stolicy. Misie były zachwycone taką scenerią, w tamtejszych krużgankach nawet trochę potańczyły do muzyki miejskiego grajka, a Alex oświadczył się Mili. jak nic zanosi się na misiowy ślub!

w trakcie zwiedzania Misie wybrały się także na kawę do kawiarni Cirkusz, gdzie wypiły najmocniejsze espresso w życiu.


spacerując nad Dunajem, Misie dotarły w okolice Parku Miejskiego gdzie stoi pewien zamek. nazywają go Zamkiem Vajdahunyad i właściwie tworzą go kopie budynków historycznych!
Zamek Vajdahunyad

na kolację Mulinowi Podróżnicy trafili do baru "For Sale", w którym zajadały się darmowymi fistaszkami i zgodnie z lokalową tradycją zrzucały łupinki na podłogę! rozczytywały się także w milionach karteczek z pozdrowieniami od turystów którzy już tutaj byli. misiowe opiekunki oczywiście zostawiły swoje karteczkowe pozdrowienia.
Misie w rozmiarze fistaszków!
Misie do domu wracały zmęczone, ale bardzo szczęśliwe. na pewno jeszcze wrócą do Budapesztu w jakiejś cieplejszej porze i na dłużej. no a teraz czekają je przygotowania do ślubu. Łosiek zgodziła się zostać świadkiem :)