30.08.2014

Drajfyrtek

co cieszy nas najmocniej? gdy Miś Podróżnik przesyła wiadomość ze swojego nowego domu, że ma się dobrze i spełniają się jego marzenia. tym razem nasze buzie uśmiechają się z powodu Drajfyrtka!
że jak, zapytacie? ha! ten Mulinowy Miś ma cudowne imię, zagadkowe i trudne do wymowy ot tak z rozpędu. nie wiemy do końca czy dobrze gdybamy, ale wydaje się nam, że imię to pochodzi od angielskiego słowa "drive" i tym samym zwiastuje cudowną przyszłość Misia w ciągłych rozjazdach.

oto Drajfyrtek:

Drajfyrtek swoją podróż rozpoczął od precyzyjnego określenia gdzie jest! więc gdzie trafił Mulinowy Podróżnik? Drajfyrtek sam chętnie objaśni. na mapie poniżej jego prawa łapka bardzo zdecydowanie pokazuje gdzie Miś zamieszkał.

południe Polski, rzut beretem od Zakopanego tuż pod Tatrami to tutaj żyją i czekają na turystów Górale, a region ten to Podhale. kto był w Zakopanem, kto widział Górala? Drajfyrtek Górala na własne koraliki nie widział, ALE miał okazję przyjrzeć się z bliska "bukowym portkom", czyli tej części garderoby bez której żaden góral z domu nie wychodzi gdy mu dżinsy nie zdążyły wyschnąć!
Drajfyrtek nie wspominał o wrażeniach z noszenia spodni ponieważ nawet gdyby miał dostęp do takich w najmniejszym rozmiarze i tak byłyby dla niego za duże. dlatego skupił się  na kolorowych zdobieniach. dostrzegł na spodniach parzenice, sznurkowe lampasy i czerwone pompony.
dla tych z Was którzy mają niedosyt, więcej zdjęć pięknie zdobionych góralskich portek znajdziecie TUTAJ. ale nie po samych portkach Górala poznacie! kompletny strój Górala i Góralki znajdziecie TUTAJ.

natchniony kontaktem z etnograficzną nowością, Drajfyrtek chciał poznać więcej i więcej. co tam ciasto i inne smakołyki, którymi go częstowano, Miś chciał czym prędzej dowiedzieć się czy ma zadatki na Górala!
podobno Góralem trzeba się urodzić, czyli trzeba mieć tzw. rodzinny background! hmmm, trudna sprawa, ale zaraz zaraz, jest Toki, Miś który wystąpił kiedyś w góralskim kapeluszu i zajadał się nawet oscypkami! a jeśli znajomość z Tokim nie wystarczy może adopcja góralskiej pary namalowanej na szkle pomoże?

rozglądając się po swoim nowym domu Drajfyrtek zastanawiał się czy taki Mulinowy Miś jak on pasuje do góralskiego stylu. domyślał się że Górale to ludzie pomysłowi, ale uparci, bogobojni tradycjonaliści, którzy kochają wolność. Miś odkrył, że wbrew pozorom Górale są otwarci na wszelkie inności tego świata, bo właśnie tutaj miał okazję poznać przedstawiciela kultury chińskiej oraz przybysza z kosmicznej-przyszłości.

fascynujące odkrywanie kim są Górale zaprowadziły Drajfyrtka na nieco dziwną gałąź drzewa genealogicznego swojej przyszywanej rodziny. oto portret przodka, który bardziej niż góralem sarmatą się wydaje!

rodzinna tajemnica to żadna, każdy przecież wie, że Górale mają w krwioobiegu oprócz krwi zamiłowanie do przygody i potrzebę wędrowania! skoro każda rodzina góralska ma kogoś w Ameryce, nic nie stoi na przeszkodzie by Drafyrtek miał przyszywanego pradziadka w staropolskim żupanie!

Drajfyrtek by ochłonąć nieco po tych wszystkich rewelacjach wybrał się na spacer z psem...

po powrocie spełnił swoje marzenie i dosiadł konika na biegunach.


a jeśli i Wy już ochłonęliście po góralskiej przygodzie Drajfyrtka, zajrzyjcie czasem do jego opiekunki, o TUTAJ.

20.08.2014

i po kwiecistym dywanie spacerowali sobie

wciąż w sobie zakochane dwa Misie, Zośka i Witek były z wizytą w kraju dziesięć razy mniejszym od Polski, w którym podobno wymyślono frytki... celem ich podróży była Belgia.

Misie odwiedziły Brukselę, pierwsze wzmianki o tym mieście pochodzą z roku w którym odbył się tzw. Chrzest Polski. ha, znacie datę? ;)
o tym, że w Brukseli znajdują się siedziby wielu ważnych instytucji związanych z UE i nie tylko, wie chyba każdy, dlatego przekonanie, że w Brukseli znajduje się najwięcej w Europie urzędników na metr kwadratowy jest zupełnie uprawnione.
ale Misie to w ogóle nie obchodzi! w ich podróży najważniejszy okazał się brukselski Grand Place, czyli rynek (który jest jednym z najbardziej malowniczych placów w Europie, a świadczy o tym wpis na listę światowego dziedzictwa UNESCO). 
tak, tak dobrze widzicie, to dywan kwiatowy w Brukseli! 800 tysięcy świeżych kwiatów begonii utworzyło piękny kobierzec o wymiarach 74m na 24m. do 19 września można było to misterne cudo oglądać na płycie brukselskiego rynku. Zośka i Witek byli tam, widzieli i wąchali! a następny kwiatowy dywan będzie do zobaczenia w tym samym miejscu za 2 lata.

z czym kojarzy się Wam Belgia?

"Każdy Belg rodzi się z cegłą w brzuchu" - tak mówią o sobie Belgowie, każdy che mieć swój własny dom, stąd to powiedzenie. w Belgii jest najgłębszy na świecie basen (35m) oraz najdłuższa na świecie linia tramwajowa (68km). Waterloo miejsce klęski Napoleona Bonaparte leży w tym kraju. w 2006 roku w Belgii urodziło się największe na świecie dziecko ważące 5.4 kg przy 57 cm wzrostu.
może to przez pewną słabość Belgów pielęgnowaną już od około 300 lat... jaką?

Belgia nazywana jest "pralinkowym królestwem", na jednego mieszkańca tego kraju przypada nieco ponad osiem kilogramów czekolady.  (dziwne, bo specjalistą w dziedzinie czekologii jest Nowozelandczyk!) o Brukseli mówi się "czekoladowe miasto". jest tutaj Muzeum Kakao i Czekolady (Musée du Cacao et du Chocolat) oraz sporo sklepów z ręcznie robionymi pralinkami. inną słabością Belgów jest piwo? chyba tak. produkują sporo różnych jego gatunków, mają też Weekend Piwa, a nawet Akademię Piwa.

pewnie najbardziej znanymi symbolami Brukseli są Mannekin Pis, czyli fontanna sikającego chłopca. (pamiętajcie, że po drugiej stronie rynku stoi mniej znana Jeanneke Pis, czyli sikająca dziewczynka) oraz Atomium, czyli model kryształu żelaza w ogromnym powiększeniu.

poniżej zdjęcie od opiekunów Zośki i Witka, symbole Brukseli w jednym kolażu!


Bruksela to także "miasto rysowanych książek", wielu artystów tworzących komiksy związanych jest z tym miastem. wiedzieliście, że Smerfy są z Belgii?! i Tintin ten, który po całym świecie podróżował z psem Milusiem?! z komiksami jest związana kolejna atrakcja Brukseli, którą na własne koralikowe oczy widzieli Zośka i Witek. otóż artyści z grupy Art Mural przy współpracy z władzami miasta i Belgijskiego Centrum Komiksu urozmaicają przestrzeń miejską swoimi artystycznymi wizjami. murale, bo tak się nazywają te obrazy, zdobią mury brukselskich kamienic. Bruksela jako stolica komiksu ma swój komiksowy szlak obejmujący blisko 50 murali do odnalezienia na mieście. Zośka i Witek z opiekunami wyhaczyli kilka, sami zobaczcie!
wszystkie Misie z wypiekami na mulinowych policzkach odkrywały nowe miejsce i ciekawostki z nim związane. ...i jakby czekolady najbardziej żal ;) że nie da się jej posmakować liżąc ekran oczywiście!

a i jeszcze jedno, lubicie brukselkę?

18.08.2014

pocztówka z Finlandii

o wizycie Małej Mi w trzech europejskich miastach pisaliśmy niedawno, dzisiaj przyszedł czas na chwalenie się pocztówką, która dotarła do Misiolandii z Finlandii.

na początku Misie nie wiedziały skąd ta pocztówka, ale przeprowadziły śledztwo by zebrać dowody dobitnie świadczące o kraju jej pochodzenia. jeden z Misiów wcielił się w rolę detektywa (pewnie pozazdrościł Misiowi Zygmuntowi, któż to wie...). tak więc na potwierdzenie tezy o pochodzeniu pocztówki zostały zgromadzone następujące dowody:

po pierwsze znaczek!
po drugi nadruk na pocztówce!
czyli wszystko jasne, Mała Mi wysłała tę kartkę z Suomi, czyli z Finlandii!

zauważyliście uśmiechnięte zwierzaki na pocztówce? są to przedstawiciele fauny północy: łoś, ryś, renifer, pies hasky, puchacz śnieżny, no i niedźwiedź brunatny!

wiadomo, z niedźwiedziem z pocztówki każdy by chciał mieć zdjęcie. dwa Mulinowe Misie wykorzystały moment by takie portrety sobie zrobić.

Miś z pocztówki to nie pierwszy niedźwiedź z którym nasze Misie miały kontakt. pierwszy był Niedźwiedź Wojtek!

16.08.2014

"Kramik Rozmaitości"

siedziały Misie na łące i obserwowały obłoki po niebie się przesuwające...

- zróbmy coś szalonego! - jeden z nich wykrzyknął.

- hmm, to może być niebezpieczne, zróbmy coś pożytecznego! - drugi na to odparł.

- ale co to znaczy, jak to się robi? - Misie odrobinę posmutniały.

- oj Misiaki, wyobraźcie sobie Dzieci w Hospicjum możemy spróbować im pomóc. - wtrąciła się Ania.

- ale jak?! - odpowiedziały Misie, a ich koralikowe oczy zaczęły wesoło błyszczeć.

- poprosimy wszystkich, którzy do nas lubią zaglądać by oddali wytwory swoich rąk dla Dzieci, te zostaną wymienione za datki na rzecz Hospicjum! - Ania wyjaśniła.

- a my pojedziemy? - bardzo mądrze, któryś z Misiów zapytał.

- tak, tak, tak - Misie same podjęły decyzję!

no i pojechały!
a teraz czas na prośbę...

DRODZY PRZYJACIELE MISIOLANDII, PODZIELCIE SIĘ SWOIM TALENTEM!

Wasze rękodzieło pomoże zniwelować braki sprzętowe w Domowym Hospicjum. jak? Wy wysyłacie swoje rękodzielnicze cudeńka, na terenie Hospicjum powstanie Kramik Rozmaitości, który będzie kusił pięknymi rzeczami tak by dobrzy ludzie byli hojni dla Hospicjum. proste, prawda?

po więcej szczegółów jak pomóc Domowemu Hospicjum dla Dzieci w Gdańsku piszcie na k.pawlowska@hospicjum.info

pamiętajcie nasi Drodzy Przyjaciele:

 "nawet drobne działania mogą
przynieść ogromne skutki"  
(Dalajlama) 

uwierzcie nam: POMAGANIE JEST naprawdę bardzo PROSTE!

o "kramiku rozmaitości" dowiedzieliśmy się stąd 

13.08.2014

Mała Mi i jej europejskie wojaże

co można zrobić w trzy dni? zależy. ale jeśli się kocha podróże wtedy trzy dni można zamienić w masę ciekawych przeżyć i wspomnień.

jak już pisaliśmy Mała Mi ze swoją opiekunką w planach miały odwiedzić Estonię, Finlandię i Niemcy. zapraszamy na relację z ich podróży.

a zaczęło się od wizyty na lotnisku.  Mała Mi jako pierwsza Mulinowa Podróżniczka zobaczyła samolot, ba leciała nim!

podróż w chmurach do stolicy Estonii minęła szybko. dla Małej Mi miejsce przy oknie, okazało się cudownym prezentem od losu.  z wielkiego podekscytowania wciąż tylko liczyła obłoki. jej pierwszy lot samolotem był bardzo udany!

Tallinn okazał się miastem z piękną panoramą. mówi się że w tym niewielkim miasteczku mieszka 1/3 wszystkich Estończyków, a jego średniowieczna architektura może skraść serce niejednemu. z Estonią powinno kojarzyć się Wam kilka rzeczy: likiery (Vana Tallin), Skype (bo grupa estońskich programistów brała udział w tworzeniu tego super wynalazku) oraz... marcepan! podobno blisko 600 lat temu w pewnej estońskiej aptece powstał ten lek "na poziom cukru we krwi oraz złamane serce". od 2010 r. w najstarszym budynku na tallińskiej starówce znajduje się The Estonian Art Doll House. niestety nie wiemy czy są tam jakieś misie!
więcej zdjęć z Tallinna TUTAJTUTAJ
mówią, że podróże kształcą, coś w tym jest! w Tallinie Mała Mi znalazła swoje motto życiowe: "życie jest krótkie, jedź więcej ciastek"

80 km czyli 43 mile morskie na północ od Tallina znajdują się Helsinki, kolejny miasto do którego wpadła z wizytą Mała Mi.

do Helsinek można dopłynąć promem, to było kolejne ciekawe doświadczenie dla Małej Mi! i tak oto przez kilka godzin nasza maleńka mulinowa Podróżniczka przeżyła swoją morską przygodę, tylko ona oraz bezkres morza i wiatr...
Helsinki również okazały się ciekawym miejscem. Mała Mi cieszyła się, że może wysłać pocztówkę do Misiolandii (o niej już wkrótce!). w Finlandii spotkała Pannę Migotkę, tak tę od Muminków, w końcu tutaj jest ich ojczyzna.

więcej zdjęć z Helsinek TUTAJ
oprócz Muminków z Finlandią na pewno kojarzycie Nokię, kwaterę główną Św. Mikołaja, renifery, sauny oraz "białe noce". tak do końca to nie wiemy o co konkretnie chodzi z tymi nocami, czy o ten czas gdy słońce w ogóle nie zachodzi, czy o ciągłe imprezowanie :) nawiasem mówiąc w Helsinkach znajduje się największa izba wytrzeźwień w Europie jest też pub w jeżdżącym tramwaju!
wyszperaliśmy też informacje, że na terenie jednego Parku Narodowego w Finlandii jest Szlak Niedźwiedzia oraz Niedźwiedzi Park z granitową rzeźbą misia (1931, Jussi Mantynen). mamy nadzieję, że kiedyś jakiś Mulinowy Miś sprawdzi to osobiście!

z Helsinek Mała Mi udała się do Monachium, w Bawarii. ten region słynie z dwóch rzeczy, pysznego piwa i jeszcze pyszniejszych precli. skoro na piwo Mała Mi jest jeszcze za mała, z przyjemnością zajadała się preclami. poznała też prawdziwego Bawarczyka, który poopowiadał jej co nieco o mieście i tradycjach w Bawarii.

więcej zdjęć z Monachium TUTAJ
Monachium to także Siemens, BMW, klub sportowy - Bayern Monachium, w którym od stycznia 2014 gra Robert Lewandowski, to także wspominane już po części dożynki chmielne, czyli Oktoberfest. w Monachium jest też największy śródmiejski park w Europie i jeden z największych parków miejskich na świecie, czyli Ogród Angielski.

ufff! ale się działo!

12.08.2014

Migotka

na Misiowej Mapie, pojawiła się kolejna mała Podróżniczka.

oto Migotka:
Migotka jest żółta, chociaż kto wie może się mylimy w końcu postrzeganie barw to subiektywna sprawa :)

Migotka mieszka w mieście nad Wartą, kojarzonym z węglem brunatnym, gdzie Unia Europejska ma swój most, Fryderyk Chopin swój park, a port rzeczny łączy to miasto z Morzem Bałtyckim... co to za polskie miasto? Konin. 
z Konina pochodzi laureat Oscara z 2005 roku - kompozytor Jan Kaczmarek oraz Julius Fromm (niemiecki chemik z pochodzenia polski żyd) wynalazca technologii produkcji prezerwatyw z lateksu.
ciekawym miejscem w Koninie, do którego Migotka czuje, że pasuje idealnie, choćby ze względu na swój rozmiar, jest Park Makiet - Mikroskala. można tam znaleźć zminiaturyzowane i zamknięte w gablotach sceny z popularnych filmów, obrazy z historii Polski, świata i Konina.
niestety Mulinowych Misiów nie mają, dlatego Migotka zajmuje się głównie wesołym dyndaniem przy telefonie swojej opiekunki! też fajnie :)

08.08.2014

mambo (cześć) z Tanzanii

we wschodniej Afryce, w kraju trzy razy większym niż Polska, gdzie ludzie porozumiewają się w suahili, gdzie można wspiąć się na najwyższą górę Afryki oraz podziwiać największe i najgłębsze jeziora Afryki, pojawił się z wizytą Mulinowy Miś o imieniu Znajdek. jego opiekunka mówi o nim Znajduś!

na pewno pamiętacie akcję, której Znajduś kibicował. szczoteczki trafiły do podopiecznych szkoły integracyjnej w Moshi. fotorelację znajdziecie na FB, zapraszamy.

tak więc Znajduś jako pierwszy Miś podziwiał afrykańskie krajobrazy w Tanzanii!

w linii prostej z Warszawy do stolicy kraju, Dodomy jest 6585 km. w Tanzanii żeby obserwować dziką przyrodę, znaną nam z ogrodów zoologicznych, trzeba udać się na safari. w Parku Narodowym Serengeti w pobliżu Jeziora Wiktorii żyją stada antylop, zebr, bawołów, żyraf, lwów, słoni, itd. do Tanzanii należy także Wyspa Przypraw, czyli Zanzibar.

podobno w Tanzanii mleko krowie uznawane jest za symbol szczęścia, za spódniczkę mini można trafić do więzienia, a długie włosy można nosić, ale maksymalnie do 36 cm. a z takich naprawdę "ciekawych ciekawostek: "przysięga małżeńska pana młodego składana pod groźbą kary wiezienia brzmi mniej więcej tak: "niech się wykrwawię, niech mnie piorun roztrzaska, nich mnie zeżre krokodyl, niech ogłuchnę i oślepnę, niech stanę się żebrakiem, jeśli oszukam lub opuszczę żonę"

miasteczko Moshi, w którym pojawił się Znajdek jest położone u podnóży Kilimandżaro, stamtąd wyruszają wyprawy na najwyższy szczyt Afryki. 5895 m n.p.m. ma masyw górski Kilimandżaro, składa się z trzech szczytów (kiedyś wulkanów), ten najwyższy to Kibo.
zgadnijcie kto wspiął się na najwyższy afrykański szczyt?

TAK, TAK, TAK, Znajduś! hakuna matata!


kwa heri - do widzenia w suahili!

w trakcie poszukiwań informacji o Tanzanii znaleźliśmy film - Widziane na Ziemi - Tanzania.  

06.08.2014

Żulietta, ta od żuka

mamy nadzieję, że pamiętacie o wyprawie na którą wybiera się jeden z Mulinowych Misiów. przygotowania do Złombolu 2014 trwają! drużyna Nt-Krk dzielnie remontuje pojazd, a na jakim etapie są prace remontowe dowiecie się z FB.

Mulinowy Miś oczywiście jest już na miejscu i pilnie przygląda się postępom rezurekcji zielonego Żuka-Żula, którym ekipa ruszy na podbój Europy. dla tych co nie wiedzą, żuk to polski samochód dostawczy produkowany w latach 1956-1998 w Lublinie. w tym czasie na drogi wyjechało 587 500 egzemplarzy, ile z nich wciąż jeździ po Polsce, nie wiemy, ale za miesiąc zielony żuk (i kilka innych) ruszy w podróż ekstremalną, oby nie ostatnią!

wspominany zielony żuk ma mulinową maskotkę, której nadano imię Żulietta, oto ona:

to oryginalne imię ma ukryte znaczenie, "łączy w sobie szybkość włoskiego auta, luksus Monako, polską swojskość, francuskie "ż", niemieckie "tt" i hiszpańską nieobliczalność" - niezła mieszanka nie sądzicie?

przed wyjazdem do bazy załogi zielonego żuka, Żulietta kompletowała rzeczy, które mogą się przydać w podróży... sami przyznacie, że prawie 5000 km to spory odcinek, a wiadomo Żuk-Żul ma już swoje humory i choroby wieku zaawansowanego.


i tak... Żulietta gotowa była zabrać ze sobą: zestaw śrubek, klucz szwedzki, spory zapas sznurka, spinacz do papieru, taśmę klejącą, plastelinę lub gumę do żucia... ewentualnie dziurawe rajstopy w razie awarii paska klinowego. może jeszcze wiosła? nie, nie to tylko żart! może najrozsądniej byłby zabrać trochę grosza?

Żulietta poszperała i znalazła trochę euro-złomu, ale cóż to...? eurocenty z Hiszpanii? przecież to cel wyprawy Złombolu 2014! jak nic, to dobry znak! Żulietta oczyma wyobraźni już zobaczyła siebie i całą załogę zielonego żuka w Hiszpanii!

start wyprawy już 13 września, Żulietta przypomina o darowiznach dla domów dziecka z dopiskiem: Złombol 2014, Załoga NT-KRK TEAM.

trzymajcie kciuki za remont Żuka-Żula!

TUTAJ znajdziecie mapę wyprawy do Hiszpanii.

03.08.2014

Mała Mi

kolejny Mulinowy Podróżnik dotarł do swojego nowego domu! tym razem jest to śliczna misiowa fotografka z aspiracjami by zobaczyć cały Świat.

oto Mała Mi we własnej osobie:

Mała Mi od razu po przywitaniu się z nową opiekunką oświadczyła, że jest gotowa udać się w podróż dookoła świata! odważna jest, nie ma co, ale czy na pewno wie na co się porywa?!
Marta, opiekunka Małej Mi a przede wszystkim wielka fanka podróży, próbowała wyjaśnić jej, że Świat jest naprawdę ogromny, i nawet przeciętny człowiek czasem ma kłopot by go ogarnąć w całości, a co dopiero taka mała mulinowa kruszynka... jak to trudno ogarnąć świat? Mała Mi radzi sobie z globusem poradzi sobie i ze Światem rzeczywistych rozmiarów! z resztą kto jej zabroni tak myśleć!
lekcja geografii na domowym globusie okazała się super zabawą. kiedy już Mała Mi ustaliła gdzie teraz mieszka i co to Europa, zapragnęła zobaczyć resztę, zobaczyć więcej!
świat jest taki piękny. każda kropka to jakieś  miasto, a tam ludzie ich kultura i specyficzna kuchnia, są niziny, góry, jeziora, morza, niezliczone gatunki roślin i zwierząt... tyle rzeczy i miejsc wartych poznania. Mała Mi rozmarzyła się i naprawdę nie mogła już się doczekać kiedy zobaczy choć kawałek tego nieznanego i fascynującego Świata!
i wiecie co? Mała Mi już za chwilę dosłownie zobaczy Tallin, Helsinki i Monachium! i będzie miała okazję do zrobienia wielu pięknych zdjęć! szczęściara!

jednak zanim wyjechała na podbój Estonii, Finlandii i Niemiec odbyła duchową podróż do... Indii! tak się składa, że już za miesiąc Mała Mi i jej opiekunowie będą właśnie tam!
ciekawska Mała Mi przestudiowała już mapę Indii.
szukała inspiracji w przewodniku.
 a nawet... zrobiła sobie próbne zdjęcie na tle Taj Mahal...
wszystkie Misie gryzą łapki z podekscytowania, każdy chciałby być na miejscu Małej Mi! strasznie nie możemy się doczekać zdjęć z tych ekscytujących wojaży naszej mulinowej koleżanki.

tymczasem zapraszamy na bloga opiekunki Małej Mi - Babska Robinsonada. znajdziecie tam także wpis o małej fotografce, o TUTAJ.

02.08.2014

bajka o polskich jabłkach

witajcie Drodzy Przyjaciele Misiolandii, dzisiaj Misie postanowiły opowiedzieć Wam bajkę...
ale zanim zaczniemy, niech każdy z Was pójdzie do kuchni po jabłko. macie? super! teraz Wy gryziecie, a my opowiadamy... smacznego!


w pewnym Imperium daleko stąd żył sobie władca zwany Carem. 
pewnego dnia obudził się w strasznie złym humorze. 
ale nie miał On żadnych zmartwień, po prostu poprzedniej nocy nie wyspał się biedaczek. 
rozkazał więc służbie szukać z uporem przyczyn swego niewyspania. 
służba chcąc nie chcąc zaczęła od sprawdzenia carskiego łóżka. 
po odsłonięciu pościeli, na śnieżnobiałym prześcieradle, na wysokości gdzie spały carskie pośladki leżały figlarnie trzy jabłkowe pestki. 
"aha - krzyknęła służka - trzy pestki z jabłka piły w nocy Cara w pupę!" 
...tajemnica carskiego niewyspania rozwiązana!
"skąd te jabłka były?" - spytał Car. 
"drogi Carze, z Polski" -  odpowiedział doradca do spraw zagranicznych. 
"zakazać sprowadzania tych jabłek!" - krzyknął Car i udał się na śniadanie...

i tak właśnie skoro carskie pośladki i trzy polskie pestki nie mogły być obok siebie, w Carskim Imperium zakazano spożywania polskich jabłek.

koniec bajki. morału nie będzie, lecz prośba wielka:
jedzcie Drodzy Przyjaciele polskie jabłka!

zBLOGowani.pl

01.08.2014

a żubry mu z łapki jadły

Miś z plecakiem nazywany Podróżnikiem zgodnie z obietnicą swoją przygodę u nowego opiekuna rozpoczął od przysłania nam pocztówki! Miś mieszka na Podlasiu w rejonie zaliczanym do Zielonych Płuc Polski. pocztówka od Podróżnika pochodzi z Białowieskiego Parku Narodowego (najstarszego w Polsce) który zajmuje 1/6 polskiej części Puszczy Białowieskiej.  teren Puszczy to przede wszystkim lasy o charakterze pierwotnym będące domem dla licznej flory i fauny z największym europejskim ssakiem na czele, czyli żubrem.

poniżej Mulinowe Misie odważnie pozujące z białowieskimi żubrami z pocztówki!

w pierwszej chwili Misie poczuły się nieswojo w towarzystwie takich wielkich zwierząt, ale dla ciekawych świata podróżników to co nieznane budzi niepokój tylko przez momencik.

pytanie co to za zwierzaki nie cichło w Misiolandii. tak więc kim jest żubr? hmm, to ssak parzystokopytny z rodzinny krętorogich żyjący w stadach...  żubr białowieski należy do linii nizinnej (Bison bonasus) oprócz tego, że jest królem Puszczy jest też kuzynem amerykańskich bizonów. jego potężna budowa budzi respekt, dorosły samiec może ważyć nawet 900kg. żubr żyje około 30 lat. kiedyś żubry zamieszkiwały niemal całą Europę, jednak w większości krajów wyginęły już w Średniowieczu. w Puszczy Białowieskiej współcześnie żyje ponad 900 żubrów trzeba jednak pamiętać, że część tej populacji znajduję się po białoruskiej stronie Puszczy.

TUTAJ można podglądać żubry on-line. zajęcie dla cierpliwych! kamera znajduje się na polanie na skraju Puszczy Białowieskiej, na terenie Nadleśnictwa Browsk (Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku). zimą żubry wpadają tam na obiad i podwieczorek.

strasznie się cieszymy, że przy okazji podróży Misia Podróżnika mogliśmy dowiedzieć się co nieco o żubrach!