07.02.2015

ktokolwiek widział, ktokolwiek wie



pamiętacie Filipa?
tak, to ten zielony Miś z czarną kokardą! Filipa poznaliście na samym początku naszej przygody z blogowaniem, to on jako pierwszy dał znać gdzie jest i co robi. dzięki Filipowi nasze pamiętniki z misiowych podróży zaczęły nabierać wymarzonych misiowych kształtów. Filip dał się Wam poznać jako ambitny student AGH w Krakowie (na czas jakiś zamieszkał nawet w akademiku), na początku dumnie nosił ze sobą agrafkę by z czasem zamienić ją na pióro... był naszym ulubieńcem!


o niedźwiedziu Wojtku

Filip był na koncercie, zrobił pyszny koktajl truskawkowy, opowiadał o podróży kolejką krzesełkową na Butorowy Wierch, był w Sandomierzu i przysłał nam pocztówkę, odwiedził także Nikifora w Krynicy-Zdrój i tak ładnie prezentował się w tulipanie! jednak dla nas najważniejsze, było to, że dzięki Filipowi poznaliśmy Kaprala Wojtka

tak zdecydowanie, Filip był naszym ulubieńcem!

pod koniec listopada Filip wybrał się na wycieczkę do Zamościa i niestety zgubił się... wyjechał 29 listopada 2014 roku około 7:30 z Krakowa, po opuszczeniu autobusu jego opiekun zauważył, że Misia już z nim nie ma.


krótko mówiąc, Filip przepadł! Miś wygląda jak na zdjęciach, które do tej pory widzieliście, z jednym wyjątkiem, nie ma już swojego sznurka do dyndania...

szansa na odnalezienie Małego Misia jest znikoma, w końcu minęło już kilka miesięcy od zaginięcia, ale któż to wie! więc jakby co, gdyby co, czekamy na każdą informacje o losach Filipa... nawet o tych całkiem zmyślonych ;)
ktokolwiek widział, ktokolwiek wie gdzie jest Filip niech pisze, czekamy!

10 komentarzy:

  1. Smutna historia... Utrata przyjacielskiego misia, w tym przypadku, to jak utrata jakiejś cząstki, która łączyła ze wspomnieniami. Może Filip wróci kiedyś, jak zmęczy się wojażami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy koniec,to początek czegoś nowego... może Filip się odnajdzie.

      Usuń
  2. Oby Filip się znalazł, jak będę coś wiedzieć to dam znać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja myślę, że Filip teraz podróżuje. Mógł np. pojechać do Lwowa. W końcu z Zamościa, to już całkiem blisko.
    A tak na serio, to mam nadzieję, że trafił w dobre ręce.
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wstrząsająca historia :) Czasu minęło sporo, ale kto wie. Może jednak uda się go odnaleźć lub też Filip sam, dzielnie odnajdzie swojego opiekuna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miś wybrał niezależność, kto wie czy wyszło mu to na dobre ;)

      Usuń
  5. Ale smutna historia Mam jednak nadzieję, że dobrze się skończy.

    OdpowiedzUsuń