27.11.2014

Piksel w Chochołowie

jeden z mulinowych fotografów, a dokładniej Piksel, wciąż szuka swojego stylu w fotografii. leniuchował ostatnio, ale pokaże Wam próbkę swoich możliwości w fotografii architektury i przy okazji opowie o pięknej wiosce na południu Polski.

Jan Kasprowicz napisał kiedyś:

"Nie ma tu nic szczególnego,
Żadnych tu dziwów świata:
Fundament ze skalnych odłamów,
Z płazów świerkowych chata."

Piksel znalazł ilustrację tych słów. gdzie? ta niewielka podhalańska wieś nazywa się Chochołów.
Chochołów
Chochołów bywa nazywany żywym skansenem podhalańskiego stylu budownictwa. ten styl, to jak widać na zdjęciach powyżej, drewniane parterowe domy z poddaszem, zbudowane z połówek pni drewna, zwanymi płazami, kryte gontem, z gankiem i rzeźbionymi ozdobami. te w większości stuletnie chaty są takie jasne, ponieważ dwa razy do roku są dokładnie myte. w sumie każdy kto chce dowiedzieć się więcej o tym jak powstają chochołowskie, ale i nie tylko "architektoniczne cuda z drewna" powinien wpaść do Chochołowa na Święto Cieśli i Dekarza (pierwsze odbyło się w maju 2014). warto też zapoznać się z twórczością artysty rzeźbiarza Jana Ziędera, który ma swoją pracownię w domu nr 28, oprócz rzeźb artysty można tam zobaczyć typowe umeblowanie i wystrój góralskiej chałpy.

technologia budowy drewnianych domów jest bardzo ciekawa. ściany powstają z dopasowania płazów jeden na drugim, a spoiwem jest tzw. zrąb, czyli splecenie drewna jak palców obu dłoni. szpary między płazami są wypełniane skręconymi ściśle strużynami z drewna (to tzw. mszenie). wnętrze góralskiej chałpy według tradycji składa się z sieni, czarnej i białej izby oraz poddasza.

w jednej z góralskich chat znajduje się Muzeum Powstania Chochołowskiego. budynek muzeum jak i zabudowa Chochołowa należy do Szlaku Architektury Drewnianej w Małopolsce.
Muzeum Powstania Chochołowskiego
jest jeszcze jeden budynek obok którego trudno jest przejść obojętnie, to kościół parafialny w stylu neogotyckim pw. św, Jacka. świątynia znajduje się w centrum wsi i górując nad wszystkimi budynkami otacza je swoją opieką.
Kościół pw. św. Jacka

w Chochołowie są liczne gospodarstwa agroturystyczne, kwatery prywatne oraz restauracja z regionalnymi daniami. w budowie są także Termy Chochołowskie. poza tym rozpoczyna się tutaj czerwony szlak pieszo-rowerowy im. Powstania Chochołowskiego prowadzący na Butorowy Wierch i Gubałówkę. Chochołów znajduje się około 18 km od Zakopanego, niedaleko stąd na Słowację.

i jak Wam się podoba Piksel w roli fotografa architektury?

23.11.2014

Piecuś, czyli zawodowiec w akcji!

kolejny Miś udał się w podróż w celach nieturystycznych, ale nieco metafizycznych ;) no dobra, dobra. pojechał pracować!

przedstawiamy Wam Piecusia:
Miś Piecuś został piecowym, a także kierownikiem gospodarczym w pracowni ceramiki artystycznej z duszą i dobrą energią, czyli Misiura Design. dodatkowo, właśnie tam, spotkał jednego z Mulinowych Podróżników, Stefcia Koniczynkę, który już od jakiegoś czasu podgląda Misurę podczas tworzenia.
Stefcio i Piecuś
Piecuś na razie nie będzie opowiadał o swoich zawodowych obowiązkach, wcieli się jednak w pierwszego Mulinowego Dziennikarza i przeprowadzi wywiad z Agnieszką, czyli Misiurą. ZAPRASZAMY!

Piecuś: Droga Misiuro, zacznijmy od początku... więc skąd się bierze glina i czy kupuje się ją na kilogramy?

Misura: Glinę kupuje się w sklepie dla ceramików w takich blokach 10cio kilowych. Glina jest zapakowana w worek, spocona, od nadmiaru wilgoci oraz z ekscytacji oczekiwania na swoje przeobrażenia :) Glina ma różne kolory - jasne i całkiem ciemne oraz różną chropowatość, która wiąże się z obecnością szamotu. Szamot, czyli wypalona wcześniej i zmielona drobno glina, wzmacnia ją i sprawia, że jest bardziej wytrzymała, gdyby np. chcieć zrobić bardzo dużego misia :)
Piecuś: czy piec pozbawia glinę życia dając w zamian duszę? czy na odwrót może?

Misiura: To piękne pytanie. Chyba jest ono bardzo bliskie mojemu postrzeganiu przeobrażeń gliny. Gliny, która ma naturę wojownika- skłonnego walczyć z żywiołami- najpierw wodą, potem powietrzem a na końcu ogniem. Ta walka przynosi spokój i siłę. Glina, z mokrej, podatnej na zniszczenia masy, staje się gładką, szlachetną, silniejszą, choć nadal delikatną bryłą. Przestrzenią do dalszych narodzin.
mulinowi koledzy i piec!
 Piecuś: czy glina pęka w procesie wypalania ze złości, pychy czy przez przypadek?
 
chamotte.blogspot.com
Misiura: Gdyby traktować glinę po ludzku, to pewnie pękałaby w wypale- pierwszym, najchętniej ze złości, że musi walczyć z ogniem i temperaturą. Gdyby odpowiedzieć rzeczowo, to pęka, bo jest w niej za dużo wilgoci, która w szalonym strachu próbuje się wydostać. Dlatego tak ważne jest na tym pierwszym etapie, solidne osuszenie prac.
 
Piecuś: co było pierwsze domek czy misa?
Misiura: Pierwszy był talerz, który do dzisiaj ma Hania. Piękny w swej niedoskonałości, poszkliwiony ciekawym szkliwem. Talerz, który był jak wiosenna jaskółka - obietnica udanych prac, pod warunkiem wielu, wielu godzin pracy. Bo z początku nie było radości w moim tworzeniu, raczej zaskoczenie, że efekty są tak rozczarowujące. A potem było na pewno marzenie o domku, które dojrzewało, pomiędzy poszukiwaniem kształtów, form i prostoty.

Piecuś: jakie ceramiczne marzenie kryje misiurowe serce? 

chamotte.blogspot.com
Misiura: Moje największe marzenie? By moje prace do ludzi mówiły, nie tylko formą, ale by wzbudzały emocje, myśli, uczucia, które rezonują w sercu. By skłaniały do refleksji, do szacunku dla ważnych spraw, dla natury... By wciąż i wciąż spotykać ludzi wrażliwych podobnie do mnie, którzy pokochają świat Misiury. Bo czym jest doskonałość formy bez duszy? Triumfem jedynie techniki, którą może opanować większość z nas. W tej wciąż mam sporo do zrobienia, ale nie ma dla mnie szczególnej wartości dążenie do doskonałości, z pominięciem duszy. Chcę mówić gliną, stąd coraz więcej domów ma swoje przekazy, napisy, stąd magnesy komunikacyjne, czy podstaweczki mocy :)
    Piecuś: czy każda gliniana konstrukcja trafia do pieca na 3 zdrowaśki?
    Misiura: Każda gliniana konstrukcja zanim trafi do pieca, solidnie schnie, bez pośpiechu, bo ten jest niewskazany. Odradzam eksperymenty z suszeniem prac na ostrym słońcu, w piekarniku, czy suszarką - efekty mogą być opłakane i zamiast zaoszczędzić czas, będziemy zmuszeni zacząć pracę od nowa! Pierwszy wypał- na biskwit, to ośmiogodzinna - powolna podróż do temperatury 850 stopni. Z tej podróży powrót jest bardzo długi, więc piec stygnie kolejną dobę, więcej lub mniej. Drugi wypał, w wysokiej temperaturze, poszkliwionych prac, to starcie z temperaturą- w moim przypadku 1050 stopni. Zasada ta sama co poprzednio :)
    chamotte.blogspot.com
    Piecuś: jakie największe ceramiczne dzieło może powstać w Misiurowej Pracowni?

    Misiura: Największe misiurowe dzieło, mogłoby mieć 59cm szerokości i 46cm wysokości.

    chamotte.blogspot.com
    Piecuś: czy można glinę połączyć z innym tworzywem (np. ze szkłem) przed wypaleniem? 
    Misiura: Ceramika pięknie łączy się z innymi tworzywami, ale głównie jako gotowy produkt. Mało co może znieść wysokie temperatury tak naturalne dla gliny, choć przepięknie stapia się szkło, którym możemy ozdobić nasze prace przed drugim wypałem. Jeśli możliwości jest więcej, to dam Wam znać, jak tylko sama się o nich dowiem. Ceramika to ocean wiedzy i możliwości- myślę, że przygoda i podróż na całe życie! Jako filozof, ex manager korporacyjny, ex export manager - sama odkrywam ją z dziecięcym zachwytem, z dala od uniwersytetu, co dnia :)
    Piecuś: jak daleko jest od lepienia domków do lepienia garnków?
    Misiura: Chyba nie ma prostej odpowiedzi na pytanie: jak daleko jest od lepienia domków, do lepienia garnków. Myślę, że dróg jest tak wiele, a przemierzenie kolejnego odcinka, daje nam wiedzę, która pozwala dostrzec kolejne przestrzenie, możliwości. Misiura kocha domy, przyrodę i podróże, więc na pewno te ważności będą w najbliższym czasie wychodzić spod misiurowych łapek. 
    chamotte.blogspot.com

    Zapraszamy Was do świata Misiura Design, poczujcie się tam jak w domu :)

    przeczytaliśmy gdzieś, że realizacja talentu zależy od konsekwencji, nabytych umiejętności i pracowitości. Piecuś potwierdza, że jego opiekunka dobrze o tym wie!

    18.11.2014

    Mała Mi zwiedza Stambuł

    mniej więcej w latach 1883-1977 kursował pociąg o nazwie "Orient Express" łącząc Paryż z Konstantynopolem, czyli dzisiejszym Stambułem. nie wiemy czy Mała Mi wiedziała o tym gdy przygotowywała się do swojej kolejnej wyprawy, ale wiemy na pewno, że konkretne marzenie (odwiedzenie Błękitnego Meczetu) zainspirowało jej opiekunów do podróży do Turcji.

    mosty nad Cieśniną Bosfor
    Mała Mi jest już znana z tego, że lubi poznać plan miasta przed wyjazdem, by wiedzieć co warto zobaczyć i jak poruszać się w nowym miejscu. na zdjęciu powyżej możecie przyjrzeć się mostom, które łączą Europę z Azją. te mosty to Most Bosforski i Most Mehmeda Zdobywcy.

    Stambuł to drugie miasto na świecie, przez które przebiega granica między Azją i Europą. (tym drugim miastem jest rosyjski Magnitogorsk przy granicy z Kazachstanem). Stambuł jest najbardziej rozwiniętym i największym miastem Turcji, a także najliczniej zaludnionym miastem Europy. Napoleon Bonaparte powiedział kiedyś, że "gdyby Świat był jednym państwem, Stambuł byłby jego stolicą". w Stambule jest prawie 2700 meczetów, 123 kościołów oraz 26 synagog.

    na mapie powyżej Mała Mi przysiadła nad Hagia Sophia i tuż obok Błękitnego Meczetu, prawdopodobnie najbardziej charakterystycznych budowlach Stambułu.
    Hagia Sophia
    Hagia Sophia to obecnie muzeum, ale przez 916 lat był to Kościół Mądrości Bożej, a przez kolejne 481 - meczet.
    Błękitny Meczet
    Błękitny Meczet, czyli Meczet Sułtana Ahmeda, to 6 minaretów, sporo kolumn, kopuł, łuków, krużganków, bram i okien. błękitny kolor to zasługa wielu tysięcy płytek fajansowych zdobionych motywami roślinnymi. meczet jest nie tylko atrakcją turystyczną, ale i miejscem modlitw, dlatego można go zwiedzać poza godzinami modlitw i w odpowiednim stroju.

    po Stambule jeżdżą bardzo fajne tramwaje!

    i pytanie dla spostrzegawczych! zauważyliście jaką pamiątkę kupiła sobie Mała Mi? tak, tak, oko proroka, czyli nazar!

    Stambuł to nie tylko okazałe budynki, piękne mozaiki, liczne muzea, czy Kryty Bazar, to także barwna i aromatyczna kuchnia... nie od dziś wiadomo, że każdy miś lubi miodek, więc Mała Mi zamiast kebabem czy innym daniem mięsno-warzywnym wolała zainteresować się słodyczami! i tak właśnie ulubionymi tureckimi przysmakami naszej Małej Podróżniczki stały się baklava i lokum, czyli  "tureckie galaretki" w przeróżnych smakach obsypane cukrem pudrem. normalnie palce lizać!
    Mała Mi i "lokum" - turkish delight
    w Stambule jest Muzeum Adama Mickiewicza, na pewno pamiętacie, że tam mieszkał i zmarł. poza tym po azjatyckiej stronie i na obrzeżach Stambułu jest polska wioska - Polonezköy (Adampol).


    więcej zdjęć z pięknego Stambułu znajdziecie TUTAJ! zajrzyjcie koniecznie!

    16.11.2014

    Honeysuckle w Chinach

    ile ciekawych miejsc, legend i detali maści wszelakiej można znaleźć w jednym z największych państw świata (zarówno pod względem powierzchni jak i PKB)? miliardy milionów! jesteśmy tego pewni! wysłaliśmy nawet jednego z nas by tam na miejscu odkrył niejedną chińską tajemnicę...
    tak, tak Drodzy Przyjaciele, Mulinowy Podróżnik trafił do Chin, a tym niewątpliwym szczęściarzem jest Miś o imieniu "wiciokrzew" :)

    oto Honeysuckle:
    Honeysuckle swoje odkrywanie Chin, po prawie trzech tygodniach spędzonych w ciasnej i ciemnej kopercie mając za towarzyszy podróży jedynie 3 milczące pocztówki, rozpoczął od poznania co lubi jego opiekunka... Toru, bo tak ma na imię najlepsza na świecie chińska opiekunka Misia Podróżnika, jest "Otaku", czyli wielką fanką anime, mangi i gier komputerowych. poza tym lubi poznawać nowych ludzi, grać w piłkę nożną, czytać i (tak jak Ania) wysyłać i dostawać pocztówki. mamy nadzieję, że Toru pokaże swój świat Małemu Honeysuckle i kiedyś napisze jego imię za pomocą znaków chińskich...

    Miś zaraz po przywitaniu się z Toru, okrył pierwszą chińską tajemnice...mleko w puszce, które ma swoja osobowość i imię ;) poznajcie Pana Wangzai.
    Honeysuckle i Mr. Wangzai

    Honeysuckle mieszka powiedzmy w środkowych Chinach, w mieście, którego nazwa Chongqing oznacza "Bliźniacze Szczęście". w czasie II Wojny Światowej Chongqing było tymczasową stolicą Chin. nieopodal granic miasta znajduje się zbiornik zalewowy Zapory Trzech Przełomów, czyli największej na świecie elektrowni wodnej. w skrócie Chongqing to nieźle uprzemysłowiony węzeł komunikacyjny i port rzeczny pomiędzy Wyżyną Tybetańska a dolnym biegiem rzeki Jangcy. prawdopodobne ze względu na górzystość terenu wokół Chongqing w mieście panuje mgła przez jakieś 100 dni w roku.

    przybycie Honeysuckle do domu Toru nie przeszło bez echa, bardzo szybko Miś został otoczony przez nowych przyjaciół. poznajcie zdziwionego Pana Koalę i smutnego Pana Barana.
    Pan Koala gdy usłyszał, że przybył jakiś Miś, spodziewał się spotkać niedźwiedzia, więc mocno się  zdziwił gdy polski niedźwiadek okazał się mniejszy od niego. a Pan Baran, posmutniał, bo  się boi, że mleka nie starczy dla wszystkich!

    w 2017 Chiny planują kolejny raz wysłać na Księżyc swoją sondę, tym razem będzie to Chang'e-5, niestety ta misja odbędzie się bez Mulinowego Misia ;) ale to nic! wolimy by nasz Chiński Wysłannik miał inne przygody. niech spróbuje na przykład: rozgryźć o co chodzi z tymi chińskimi znakami albo czy chiński smok ma coś wspólnego z naszym wawelskim. wierzymy, że Honeysuckle może zostać mistrzem chińskiej gry Madżong (mahjong) bo w ping-ponga raczej nie... i chociaż jeść pałeczkami można wszędzie nie tylko w Państwie Środka, Honeysuckle powinien spróbować swoich sił i w tej materii. mamy też nadzieję, że nie pogardzi chińskim agrestem czy ciasteczkiem z wróżbą!

    i wierzcie nam jeśli spróbuje czegokolwiek i my się o tym dowiemy napiszemy o tym prędziutko!

    tymczasem pokażemy Wam jeszcze raz Honesuckle na tle biblioteczki Toru...
    Honesuckle powstał 16 października 2014 czyli jest "Koniem" wg chińskiego horoskopu, prawdopodobnie oznacza to, że: "jest niezależny, lubi aktywne życie, łatwo zdobywa popularność więc nigdy nie jest sam i chociaż może mu brakować czasu sprzyja mu szczęście w podróżach". myślimy, że to oraz fakt, że Toru jest zawsze blisko, wystarczy by Honeysuckle świetnie sobie poradził na swej wyprawie życia w Wielkich Chinach!

    13.11.2014

    Misiowa Rodzina zwiedza Bergamo

    do Włoch Misowa Rodzina pojechała, by odwiedzić miasto w regionie Lombardia, ale nie był to Mediolan, tylko to drugie najbardziej popularne miasto regionu, czyli bardzo malowniczo położone Bergamo...
    mówi się, że z góry lepiej widać, a już na pewno widać więcej...

    a co dokładnie widziała Misiowa Rodzina spacerując po Bergamo?

    Misie po mieście woziły się czerwoną kolejką linową - Funicolare! no dobra nie po całym mieście i nie cały czas, ale jechać jechały... skojarzeniem z kolejką na Gubałówkę w Zakopanem jest zupełnie zrozumiałe!
    Funicolare / na wzgórzu San Vigilio
    Misie podziwiały (najpierw z wysokości, a potem z ziemi) Bazylikę Santa Maria Maggiore. kościół ten z zewnątrz reprezentuje styl romański, a wystrój wnętrza ma barokowy. co ciekawe ten kościół nie ma głównego wejścia tylko cztery boczne.

    Bazylika Santa Maria Maggiore
    w Bazylice Santa Maria Maggiore pracował niejaki Gasparo Alberti, który miał spory udział w rozwoju włoskiej muzyki sakralnej. w tej bazylice prawdopodobnie po raz pierwszy skomponowano muzykę z wykorzystaniem techniki polifonii. 

    Misiowa Rodzina spacerowała także po Piazza Vecchia czyli po starym rynku, nad którym góruje Wieża Miejska, z niej można podziwiać panoramę miasta. a na środku placu znajduje się fontanna z białymi lwami. 

    Wieża Miejska / Piazza Vecchia w Bergamo
    Kraków ma swój hejnał na trąbce, a Bergamo ma uderzenia dzwonu: o godzinie 9:00, w południe i o 22:00. dzwon znajduje się na Wieży Miejskiej. Campanone - tak mieszkańcy Bergamo ją nazywają (po włosku "campana" oznacza dzwon).
    widok z Wieży Miejskiej

    Misie wpadły też na chwilę do Muzeum Historii Naturalnej. spotkać mamuty to jest coś, prawda? cała Misiolandia zazdrości!
    Muzeum Historii Naturalnej w Bergamo
    poza tym, w mieście Bergamo urodził się Francesco Nullo, żołnierz włoski, dowódca oddziału tzw. garibaldczyków, którzy wzięli udział w polskim Powstaniu Styczniowym 1863r. mogiła, w której został pochowany znajduje się w Olkuszu (Małopolska, Polska).

    kojarzycie Arlekina, takiego, khe khe, kolorowego pajaca w masce z włoskiej commedii dell’arte? więc ta postać była wzorowana na "prostaku z gór Bergamo", który przybył do Wenecji za pracą...

    ...więcej zdjęć z Bergamo znajdziecie TUTAJ. polecamy!

    03.11.2014

    Tymon

    kto czytał misiowe smutki na pewno będzie kojarzył kolejnego Misiowego Podróżnika. oto przed Wami, Tymon:
    Miś jak tylko się dowiedział, że gdzieś tam w Wielkim Świecie jest ktoś kto chce go przygarnąć, szybko wyskoczył ze swej samotni, spakował się i ruszył czym prędzej do nowej opiekunki, bo bardzo chciał zaznać wędrowniczego trybu życia. już na miejscu został przygarnięty przez wyjątkową misiową rodzinę.

    w grupie jest zawsze raźniej i weselej więc asymilacja Tymona na nowym miejscu przebiegła lekko i przyjemnie. Miś imprezował troszkę z Kubusiem Puchatkiem.
    z Łaciatym Misiem kontemplował jesienną pogodę i okoliczności przyrody.
     
    ze Słoniem Szczęściarzem szukał skarbów w mieszkaniu opiekunki.
     ...i znalazł, a jakże, pokaźną ilość muszelek nadmorskich. 
    po czym rozmarzył się intensywnie o miejscach do których chciałby pojechać... aż zgłodniał! a dopełnieniem jego pierwszego dnia w nowym domu był obiad w chińskiej restauracji.
    i tak właśnie Tymon rozpoczął swoją misiową podróż, a kiedy gdzieś zawita i coś ciekawego zobaczy mamy nadzieję, że da nam znać! miłego podróżowania Tymon.