03.11.2013

Alf i tajemnice herbaty

herbata. Wasze pierwsze skojarzenie? kubek, który trzymacie w ręku? :)

mały Alf zaprasza nas na herbatę po turecku!


w domu gdzie mieszka Alf herbatę pija się w charakterystycznych małych szklaneczkach, których kształt przypomina tulipana. zanim jednak herbata trafi do szklanki trzeba ją zaparzyć. tradycyjnie odbywa się to w podwójnym czajniku (çaydanlık). w części dolnej gotuje się woda, a  w górnej esencja. ten sposób przygotowywania herbaty wydobywa z niej pełnię smaku. herbata po turecku najczęściej jest mocna i podawana z cukrem.
o idealnie zaparzonej herbacie, ze względu na jej kolor, mówi się w Turcji - tavsan kanı, czyli krew królika...



jeśli chodzi o samą herbatę to nie wiem czy wiecie, ale według chińskiej legendy pierwszy napił się jej cesarz Szen-Nung jakieś 5000 lat temu. zaś według hinduskiej legendy pierwszy był święty mąż buddyjski Bodhi-Dharma, który "wyhodował" herbatę z własnych powiek... jak to? już tłumaczę... Bodhi-Dharma zasnął podczas czuwania, jak to zwykle medytował sobie i nagle pogrążył się we śnie. kiedy się obudził ze złości na siebie obciął sobie obydwie powieki i rzucił je o ziemię... z każdej wyrosła roślina, czyli herbata. według legendy po spożyciu liści tego krzewu znużenie i senność znikają bez śladu. później zwolennicy Zen upamiętniali ten "cud" ceremonią herbacianą.
niejaki Rikju w 1590r. ustalił 6 przykazań kultu herbacianego. wg tych przykazań m.in. na herbatę wzywa drewniana kołatka, rozmowa przy herbacie może dotyczyć tylko tematów poważnych, nie można kłamać ani plotkować, a ceremonia nie może trwać dłużej niż 4 godziny.
ciekawi Was jak wygląda ceremonia picia herbaty? po japońsku mówi się "cianoju".
a więc sproszkowaną herbatę wsypuje się do jednej filiżanki, zalewa wrzątkiem, po czym filiżanka wędruje od gościa do gościa, każdy z nich łyknąwszy herbaty starannie wyciera brzeżek serwetą, a kiedy filiżanka jest już pusta, trafia jeszcze raz w ręce każdego z gości by ci mogli ocenić piękno samej filiżanki.
w japońskiej tradycji picia herbaty występuję funkcja czcigodnej herbaciarki (osoby odpowiedzialnej za podawanie herbaty) zwanej "ochakumi". podobno od tego stanowiska zaczyna się pracę w japońskich firmach.

każdy słyszał o angielskim zwyczaju "5 o'clock tea", który wcale nie kojarzy mi się z dżentelmenem z filiżanką w dłoni i małym palcem zadartym w bliżej nieokreślonym kierunku. ani też z nakazem picia określonego trunku o określonej porze, ale jest po prostu dobrym sposobem spędzania czasu z drugim człowiekiem. o tak, przy herbacie w kubku, w szklance, w filiżance, tak jak kto lubi i jak chce...

w różnych zakątkach świata herbatę nie tylko w odmienny sposób się przygotowuje i piję, ale też różnie się ją nazywa:

w Tybecie – tsamba
w Nepalu – chiya
w Pakistanie – caay
w Laosie – nam sah
w Maroku – shay
w Tunezji – tei
w Egipcie – chai
w Wietnamie – tra
w Birmie – la-pe yei

ale niezależnie od nazwy, smaku, koloru, sposobu podania i tego gdzie jesteście najważniejsze jest żeby nigdy nie odmówić zaproszenia na herbatę – bo zazwyczaj zaproszenie takie jest oznaką gościnności.


1 komentarz:

  1. Sama jestem miłośniczką herbaty (bez cukru), więc z przyjemnością czytałam przygodę Alfa:)

    OdpowiedzUsuń