30.08.2013

Miś z Wielbłądem, czyli nowy podróżniczy duet

Misiolandia to kraina Mulinowych Misiów, ale pewnego dnia równowagę w misiowym świecie zaburzył pewien nieco dziwnie wyglądający stworek... jak każda nowość tak i ten gość trochę zaniepokoił wszystkie Misie. nikt nie wiedział kto to jest, skąd przychodzi ani czego właściwie chce od Mulinowych Misiów...?
po pierwszym szoku przyszedł czas by jakoś zareagować. trudno było wybrać najodważniejszego Misia by zagadał do przybysza, ale stało się, wybraniec przemówił... od tajemniczego gościa dowiedział się, że jest wielbłądem, który będąc w podróży na Bliski Wschód nieco zabłądził i przychodzi do Misiów z prośbą o pomoc w dotarciu do celu! dla Mulinowych Misiów, które powstają po to by podróżować taka prośba to nie lada gratka! każdy Misiek chciał by taka przygoda stała się jego udziałem! no tak, każdy chciał, ale tylko jeden mógł zostać towarzyszem wielbłąda...

tak więc w podróż na Bliski Wschód uda się Miś, który ma na imię Stasio, a wygląda tak:
Stasio będzie podróżował z wielbłądem o imieniu Mel:
Mel ma dwa garby więc jest baktrianem, ale pewnie wiecie, że są też wielbłądy jednogarbne - dromadery. co ciekawe w wielbłądzim garbie nie magazynowana jest woda, ale tłuszcz. każdy wielbłąd może naprawdę długo wytrzymać bez wody, to za sprawą wspominanego garba, ale i dzięki budowie nosa. jakoś tak się dzieje, że wielbłądy potrafią wchłaniać parę wodną z wydychanego powietrza. a i podobno, spragniony wielbłąd potrafi wypić taką ilość wody, która jest równa jednej trzeciej masy jego ciała. ciekawe czy ma potem czkawkę?!

no dobra, ale którędy na Bliski Wschód? jako że ani Stasio, ani Mel nigdy tam nie byli musieli poprosić kogoś jeszcze o pomoc. o tak najlepiej kogoś kto już tam jest albo za niedługo będzie. i tak nasz mulinowy duet podróżniczy trafił tutaj. okazało się, że podróżować można nie tylko w sensie przemieszczania się, podróżować można też rozpieszczając swoje kubki smakowa i ciesząc oczy kolorystyką dań z kuchni całego świata. Mel i Stasio zakochali się w tym miejscu pełnym kulinarnych inspiracji, a zakątek ten nazywa się Obiadowe Inspiracje.
żródło:
ciekawi Was czy Mel i Stasio skosztowali co nieco? o tak! ich małe oczęta przyglądały się jak można z pięknej papryki zrobić przepięknie smaczną paprykę! przepis znajdziecie tutaj.

to nie wszystko, okazało się, że przemiła przewodniczka po orientalnych smakach, która wpuściła Melka i Stasia do swojej kuchni, pomoże im dostać się do Arabii Saudyjskiej! niestety okazuje się, że przyjdzie im trochę poczekać... to nic, to nic! póki co mulinowi przyjaciele będą sobie czytać co ich czeka na miejscu.  na blogu o bardzo fajnym tytule : w pustyni bez puszczy dowiedzą się wszystkiego o czym powinni wiedzieć przed wizytą w Arabii Saudyjskiej!

Stasiu, Melku miłego odkrywania Bliskiego Wschodu!

tutaj i tutaj można przeczytać o misiu i wielbłądzie

19.08.2013

rude trio, czyli Amy i przyjaciele

ostatnio Amy zauważyła, że jej ruda powierzchowność jest super dodatkiem do jej mulinowej osobowości!

skąd takie myśli u małej Amy?
ano Amy spotkała psa, a raczej dwa psy takie zupełnie niepluszowe i na dodatek rude jak ona! i rozkochała się we wszystkim co rude jest!
rude przyciąga rude! rude kocha to co rude! rudy z rudym zawsze się dogada ;) mówię Wam!

pierwszy z psiaków to Ivan. wcale nie groźny, tylko bardzo szybki! spacer z nim to wspaniała zabawa, bardzo emocjonująca, jeśli wiecie o czym mówię! Ivan lubi prędkość, pokazał Amy jak to jest być szybkim jak wiatr... dyndanie przy jego obroży to była bardzo podskakująca przygoda!

Ivan przypomina psa dingo, który, jak pewnie wiecie, jest dzikim mieszkańcem Australii. ...mała ciekawostka, psy dingo nie umieją szczekać!

drugi psi przyjaciel Amy to, Darcy, pięknie pachnący, wcale niehumorzasty, taki "do rany przyłóż" psi arystokrata!

tak, Darcy sprawia wrażenie takiego spokojnego i stonowanego psa-myśliciela, ale uwierzcie mi, Amy mówiła, że bywa bardzo głośny, .... tak głośny, że nagle "cisza i spokój" wydają się zjawiskami czysto abstrakcyjnymi...
no cóż, czasami każdy potrzebuje pokazać światu, "hej tu jestem" ;) właśnie dlatego Darcy bywa głośny, Amy to rozumie!

tak właśnie Amy i jej nowi przyjaciele odkryli, że być rudym jest bosko! i błądzi ten kto myśli, że wszystkie rudzielce są takie same. oj, rude jest piękne!!!!!!!

czy być pięknym, to przestępstwo? może czasami :)

z listu gończego za Amy wynika, że przestępstwo, którego się dopuściła to "nielegalna wręcz słodycz i wdzięk". Amy jest poszukiwana bo jest boska! hehehe.

ah i jeszcze jedno. Amy dostała prezent! portret, taki wiecie, tylko dla niej, tylko o niej i do tego w ramce! obraz w stylu japońskiej mangi, a dokładniej w stylu "chibi".

portret ten Amy dostała w dowód uznania i potwierdzenia jej podwójnego obywatelstwa (stąd u góry herb Polski po lewej i herb Australii po prawej).

fajny prezent Amy! gratuluję!


17.08.2013

Mila

pewna Mulinowa Misia zapragnęła zadziwić świat! na początek postanowiła zrobić piorunujące wrażenie swoim wyglądem... a potem pochwalić się bardzo ciekawym sposobem na wpadanie w kłopoty ;) nie, nie to żart, ta mała po prostu lubi wszystko wiedzieć, a co za tym idzie wszędzie wścibia swój biały pyszczek!

czerwona modnisia o której Wam opowiem, to Mila.
 
niespokojna natura małej Mili trochę cierpiała szczelnie zamknięta w kopercie, ale na szczęście uwolnienie przyszło szybko. w nowym domu Małego Misia przywitała nie sama właścicielka lecz jej siostra! Mila zbytnio się tym nie przejeła ponieważ jej tymczasowa opiekunka okazała się świetną przewodniczką po nowym domu i naprawdę zadbała o to by Mila się nie nudziła. w oczekiwaniu na spotkanie z opiekunką Mila najpierw poznała Prokuratora - całkiem łagodnego pluszowego psa. jego groźne imię to zmyłka, no popatrzcie tylko na jego sympatyczny uśmiech.

Mila i Prokurator spędzili kilka przemiłych godzin na wielce pouczających dyskusjach na tematy roślinne. o tak, rozmawiali głównie o kwiatach doniczkowych, które ozdabiają domowe parapety.
od Prokuratora, Mila dowiedziała się, że ulubiony kwiatek opiekunki to storczyk (Phalaenopsis), podobno jest ponad 60 gatunków tych kwiatów, a niektóre nawet pachną! Mila musiała to sprawdzić osobiście.

wdrapała się na storczyk i już miała przeprowadzić badanie, kiedy nagle straciła równowagę i poleciała w dół... na szczęście lądowanie miała dosyć bezpieczne. cudowny kwiat złapał Milę swoimi korzonkami i tym samym uratował jej reputację oraz piękną kokardę!
 

jak każda modnisia, także i Mila chciała przez chwilę poczuć się damą. nie mogła się powstrzymać od przymierzenia butów swojej opiekunki. w końcu pod jej nieobecność mogła czuć się wyjątkowo beztrosko. nie wiem czy Mila buszowała w szafie, ale kto wie, kto wie...

po wielce męczącym i pełnym wrażeń dniu, Mila czekała już tylko na sen. jak na honorowego gościa i wielką-małą damę przystało łóżko przeznaczone dla Mili okazało się zjawiskowo piękne.

już pierwszej nocy w wielkiej muszli Mila śniła o spotkaniu swojej opiekunki i kolejnej podróży, która mają wkrótce odbyć razem, do Wielkiego Miasta...

dokąd pojedzie Mila? mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni już niedługo!

08.08.2013

Zuzulka i anioły raz jeszcze

o tym, że opiekunka Zuzulki kolekcjonuje anioły już wszyscy wiedzą.
"kto z kim przestaje, takim się staje." (Jan Brzechwa)... znowu to przysłowie zadziałało! o tak! Zuzulka zakochała się w aniołach!
z każdym aniołem w domu swojej opiekunki zdążyła zamienić dwa słowa. nawet sobie nie zdajecie sprawy, ile te anioły wiedzą o życiu i ludziach!

ale wiecie na pewno, że anioły mają swoje specjalizację! u Zuzulki w domu znalazł się na przykład "anioł na dobry dzień"! chyba powinien stać jak najbliżej łóżka żeby to właśnie jemu mówić co rano "dzień dobry".

jest też "anioł na miłość". ciekawe dlaczego Zuzulka tak się do niego przytula!?

Zuzulka wierzy, że warto się zaprzyjaźnić z własnym aniołem. nie wiem, może wiedzą o tym tylko dzieci, ale anioły to pierwsze istoty, które poznają nasze marzenia.

podobno gdy śpimy nasze mniej lub bardziej ukryte pragnienia krążą nad naszymi głowami i wtedy anioły przychodzą, zabierają je i umieszczają na niebie. więc kiedy obserwujecie nocne niebo i widzicie gwiazdy, pamiętajcie, że każdy migający punkt to jest czyjeś marzenie.
i nawet to najmniejsze znaleźć się może wśród gwiazd!

stąd właśnie ta myśl Zuzulki, że warto ufać swojemu aniołowi, on przecież opiekuje się naszymi marzeniami. bo kiedy marzenie staje się gwiazdą na wieczornym niebie staje się też częścią świata i dzięki temu trudniej jest je zgubić... nasze marzenia każdej nocy są, świecą i czekają na odpowiedni czas by spaść na ziemie w postaci spełnionego życzenia. więc kiedy widzicie spadającą gwiazdę zawsze się uśmiechajcie, właśnie w tej danej chwili ktoś dostaje to, o czym marzył!

lubicie rozgwieżdżone niebo? no to nie bójcie się marzyć, od nadmiaru gwiazd niebo nie spadnie nam na głowy!

dbajmy by gwiazdozbiór naszych marzeń świecił jak najjaśniej...


a anioły siedzą i robią notatki... kto wie może mają w swoich obowiązkach tworzyć statystyki marzeń...?

04.08.2013

Zośka i Witek

dwa Misie wybrały się w podróż... zapytacie pewnie - dlaczego dwa?
bo ta para jest bardzo w sobie zakochana. łączy ich miłość wzajemna jak również miłość do podróżowania.
zdradzę Wam po cichu, że to zupełnie tak samo jak ich nowych opiekunów.

ale najpierw przedstawiam mulinowy duet podróżniczy:

Zośka i Witek zaraz po wydostaniu się z koperty głodni turystycznych wrażeń rzucili się w wir zwiedzania!
wiecie, oni naprawdę mają dużo szczęścia! w jednym miejscu za jednym zamachem poznać mogą ciekawe miejsca, które w rzeczywistości są bardzo od siebie odległe.

i tak, pierwszy przystanek nastąpił w Australii, a dokładniej w Sydney, każdy pewnie czeka na zdjęcie z budynkiem opery w tle... ale nie, pamiątką z tego miasta jest Harbour Bridge. most o długości 1149 m. który Misie zwiedziły przechodząc po jego łuku.

skoro Misie poznają Australię, wpadły na misie koala, próbowały się zaprzyjaźnić, ale skoro koala misiami są tylko z nazwy, porozumienie było troszeczkę utrudnione, ale oczywiście nie niemożliwe. urok osobisty Mulinowego Misia zawsze i wszędzie przysparza mu przyjaciół. tak było i tym razem, na dowód niech będzie zdjęcie ze wspólnego dyndania.
kolejny przystanek to Indie. Misie zobaczyły indyjskiego słonia. tak na marginesie, słonie w Indiach mają bardzo duże znaczenie. są symbolem mądrości i intelektu (w indyjskiej mitologii bóg mądrości przedstawiany jest jako człowiek z głową słonia). słoń to także symbol królewskiej władzy. Zośka zamarzyła by móc kiedyś spotkać takiego pięknego zwierza osobiście!


nie wiem czy można przejechać na słoniu z Indii na Sri Lankę, ale właśnie tutaj zatrzymali się na chwilę Zośka i Witek.
Misie zobaczyły przepiękny posąg Hanuman'a -  przedstawianego z maczugą w ręce i głową małpy. wg hinduizmu Hanuman pomagał Ramie odnaleźć jego żonę Sitę, gdy została porwana na Sri Lankę, wziął udział w wojnie z rakszasami, czyli złymi duchami pod wodzą Ravana. dziś jego posążki można znaleźć na terenie Sri Lanki i Indii wzdłuż dróg, gdyż chroni on od wypadków drogowych. Hanuman jest też obrońcą i bogiem drzew podobno w całych Indiach pod dużymi drzewami można znaleźć maleńką kapliczkę z jego wizerunkiem.

na koniec Zośka i Witek skoczyli na chwilę do Europy. okazuje się, że oboje za niedługo przeprowadzą się do Anglii. na razie wiedzą tylko, że ich nowe miejsce zamieszkania ma wiele wspólnego z pocztówką nad którą sobie usiedli. jeszcze trochę i Mali Podróżnicy polecą tam i osobiście przekonają się jakie piękne jest Cambridge!


Misie nie mogą się doczekać, a my mamy nadzieję na foto-pocztówki z Cambridge!

cała ta podróż "w jeden dzień dokoła świata" to efekt fascynujących podróży opiekunów Zośki i Witka. Małe Misie ciekawe świata nie mogły trafić lepiej.
dzięki pasji opiekunów czeka je wiele ekscytujących i egzotycznych przygód... zazdrościmy!