22.12.2014

pocztówka z Brukseli

dostaliśmy zupełnie niespodziewanie magiczną pocztówkę z Brukseli. Miś Podróżnik był naszym Mikołajem! (to już pocztówka nr 3 od tego Misia!)
 kochamy Podróżnika i +T&M podróżniczo !
pocztówka z Brukseli
na pocztówce oczywiście Grand Place, czyli Wielki Plac w Brukseli, a na nim dywan z kwiatów, wersja z 2012 roku. jak wyglądał ukwiecony brukselski rynek w 2014 wiemy od Zośki i Witka, którzy odwiedzili Belgię całkiem niedawno. TUTAJ ich relacja!

Miś Podróżnik, oprócz pocztówki, podarował nam jeszcze mapę Brukseli! wszyscy jesteśmy zachwyceni, bo kiedy tylko najdzie nas ochota, możemy odbyć podróż "na sucho" po mieście, które już trochę znamy z relacji Misiowych Podróżników.
...a czego jeszcze nie wiemy o stolicy Belgii, dowiemy się z wpisów nt. Brukseli na blogu T&M podróżniczo!

19.12.2014

wieści od Mulinowych Strażaków

w oczekiwaniu na wizytę w remizie strażackiej nasi Mulinowi Strażacy poszerzają swoje horyzonty w dziedzinie pożarnictwa oraz we wszystkich innych aspektach związanych z zawodem strażaka.

4 maja obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Strażaka, wtedy też Kościół katolicki wspomina św. Floriana męczennika. a dlaczego Floriana wybrano na patrona strażaków? ponieważ zginął śmiercią męczeńską w nurtach rzeki i czczony jest jako orędownik podczas pożarów i powodzi, patronuje także hutnikom, kominiarzom i ceramikom. Władek i Michał czytali opowiadanie o Florianie pt. "Floriańskie ścieżki" Wojciecha Jabłonowskiego. zrobili sobie też z zdjęcie ze swoim patronem!
 

w tak zwanym między czasie, Misie kibicowały dzieciom w tworzeniu prac na konkurs. otóż członkowie Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej, przy OSP w Przygłowie, malowali, rysowali, lepili i wycinali, arcydzieła na ogólnopolski Konkurs Plastyczny nt. "Zapobiegajmy Pożarom". nie wiemy czy Mulinowi Strażacy pozowali do portretów, ale mamy pewność, że wszystkie prace były piękne.

w tym całym zabieganiu i napiętym planie dnia Mulinowi Strażacy nie zapomnieli o zbliżających się świętach i z całą zaznajomioną strażacką bracią przesyłają wszystkim Przyjaciołom Misiolandii życzenia świąteczne.


***

Jedzie wóz strażacki, błyska światełkami,
to dzielni strażacy jadą z życzeniami!
Życzą świąt wesołych, ciepła rodzinnego,
no i oczywiście stołu obfitego.
Ciepła od choinki życzą po kryjomu,
a Wy uważające, by nie spalić domu!

***

oczywiście dołączamy się do życzeń Michała i Władka.

WESOŁYCH!

15.12.2014

pocztówka z NYC

pewien Misiowy Elegant postanowił wygłosić dla Was elaborat, referat czy po prosty dzieło prawie naukowe o pewnej światowej metropolii. (inspiracją do popełnienia tego arcy ciekawego wytworu misiowej dedukcji była pocztówka od Misia Patient.)

uwaga zaczyna się!

abstrahując od przypadków rzeczy nieprawdopodobnych i nie pomijając zupełnie w mej konkluzji popularnych opinii pragnę przedstawić Wam także i moje przemyślenia na temat "miasta, które nigdy nie śpi" ...i zapewniam Was będzie tutaj dużo słów rozpoczynających się od przedrostka "NAJ".

Nowy Jork to jakieś 790 km2 terenu, który na swój dom wybrało trochę ponad 8 mln mieszkańców. nowojorczycy komunikują się ze sobą przy pomocy 170, a może nawet 800 różnych języków. zasadniczo Nowy Jork to trzy wyspy: Manhattan, Staten Island i Long Island, a administracyjnie - to pięć dzielnic: Bronx, Brooklyn, Manhattan, Staten Island i Queens. panoramę miasta tworzy blisko 6 tysięcy wieżowców. 

NAJbardziej ruchliwe skrzyżowanie na świecie, to oczywiście nowojorskie Times Square. każdego dnia przemykają nim żółte taksówki i tłumy ludzi. ten plac podobno jest NAJczęściej odwiedzanym miejscem w całych Stanach Zjednoczonych, a słynie z tego, że jest nieźle oświetlone. jak przeczytałem w New York Times NAJwiększy ekran wyświetlający reklamy na Times Square jest wysoki na 8 pięter i sięga od 45 Ulicy do 46 na Broadwayu...

Nowy Jork dla wielu kojarzy się z WTC oraz ze Statuą Wolności. to właśnie Lady Liberty jest jednym z  NAJbardziej znanych posągów na świecie. ta Francuska z pochodzenia, jest nie tylko symbolem wolności, ale i całej Ameryki. do wyliczanki "co w NY jest NAJ"warto dodać, że NAJwiększy dworzec kolejowy na świecie pod względem liczby peronów to nowojorski Grand Central Terminal. NAJstarszy most w Ameryce, to Most Brookliński. Nowojorska Biblioteka Publiczna jest jedną z NAJwiększych bibliotek na świecie. jednym z NAJsłynniejszych budynków Nowego Jorku jest Empire State Building. NAJbardziej prestiżowy nowojorski hotel to Hotel Plaza. NAJdroższa ulica na świecie to Fifth Avenue, oprócz sklepów wielu światowych marek można na tej ulicy znaleźć: Rockefeller Center, Flatrion - budynek narożny w kształcie "żelazka", Muzeum Sztuki Nowoczesnej (MoMA), czy Metropolitan Musuem of Art. jeśli chodzi o ulice, warto pamiętać, że przy Madison Avenue znajduje się Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku. poza tym Broadway, to bez wątpienia centrum sztuki teatralnej i musicali. ojczyzną rapu i hip-hopu jest dzielnica Bronx. natomiast dzielnica Queens chyba najbardziej jest kojarzona ze stadionem New York Mets oraz tenisowym turniejem US Open.  spokoju i relaksu warto szukać w Central Parku na Manhattanie.

niecałe 3% mieszkańców Nowego Jorku deklaruje pochodzenie polskie. na Brooklynie znajduje się drugie co do wielkości, zaraz po Chicago, skupisko Polonii, czyli Greenpoint (Little Poland).

sytuacja na giełdzie w Nowym Jorku (podobnie jak w Londynie, czy w Tokio) wpływa na indeksy innych giełd. nowojorska Wall Street to centrum światowych finansów, a mieści się na niej New York Stock Exchange i właśnie notowaniami tamtejszego indeksu Dow Jones ekscytuje się każdy makler giełdowy. na Wall Street jest także największy z Banków Rezerw Federalnych USA, w jego skarbcu znajduje się jakieś 540 tys. sztabek złota, ...uff nie ma więcej nigdzie indziej na Ziemi! w Nowym Jorku swoją główną siedzibę ma ONZ.

a tak na koniec chciałem dodać, że trzeba być wielkim ignorantem by nie dostrzec, że Nowy Jork to o wiele, ale naprawdę o wiele więcej, niż to co tutaj wygłosiłem... i myślę, że w takim mieście wygrywającym w wielu kategoriach na miejsce "NAJ", bardzo łatwo można poczuć się przeciętnym i niewidzialnym. niemniej jednak warto odwiedzić NYC by na chwilę zachłysnąć się Wielkim Światem a potem docenić swój maleńki kąt(?)

dziękuję za uwagę i życzę wszystkim: niech się spełnieni Wasz nie tylko "amerykański sen". 
kłania się Wam Miś Elegant

[BRAWA]
;)


09.12.2014

choinkowe Misie

Mulinowe Misie, w kolorze malinowym, zapragnęły ozdobić choinkę...
na jodełkowej gałęzi zmieściło się ich dziecięć. każdy złapał spadającą gwiazdkę i trzyma ją "na szczęście".




choinkowe Misie mimo, że do bombek im daleko, dodajemy do wyzwania +Craft Style - "Świąteczna czerwień"



​TEKST

07.12.2014

Bears for the Blanketeers i "Robótka"

pojechały, kazały za sobą nie tęsknić i prosiły by wkrótce jeszcze inni Misiowi Podróżnicy do nich dołączyli. o kim mowa? o Misiach... wiadomo ;)


14 Misiów ruszyło w ślad za zeszłorocznymi Bears for the Blanketeers. a pojechały TUTAJ.

co ważne +Samantha DeMato założyciela organizacji March of the Blanketeers przysłała nam materiały potrzebne do produkcji Misiów.



​TEKST
jestrobotka.blogspot.de

 
na pewno każdy z Was ma swój ulubiony sposób pomagania. tak przy okazji chcieliśmy Wam podpowiedzieć, że jest pewna "Robótka" do zrobienia. to bardzo prosta sprawa! wyślijcie kartki z życzeniami do Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci w Niegowie. zerknijcie na stronę by dowiedzieć się więcej. wybierzcie adresata lub adresatkę i zróbcie przyjemność konkretnej osobie. 






02.12.2014

misiowa przygoda na Islandii

w krainie lodu, ognia i wiatru, gdzie znaleźć można wulkany o trudnych nazwach, gdzie wszystkim dumnie rządzi natura, a nie człowiek i gdzie podobno produkuje się najwięcej bananów w Europie, właśnie tam postanowił przeżyć przygodę swojego życia Miś o imieniu Litrík. a znalazł się na skraju świata, na pumeksowej łupinie, czyli na Islandii.

oto Litrík:
wprawdzie po pojawieniu się na wyspie Mulinowego Podróżnika wszystkie możliwe statystyki opisujący ją nie zmieniły się, ale i tak jesteśmy dumni, że Litrík zamieszkał na Islandii. nie wiemy co na to wszelkie "ukryte ludy", czyli elfy, krasnoludy i trolle, ale Litrík liczy na ich sympatię. aaa i po islandzku "litrík" oznacza kolorowy.


Miś zamienił Misiolandię na krainę gdzie lato trwa może 2 miesiące a pogoda zmienia się prawdopodobnie szybciej niż trwa telewizyjna prognoza pogody(?) no tak, ale krajobrazów takich jak tam nie znajdzie się nigdzie indziej. te wulkaniczne jeziora, pola lawy, wodospady, błękitne lodowce, czarne plaże, fiordy... przyznacie, że taki adres, nie wybiera się ot, tak dla kaprysu, ale może się mylimy...


jednym z symboli Islandii jest maskonur, taka sympatyczna "arktyczna papuga". ponadto na islandzkim niebie pojawia się fascynujące zjawisko, czyli zorza polarna. mniej więcej przez środek wyspy przebiega granica pomiędzy dwoma płytami tektonicznymi więc na Islandii jest jakieś 140 wulkanów, liczne gejzery i bogactwo wód geotermalnych, no i około 10 tysięcy wodospadów. gęstość zaludnienia na Islandii wynosi 3 osoby/km2 więc każdy kto chce pobyć sam ze sobą i do tego w otoczeniu natury która zapiera dech, niech rusza na Islandię. tylko 1% wyspy to lasy i nie są to strzeliste puszcze, raczej skupiska karłowatych drzew. dlatego jedno z islandzkich przysłów mówi: jeśli się zgubisz w islandzkim lesie, to wstań!


na Islandii nie ma zamków ani kolei. prawa miejskie mają już miejscowości liczące dwustu mieszkańców. gdzieś na dalekiej północy wyspy tam gdzie dominuje czarna zastygła lawa, astronauci z USA przygotowywali się do lądowania na Księżycu. to z Islandii Juliusz Verne wysłał w "Podróż do wnętrza Ziemi" swoich książkowych bohaterów. a opis miejscowego kulinarnego rarytasu (hakarl) brzmi mniej więcej tak: "najpierw siusiasz na mięso, a potem zakopujesz je na 4 miesiące. po upływie tego czasu odkopujesz je i jesz na surowo". ale skupmy się na innym smakołyku, który nazywa się "skyr", czyli taki jogurt i twarożek w jednym. na Islandii jest dwa razy więcej owiec niż ludzi, więc tradycyjną potrawą jest hangikjöt - czyli wędzona lub gotowana baranina. podobno w 10 dni można objechać Islandię dookoła, drogą narodową nr 1. i co ciekawe nowa konstytucja tego kraju, w odpowiedzi na ostatni kryzys, została napisana bez pomocy polityków, przez internet.


Litrík zamieszkał w Reykjavíku, ale nie w domku typu "turf-house". symbolami Reykjavíku, czyli "dymiącej zatoki" są m.in. stalowy pomnik - Sólfar (The Sun Voyager), Kościół Hallgrímskirkja - przypominający bazaltowe słupy, pomnik Leifa Eiríkssona - odkrywcy Ameryki z 1000 r., a także Winter Lights Festival, czy muzeum penisów. w Reykjavíku mieszka 3/5 wszystkich mieszkańców wyspy, rekord ciepła z 2008 roku to +26,2°C, a najniższa temperatura z 1918, to –24,5°C.


Litrík przysłał nam zdjęcie z głównej ulicy Reykjavíku. mamy nadzieję, że gdy pogoda się poprawi pokaże nam piękne islandzkie krajobrazy, które odbierają rozum ;)

zapewne macie niedosyt widoczków i informacji z Islandii dlatego polecamy Wam blog opiekunki Litríka - KARABOSKA. zaglądajcie koniecznie!



27.11.2014

Piksel w Chochołowie

jeden z mulinowych fotografów, a dokładniej Piksel, wciąż szuka swojego stylu w fotografii. leniuchował ostatnio, ale pokaże Wam próbkę swoich możliwości w fotografii architektury i przy okazji opowie o pięknej wiosce na południu Polski.

Jan Kasprowicz napisał kiedyś:

"Nie ma tu nic szczególnego,
Żadnych tu dziwów świata:
Fundament ze skalnych odłamów,
Z płazów świerkowych chata."

Piksel znalazł ilustrację tych słów. gdzie? ta niewielka podhalańska wieś nazywa się Chochołów.
Chochołów
Chochołów bywa nazywany żywym skansenem podhalańskiego stylu budownictwa. ten styl, to jak widać na zdjęciach powyżej, drewniane parterowe domy z poddaszem, zbudowane z połówek pni drewna, zwanymi płazami, kryte gontem, z gankiem i rzeźbionymi ozdobami. te w większości stuletnie chaty są takie jasne, ponieważ dwa razy do roku są dokładnie myte. w sumie każdy kto chce dowiedzieć się więcej o tym jak powstają chochołowskie, ale i nie tylko "architektoniczne cuda z drewna" powinien wpaść do Chochołowa na Święto Cieśli i Dekarza (pierwsze odbyło się w maju 2014). warto też zapoznać się z twórczością artysty rzeźbiarza Jana Ziędera, który ma swoją pracownię w domu nr 28, oprócz rzeźb artysty można tam zobaczyć typowe umeblowanie i wystrój góralskiej chałpy.

technologia budowy drewnianych domów jest bardzo ciekawa. ściany powstają z dopasowania płazów jeden na drugim, a spoiwem jest tzw. zrąb, czyli splecenie drewna jak palców obu dłoni. szpary między płazami są wypełniane skręconymi ściśle strużynami z drewna (to tzw. mszenie). wnętrze góralskiej chałpy według tradycji składa się z sieni, czarnej i białej izby oraz poddasza.

w jednej z góralskich chat znajduje się Muzeum Powstania Chochołowskiego. budynek muzeum jak i zabudowa Chochołowa należy do Szlaku Architektury Drewnianej w Małopolsce.
Muzeum Powstania Chochołowskiego
jest jeszcze jeden budynek obok którego trudno jest przejść obojętnie, to kościół parafialny w stylu neogotyckim pw. św, Jacka. świątynia znajduje się w centrum wsi i górując nad wszystkimi budynkami otacza je swoją opieką.
Kościół pw. św. Jacka

w Chochołowie są liczne gospodarstwa agroturystyczne, kwatery prywatne oraz restauracja z regionalnymi daniami. w budowie są także Termy Chochołowskie. poza tym rozpoczyna się tutaj czerwony szlak pieszo-rowerowy im. Powstania Chochołowskiego prowadzący na Butorowy Wierch i Gubałówkę. Chochołów znajduje się około 18 km od Zakopanego, niedaleko stąd na Słowację.

i jak Wam się podoba Piksel w roli fotografa architektury?

23.11.2014

Piecuś, czyli zawodowiec w akcji!

kolejny Miś udał się w podróż w celach nieturystycznych, ale nieco metafizycznych ;) no dobra, dobra. pojechał pracować!

przedstawiamy Wam Piecusia:
Miś Piecuś został piecowym, a także kierownikiem gospodarczym w pracowni ceramiki artystycznej z duszą i dobrą energią, czyli Misiura Design. dodatkowo, właśnie tam, spotkał jednego z Mulinowych Podróżników, Stefcia Koniczynkę, który już od jakiegoś czasu podgląda Misurę podczas tworzenia.
Stefcio i Piecuś
Piecuś na razie nie będzie opowiadał o swoich zawodowych obowiązkach, wcieli się jednak w pierwszego Mulinowego Dziennikarza i przeprowadzi wywiad z Agnieszką, czyli Misiurą. ZAPRASZAMY!

Piecuś: Droga Misiuro, zacznijmy od początku... więc skąd się bierze glina i czy kupuje się ją na kilogramy?

Misura: Glinę kupuje się w sklepie dla ceramików w takich blokach 10cio kilowych. Glina jest zapakowana w worek, spocona, od nadmiaru wilgoci oraz z ekscytacji oczekiwania na swoje przeobrażenia :) Glina ma różne kolory - jasne i całkiem ciemne oraz różną chropowatość, która wiąże się z obecnością szamotu. Szamot, czyli wypalona wcześniej i zmielona drobno glina, wzmacnia ją i sprawia, że jest bardziej wytrzymała, gdyby np. chcieć zrobić bardzo dużego misia :)
Piecuś: czy piec pozbawia glinę życia dając w zamian duszę? czy na odwrót może?

Misiura: To piękne pytanie. Chyba jest ono bardzo bliskie mojemu postrzeganiu przeobrażeń gliny. Gliny, która ma naturę wojownika- skłonnego walczyć z żywiołami- najpierw wodą, potem powietrzem a na końcu ogniem. Ta walka przynosi spokój i siłę. Glina, z mokrej, podatnej na zniszczenia masy, staje się gładką, szlachetną, silniejszą, choć nadal delikatną bryłą. Przestrzenią do dalszych narodzin.
mulinowi koledzy i piec!
 Piecuś: czy glina pęka w procesie wypalania ze złości, pychy czy przez przypadek?
 
chamotte.blogspot.com
Misiura: Gdyby traktować glinę po ludzku, to pewnie pękałaby w wypale- pierwszym, najchętniej ze złości, że musi walczyć z ogniem i temperaturą. Gdyby odpowiedzieć rzeczowo, to pęka, bo jest w niej za dużo wilgoci, która w szalonym strachu próbuje się wydostać. Dlatego tak ważne jest na tym pierwszym etapie, solidne osuszenie prac.
 
Piecuś: co było pierwsze domek czy misa?
Misiura: Pierwszy był talerz, który do dzisiaj ma Hania. Piękny w swej niedoskonałości, poszkliwiony ciekawym szkliwem. Talerz, który był jak wiosenna jaskółka - obietnica udanych prac, pod warunkiem wielu, wielu godzin pracy. Bo z początku nie było radości w moim tworzeniu, raczej zaskoczenie, że efekty są tak rozczarowujące. A potem było na pewno marzenie o domku, które dojrzewało, pomiędzy poszukiwaniem kształtów, form i prostoty.

Piecuś: jakie ceramiczne marzenie kryje misiurowe serce? 

chamotte.blogspot.com
Misiura: Moje największe marzenie? By moje prace do ludzi mówiły, nie tylko formą, ale by wzbudzały emocje, myśli, uczucia, które rezonują w sercu. By skłaniały do refleksji, do szacunku dla ważnych spraw, dla natury... By wciąż i wciąż spotykać ludzi wrażliwych podobnie do mnie, którzy pokochają świat Misiury. Bo czym jest doskonałość formy bez duszy? Triumfem jedynie techniki, którą może opanować większość z nas. W tej wciąż mam sporo do zrobienia, ale nie ma dla mnie szczególnej wartości dążenie do doskonałości, z pominięciem duszy. Chcę mówić gliną, stąd coraz więcej domów ma swoje przekazy, napisy, stąd magnesy komunikacyjne, czy podstaweczki mocy :)
    Piecuś: czy każda gliniana konstrukcja trafia do pieca na 3 zdrowaśki?
    Misiura: Każda gliniana konstrukcja zanim trafi do pieca, solidnie schnie, bez pośpiechu, bo ten jest niewskazany. Odradzam eksperymenty z suszeniem prac na ostrym słońcu, w piekarniku, czy suszarką - efekty mogą być opłakane i zamiast zaoszczędzić czas, będziemy zmuszeni zacząć pracę od nowa! Pierwszy wypał- na biskwit, to ośmiogodzinna - powolna podróż do temperatury 850 stopni. Z tej podróży powrót jest bardzo długi, więc piec stygnie kolejną dobę, więcej lub mniej. Drugi wypał, w wysokiej temperaturze, poszkliwionych prac, to starcie z temperaturą- w moim przypadku 1050 stopni. Zasada ta sama co poprzednio :)
    chamotte.blogspot.com
    Piecuś: jakie największe ceramiczne dzieło może powstać w Misiurowej Pracowni?

    Misiura: Największe misiurowe dzieło, mogłoby mieć 59cm szerokości i 46cm wysokości.

    chamotte.blogspot.com
    Piecuś: czy można glinę połączyć z innym tworzywem (np. ze szkłem) przed wypaleniem? 
    Misiura: Ceramika pięknie łączy się z innymi tworzywami, ale głównie jako gotowy produkt. Mało co może znieść wysokie temperatury tak naturalne dla gliny, choć przepięknie stapia się szkło, którym możemy ozdobić nasze prace przed drugim wypałem. Jeśli możliwości jest więcej, to dam Wam znać, jak tylko sama się o nich dowiem. Ceramika to ocean wiedzy i możliwości- myślę, że przygoda i podróż na całe życie! Jako filozof, ex manager korporacyjny, ex export manager - sama odkrywam ją z dziecięcym zachwytem, z dala od uniwersytetu, co dnia :)
    Piecuś: jak daleko jest od lepienia domków do lepienia garnków?
    Misiura: Chyba nie ma prostej odpowiedzi na pytanie: jak daleko jest od lepienia domków, do lepienia garnków. Myślę, że dróg jest tak wiele, a przemierzenie kolejnego odcinka, daje nam wiedzę, która pozwala dostrzec kolejne przestrzenie, możliwości. Misiura kocha domy, przyrodę i podróże, więc na pewno te ważności będą w najbliższym czasie wychodzić spod misiurowych łapek. 
    chamotte.blogspot.com

    Zapraszamy Was do świata Misiura Design, poczujcie się tam jak w domu :)

    przeczytaliśmy gdzieś, że realizacja talentu zależy od konsekwencji, nabytych umiejętności i pracowitości. Piecuś potwierdza, że jego opiekunka dobrze o tym wie!

    18.11.2014

    Mała Mi zwiedza Stambuł

    mniej więcej w latach 1883-1977 kursował pociąg o nazwie "Orient Express" łącząc Paryż z Konstantynopolem, czyli dzisiejszym Stambułem. nie wiemy czy Mała Mi wiedziała o tym gdy przygotowywała się do swojej kolejnej wyprawy, ale wiemy na pewno, że konkretne marzenie (odwiedzenie Błękitnego Meczetu) zainspirowało jej opiekunów do podróży do Turcji.

    mosty nad Cieśniną Bosfor
    Mała Mi jest już znana z tego, że lubi poznać plan miasta przed wyjazdem, by wiedzieć co warto zobaczyć i jak poruszać się w nowym miejscu. na zdjęciu powyżej możecie przyjrzeć się mostom, które łączą Europę z Azją. te mosty to Most Bosforski i Most Mehmeda Zdobywcy.

    Stambuł to drugie miasto na świecie, przez które przebiega granica między Azją i Europą. (tym drugim miastem jest rosyjski Magnitogorsk przy granicy z Kazachstanem). Stambuł jest najbardziej rozwiniętym i największym miastem Turcji, a także najliczniej zaludnionym miastem Europy. Napoleon Bonaparte powiedział kiedyś, że "gdyby Świat był jednym państwem, Stambuł byłby jego stolicą". w Stambule jest prawie 2700 meczetów, 123 kościołów oraz 26 synagog.

    na mapie powyżej Mała Mi przysiadła nad Hagia Sophia i tuż obok Błękitnego Meczetu, prawdopodobnie najbardziej charakterystycznych budowlach Stambułu.
    Hagia Sophia
    Hagia Sophia to obecnie muzeum, ale przez 916 lat był to Kościół Mądrości Bożej, a przez kolejne 481 - meczet.
    Błękitny Meczet
    Błękitny Meczet, czyli Meczet Sułtana Ahmeda, to 6 minaretów, sporo kolumn, kopuł, łuków, krużganków, bram i okien. błękitny kolor to zasługa wielu tysięcy płytek fajansowych zdobionych motywami roślinnymi. meczet jest nie tylko atrakcją turystyczną, ale i miejscem modlitw, dlatego można go zwiedzać poza godzinami modlitw i w odpowiednim stroju.

    po Stambule jeżdżą bardzo fajne tramwaje!

    i pytanie dla spostrzegawczych! zauważyliście jaką pamiątkę kupiła sobie Mała Mi? tak, tak, oko proroka, czyli nazar!

    Stambuł to nie tylko okazałe budynki, piękne mozaiki, liczne muzea, czy Kryty Bazar, to także barwna i aromatyczna kuchnia... nie od dziś wiadomo, że każdy miś lubi miodek, więc Mała Mi zamiast kebabem czy innym daniem mięsno-warzywnym wolała zainteresować się słodyczami! i tak właśnie ulubionymi tureckimi przysmakami naszej Małej Podróżniczki stały się baklava i lokum, czyli  "tureckie galaretki" w przeróżnych smakach obsypane cukrem pudrem. normalnie palce lizać!
    Mała Mi i "lokum" - turkish delight
    w Stambule jest Muzeum Adama Mickiewicza, na pewno pamiętacie, że tam mieszkał i zmarł. poza tym po azjatyckiej stronie i na obrzeżach Stambułu jest polska wioska - Polonezköy (Adampol).


    więcej zdjęć z pięknego Stambułu znajdziecie TUTAJ! zajrzyjcie koniecznie!

    16.11.2014

    Honeysuckle w Chinach

    ile ciekawych miejsc, legend i detali maści wszelakiej można znaleźć w jednym z największych państw świata (zarówno pod względem powierzchni jak i PKB)? miliardy milionów! jesteśmy tego pewni! wysłaliśmy nawet jednego z nas by tam na miejscu odkrył niejedną chińską tajemnicę...
    tak, tak Drodzy Przyjaciele, Mulinowy Podróżnik trafił do Chin, a tym niewątpliwym szczęściarzem jest Miś o imieniu "wiciokrzew" :)

    oto Honeysuckle:
    Honeysuckle swoje odkrywanie Chin, po prawie trzech tygodniach spędzonych w ciasnej i ciemnej kopercie mając za towarzyszy podróży jedynie 3 milczące pocztówki, rozpoczął od poznania co lubi jego opiekunka... Toru, bo tak ma na imię najlepsza na świecie chińska opiekunka Misia Podróżnika, jest "Otaku", czyli wielką fanką anime, mangi i gier komputerowych. poza tym lubi poznawać nowych ludzi, grać w piłkę nożną, czytać i (tak jak Ania) wysyłać i dostawać pocztówki. mamy nadzieję, że Toru pokaże swój świat Małemu Honeysuckle i kiedyś napisze jego imię za pomocą znaków chińskich...

    Miś zaraz po przywitaniu się z Toru, okrył pierwszą chińską tajemnice...mleko w puszce, które ma swoja osobowość i imię ;) poznajcie Pana Wangzai.
    Honeysuckle i Mr. Wangzai

    Honeysuckle mieszka powiedzmy w środkowych Chinach, w mieście, którego nazwa Chongqing oznacza "Bliźniacze Szczęście". w czasie II Wojny Światowej Chongqing było tymczasową stolicą Chin. nieopodal granic miasta znajduje się zbiornik zalewowy Zapory Trzech Przełomów, czyli największej na świecie elektrowni wodnej. w skrócie Chongqing to nieźle uprzemysłowiony węzeł komunikacyjny i port rzeczny pomiędzy Wyżyną Tybetańska a dolnym biegiem rzeki Jangcy. prawdopodobne ze względu na górzystość terenu wokół Chongqing w mieście panuje mgła przez jakieś 100 dni w roku.

    przybycie Honeysuckle do domu Toru nie przeszło bez echa, bardzo szybko Miś został otoczony przez nowych przyjaciół. poznajcie zdziwionego Pana Koalę i smutnego Pana Barana.
    Pan Koala gdy usłyszał, że przybył jakiś Miś, spodziewał się spotkać niedźwiedzia, więc mocno się  zdziwił gdy polski niedźwiadek okazał się mniejszy od niego. a Pan Baran, posmutniał, bo  się boi, że mleka nie starczy dla wszystkich!

    w 2017 Chiny planują kolejny raz wysłać na Księżyc swoją sondę, tym razem będzie to Chang'e-5, niestety ta misja odbędzie się bez Mulinowego Misia ;) ale to nic! wolimy by nasz Chiński Wysłannik miał inne przygody. niech spróbuje na przykład: rozgryźć o co chodzi z tymi chińskimi znakami albo czy chiński smok ma coś wspólnego z naszym wawelskim. wierzymy, że Honeysuckle może zostać mistrzem chińskiej gry Madżong (mahjong) bo w ping-ponga raczej nie... i chociaż jeść pałeczkami można wszędzie nie tylko w Państwie Środka, Honeysuckle powinien spróbować swoich sił i w tej materii. mamy też nadzieję, że nie pogardzi chińskim agrestem czy ciasteczkiem z wróżbą!

    i wierzcie nam jeśli spróbuje czegokolwiek i my się o tym dowiemy napiszemy o tym prędziutko!

    tymczasem pokażemy Wam jeszcze raz Honesuckle na tle biblioteczki Toru...
    Honesuckle powstał 16 października 2014 czyli jest "Koniem" wg chińskiego horoskopu, prawdopodobnie oznacza to, że: "jest niezależny, lubi aktywne życie, łatwo zdobywa popularność więc nigdy nie jest sam i chociaż może mu brakować czasu sprzyja mu szczęście w podróżach". myślimy, że to oraz fakt, że Toru jest zawsze blisko, wystarczy by Honeysuckle świetnie sobie poradził na swej wyprawie życia w Wielkich Chinach!

    13.11.2014

    Misiowa Rodzina zwiedza Bergamo

    do Włoch Misowa Rodzina pojechała, by odwiedzić miasto w regionie Lombardia, ale nie był to Mediolan, tylko to drugie najbardziej popularne miasto regionu, czyli bardzo malowniczo położone Bergamo...
    mówi się, że z góry lepiej widać, a już na pewno widać więcej...

    a co dokładnie widziała Misiowa Rodzina spacerując po Bergamo?

    Misie po mieście woziły się czerwoną kolejką linową - Funicolare! no dobra nie po całym mieście i nie cały czas, ale jechać jechały... skojarzeniem z kolejką na Gubałówkę w Zakopanem jest zupełnie zrozumiałe!
    Funicolare / na wzgórzu San Vigilio
    Misie podziwiały (najpierw z wysokości, a potem z ziemi) Bazylikę Santa Maria Maggiore. kościół ten z zewnątrz reprezentuje styl romański, a wystrój wnętrza ma barokowy. co ciekawe ten kościół nie ma głównego wejścia tylko cztery boczne.

    Bazylika Santa Maria Maggiore
    w Bazylice Santa Maria Maggiore pracował niejaki Gasparo Alberti, który miał spory udział w rozwoju włoskiej muzyki sakralnej. w tej bazylice prawdopodobnie po raz pierwszy skomponowano muzykę z wykorzystaniem techniki polifonii. 

    Misiowa Rodzina spacerowała także po Piazza Vecchia czyli po starym rynku, nad którym góruje Wieża Miejska, z niej można podziwiać panoramę miasta. a na środku placu znajduje się fontanna z białymi lwami. 

    Wieża Miejska / Piazza Vecchia w Bergamo
    Kraków ma swój hejnał na trąbce, a Bergamo ma uderzenia dzwonu: o godzinie 9:00, w południe i o 22:00. dzwon znajduje się na Wieży Miejskiej. Campanone - tak mieszkańcy Bergamo ją nazywają (po włosku "campana" oznacza dzwon).
    widok z Wieży Miejskiej

    Misie wpadły też na chwilę do Muzeum Historii Naturalnej. spotkać mamuty to jest coś, prawda? cała Misiolandia zazdrości!
    Muzeum Historii Naturalnej w Bergamo
    poza tym, w mieście Bergamo urodził się Francesco Nullo, żołnierz włoski, dowódca oddziału tzw. garibaldczyków, którzy wzięli udział w polskim Powstaniu Styczniowym 1863r. mogiła, w której został pochowany znajduje się w Olkuszu (Małopolska, Polska).

    kojarzycie Arlekina, takiego, khe khe, kolorowego pajaca w masce z włoskiej commedii dell’arte? więc ta postać była wzorowana na "prostaku z gór Bergamo", który przybył do Wenecji za pracą...

    ...więcej zdjęć z Bergamo znajdziecie TUTAJ. polecamy!

    03.11.2014

    Tymon

    kto czytał misiowe smutki na pewno będzie kojarzył kolejnego Misiowego Podróżnika. oto przed Wami, Tymon:
    Miś jak tylko się dowiedział, że gdzieś tam w Wielkim Świecie jest ktoś kto chce go przygarnąć, szybko wyskoczył ze swej samotni, spakował się i ruszył czym prędzej do nowej opiekunki, bo bardzo chciał zaznać wędrowniczego trybu życia. już na miejscu został przygarnięty przez wyjątkową misiową rodzinę.

    w grupie jest zawsze raźniej i weselej więc asymilacja Tymona na nowym miejscu przebiegła lekko i przyjemnie. Miś imprezował troszkę z Kubusiem Puchatkiem.
    z Łaciatym Misiem kontemplował jesienną pogodę i okoliczności przyrody.
     
    ze Słoniem Szczęściarzem szukał skarbów w mieszkaniu opiekunki.
     ...i znalazł, a jakże, pokaźną ilość muszelek nadmorskich. 
    po czym rozmarzył się intensywnie o miejscach do których chciałby pojechać... aż zgłodniał! a dopełnieniem jego pierwszego dnia w nowym domu był obiad w chińskiej restauracji.
    i tak właśnie Tymon rozpoczął swoją misiową podróż, a kiedy gdzieś zawita i coś ciekawego zobaczy mamy nadzieję, że da nam znać! miłego podróżowania Tymon.