28.09.2013

Silvia

pierwszym Małym Misiem, który trafił do Wielkiej Rosji jest mała zielona ślicznotka w spódnicy w grochy... a na imię ma Silvia! oto ona:


Silvia jest 100% optymistką. skąd to wiem? zgaduję! spędziła w samotnej podróży sporo długich dni...  z Misiolandii do nowego miejsca zamieszkania małej Silvii w linii prostej jest około 1900 km. sporo!

Niżny Nowogród, bo tam teraz mieszka Silvia, jest miastem w europejskiej części Rosji, którego historia sięga 1221 roku. znajduje się tam Kreml niżnonowogrodzki - budowla obronna, Sobór św. Michała Archanioła, czyli najstarsza kamienna cerkiew prawosławna i ponad 600 innych ciekawych obiektów historycznych i architektonicznych. w Niżnym Nowogrodzie znajduje się międzynarodowy port lotniczy, stacja kolejowa. a samo miasto kojarzone jest z przemysłem samochodowym i lotniczym. w Niżnym Nowogrodzie powstał samochód osobowy M20 Pobieda, na którym wzorowana była Warszawa M20 produkowana w FSO na Żeraniu.

Czełowiek – eto zwuczit  gordo.
Człowiek - to brzmi dumnie.

- autor tych słów urodził się w Niżnym Nowogrodzie. kto to? Maksim Gorki.
Dienis Korniłow - rosyjski skoczek narciarski też się tam urodził.

Silvia sobie myśli, że być Mulinowym Misiem w Niżnym Nowogrodzie - to też brzmi dumnie!

... mała podróżniczka zwiedzając swoje nowe mieszkanie trafiła do krainy kaktusów! ach, zielono i pięknie tam, chociaż odrobinę niebezpiecznie. ale to nic, Silvia miała ochotę przytulać się tylko do kwiatków. huśtanie się na geranium jest boskie!

w między czasie Silvia zorganizowała sobie "dom" i miejsce, przy którym oprócz rozmyślania o swoim mulinowym życiu, będzie intensywnie uczyć się języka rosyjskiego!  


удачи Cильвия!

Silvia ma fajnych sąsiadów, to znaczy domowników z którymi dzieli przestrzeń, są to strachliwy Kot, nieco zazdrosny Lisek, bo aż purpurowy, i smutna, a może po prostu nieśmiała, Wiewiórka. ciekawe co ta czwórka razem wymyśli! jak coś razem zmalują, dam znać!



Silvia chciała jeszcze pokazać jesienne widok z okna.

 
na razie to tyle wieści od Silvii z jej nowego rosyjskiego domu! czekamy na więcej!

26.09.2013

Lilka

Mały zielony Miś wyposażony w aparat prawie-fotograficzny ruszył niedawno w świat! 

nowym podróżnikiem na mapie świata jest Lilka, oto ona:


Lilka po niespełna dwóch dniach trafiła do nowej opiekunki. szybka podróż stała się niejako dobrą prognozą na przyszłość, a mianowicie przepowiadała, że teraz mulinowe życie małej Lilki będzie aktywne i szybkie!

opiekunka małej fotografki jest projektantką terenów zielonych. czyli tak orientacyjnie Lilka nauczy się projektować, aranżować oraz pielęgnować ogrody. kto wie może sama stworzy jakiś "tajemniczy ogród"?

jako przyszły pomocnik projektantki terenów zielonych Lilka musi dowiedzieć się bardzo dużo o roślinach i ich wymaganiach, na szczęście ma przy sobie wspaniałą nauczycielkę! oprócz zdobywania wiedzy Lila postara się odkryć w sobie poczucie estetyki, a pasją do ogrodów zarazi się od swojej opiekunki!
taki jest plan!

tymczasem Lilka postanowiła znaleźć sobie wygodne miejsce skąd będzie się przyglądać na czym polega praca projektanta terenów zielonych. miejscem pracy na etapie projektowania jest oczywiście biurko.


projektant powinien potrafić rysować... hmm, ciekawe czy Lilka potrafi...

może już wkrótce Lilka i jej opiekunka uchylą przed nami chociaż rąbek wiedzy tajemnej z zakresu architektury krajobrazu, ale zanim to nastąpi Lilka przygotowuje się na wypad do Lwowa!

ciekawość - u pozostałych Mulinowych Misiów w Misiolandii - wzrasta!

12.09.2013

Carmelo

Mały szary Miś, o którym opowiem, wygląda niepozornie, ale jest w nim ogromna pasja, którą odkrył w sobie oczywiście po przybyciu do swojego nowego opiekuna...

oto Carmelo, sama misiowa słodycz zapakowana w mulinowe sreberko :)


jedną z pierwszych obserwacji, których dokonał Carmelo na nowym miejscu były dziwne, ale tylko z pozoru, wrażenia słuchowe, których autorem był jego opiekun! 

Carmelo musiał zbadać sprawę dogłębnie: czym jest to, co słyszy!

okazało się, że hałas, który wydobywa się z nieco dziwnego, ale bardzo pięknego przedmiotu, drażni uszy w sposób który nie zadaje bólu lecz jest źródłem miłych słuchowo-relaksacyjno-euforycznych wrażeń! czyli Carmelo słyszy hałas, który daje przyjemność... to muzyka, drogi Misiu, muzyka!

z definicji muzyka, to ta dziedzina sztuk pięknych, która wpływa na psychikę człowieka poprzez dźwięk wydobywający się z instrumentów muzycznych. wszystko to, co można usłyszeć nazywa się dźwiękiem, a dźwięk to po prostu drganie powietrza (a dokładniej, drgania źródła dźwięku).

instrumentem z którego wydobywała się muzyka i który naprawdę uwielbia opiekun Carmelo, jest gitara. 
poniżej gitara w której Carmelo się zakochał, a jakże! w kolorze złocistego karmelu... 


są różne rodzaje gitar. podobno gitara klasyczna służy do ćwiczeń, akustyczna do imponowania dziewczynom, a elektryczna do zdobywania kumpli... 
zasadnicza różnica to ta, że w gitarze akustycznej drgania strun są wzmacniane przez pudło rezonansowe, a w elektrycznej - pod strunami znajdują się przetworniki elektromagnetyczne, których sygnał po wzmocnieniu emitują głośniki w postaci dźwięków.

żeby grać na gitarze potrzebne są palce... Carmelo spojrzał na swoje łapki... i no cóż, mimo wielkiej pasji do muzyki, gitarzystą nie będzie, ale za to wielkim fanem tego instrumentu już jest!

wiecie co każdy gitarzysta lubi kolekcjonować i równie często gubi?! plektron, czyli kostka lub piórko służąca do szarpania strun. Carmelo poniżej prezentuje dwie ulubione kostki swojego opiekuna.



ale nie samą muzyką Carmelo żyje! kiedy nie słucha jak opiekun gra i ot tak dla zabawy nie skacze sobie po gryfie, przez progi i struny, wtedy dynda przy lusterku wstecznym w samochodzie swojego opiekuna. no i wozi tak swoje "mulinowe ja" to tu, to tam. 


opiekun Carmelo ma tylko jedną obawę, czy aby jego Mały Miś nie nabawi się choroby lokomocyjnej...?

miłego podróżowania Carmelo i niech muzyka towarzyszy ci wszędzie gdzie jesteś!  

06.09.2013

małe co nieco od Stasia i Melka

Miś i Wielbłąd nadal są w Polsce. tak jak każdy porządny podróżnik przed wyjazdem, tak i Stasio z Melkiem próbują jak najwięcej się dowiedzieć o krajach rejonu do którego prędzej czy później pojadą... tak więc wąchają, smakują i poznają kolorystykę Bliskiego Wschodu. do woli i bez ograniczeń! oprócz tego zaprzyjaźniają się z opiekunami. 

żeby pozostałym Misiom z Misiolandii nie było smutno, Stasio i Mel podesłali małe egzotyczne co nieco! i to "małe co nieco" w cale małe nie jest! 
wszystkie Misie wniebowzięte!

jeden Miś zakochał się w cynamonowej gumie do żucia wprost z Arabii Saudyjskiej.

trzy Misie już prawie zapakowały się do torby z Nepalu, w której jeszcze chwil parę wcześniej była herbata.

kolejne dwa Misie oddały się bez reszty wąchaniu herbaty ze Sri Lanki.
jeden z nich zdecydowanie polubił czarną z owocowymi dodatkami, aż się zanurzył w aromacie tej przepysznej cejlońskiej herbaty...


cała Misiolandia uradowana... Miśki dziękują Stasiowi i Melkowi, za prezenty i za to, że o Misiolandii pamiętają :)

trzymajcie się chłopaki!

04.09.2013

Toki i wspomnienie lata

pewnie każdy z Was ma już jakieś wspomnienie z tegorocznego lata. mały Toki wcale nie zapowiada jesieni, ale chciałby się podzielić z Wami kilkoma spostrzeżeniami.

tego lata Toki zachorował na arbuza. nie wiadomo czy to przez jego rozmiary, czy dlatego, że też jest zielony, a może że właściwie to czerwony od środka, pachnący i tak dalej... no nic. pewne rzeczy się po prostu dzieją i już. fascynacja arbuzem to nic strasznego!


arbuz zwyczajny, zwany kawonem, z rodziny dyniowatych, pochodzi z Afryki. jego jagoda, czyli owoc w 92% składa się z wody, a skórka to egzokarp...

Toki dumał i dumał jak to jest być takim wielkim arbuzem. stał przy nim i się przyglądał... zagadać nie mógł, bo jak tu rozmawiać z miąższem!?

Toki jednak drążył temat i dowiedział się od swojej opiekunki, że arbuzy łatwo nie mają. bo to raczej nie jest zbyt fajne gdy każdy ci wącha ogonek, opukuje z każdej strony i potem odkłada, że niby jeszcze niedobry... a tak właśnie traktuje się arbuzy zanim się któryś kupi.
podobno dojrzałość sprawdzają, a przecież to trochę jak potrząsanie jajkiem czy świeże...

no, ale tak właściwie to skąd ten arbuz się wziął. z warzywniaka, to wiadomo. hmm może nie skąd tylko jak?!

cykl życia rośliny, chyba dla każdego jest dosyć jasny. nasionko, łodyżka, listek, kwiatek, owoc... i nasionko, łodyżka,... pętla trwania i przemijania.


dla Tokiego to jest niesamowite odkrycie, taki wielki arbuz powstaje z małego nasionka! czy z małego Tokiego, też coś... dużego powstanie? hmm, to temat na inną filozoficzną rozprawkę!

a więc tak wygląda zalążek bycia wielką dynią...? małe niepozorne nasionko! cudownie!

Toki postanowił sprawdzić co dzieję się dalej, tak tak z nasionkiem... i tak oto, mały Toki wyhodował swoja pierwszą roślinkę!


co będzie dalej? czas pokaże i to jest piękne!