30.06.2013

"śpiesz się powoli" - powiedział ślimak do Filipa.

a było to tak...

Filip i jego opiekun ciągle gdzieś chodzą, a potem wracają i znowu gdzieś idą. to się chyba nazywa mieć ciekawe życie albo po prostu przyczyna tkwi w problemach z orientacją przestrzenną ;)

ostatnio nieco spóźnieni biegnąc skądś dokądś wpadli na ślimaka!
spotkanie to było bardzo ekspresowe, ale Filip i ślimak zdążyli zamienić kilka słów.

- cześć, jestem Filip, a Ty?
- cześć, mówią na mnie Ludwik.
- a dokąd idziesz Ludwiku?
- idę na miasto!
- jesteś umówiony?
- nie, nie... idę, bo stać w miejscu jest nudno.
- ach, rozumiem Cię...

Filip chciał jeszcze rozmawiać, bo Ludwik wydał mu się bardzo mądry, ale opiekun powiedział, że muszą się spieszyć na autobus. wtedy ślimak wypowiedział te znaczące słowa: "Filipie drogi, oszczędzaj nogi, śpiesz się powoli..."

Ludwik coś jeszcze dodał ale Filip już go nie słyszał... oni biegli dalej, a ślimak powoli, swoim tempem pełzał do miasta!

... no i zdążyli. ruszyli w drogę autobusem. Filip zajął miejsce przy oknie.
 
żegnając Kraków przez chwilkę myślał jeszcze o Ludwiku, czy aby na pewno zdoła dotrzeć do celu, przecież jest taki powolny. może gdyby jechał autobusem...
no tak, wydaje się, że Filip ma trochę racji, czasami w docieraniu do celu ważny jest wybór środka lokomocji...

a co to... motocykl? o takim pojazdem Filip jeszcze nie jechał! 

27.06.2013

gang Juliana

pamiętacie Juliana i jego kociaki? ostatnie wieści z frontu głosiły, że Miś i koty poznają się i przyzwyczają się do siebie. cała trójka bryka sobie po mieszkaniu, Riko szuka zaczepki, Dziobek ciągle jakby pranie robi, a Julian bardzo skrupulatnie ich podgląda i próbuje nadążyć!

czasami mówi się, że dwoje to grupa, a troje to tłum! kociaki i Julian w ogóle się takimi głupotami nie przejmują, postanowili, że ich gang może przyjąć kolejnego członka! nie wiem czy robili kasting, ale kandydata znaleźli. to znaczy wybrali go Riko i Dziob, to oni w końcu są w grupie najdłużej, Julek tylko akceptował ich decyzję!

wstępna akceptacja przywódców stada (gangu) wyglądała tak:
a tak Julian wyraża swoje zdanie: (mój ci on?)

ten brązowy koleżka, to Miś Teodor. wygląda na skromnego i dobrze wychowanego Misia. podobno jest bardzo spokojny, czyli będzie temperował charaktery co poniektórych urwisów... no i w gangu kocio-misiowym wreszcie wyrównają się siły! dwa Misie kontra dwa koty, a czasami cztery misio-koty kontra ludzie!

czyli gang w nowym składzie wygląda tak:
od lewej: Riko, Teodor, Julian i Dziob. 

ciekawe co oni razem wymyślą!?

26.06.2013

Henryk

mały pomarańczowy Miś postanowił zostać Wielkopolaninem! i udało mu się! mieszka nawet niedaleko Nusi oraz Tulaka i Całuski!

zaraz po przybyciu do swojego nowego domu, po prosił o imię, no i został Henrykiem :)

oto i Henryk, poznaniok pełną kokardą ;)
bardzo zadowolony z imienia zajął się poznawaniem. a to jest chyba to, co wszystkie Mulinowe Misie po prostu uwielbiają robić! więc "poznawanie w Poznaniu" Henryk rozpoczął od rozglądania się po pokoju i zobaczył tam śliczne pudełko... na szydełka.
te przedmioty wydały mu się dziwnie znajome! no tak, właśnie przy pomocy takiego wynalazku powstał Henryk! mogę się założyć, że ozdabianie tego pudełka to robota opiekunki Henryka!

jak każdy Miś także i Henryk w sowim nowym domu postanowił znaleźć jakichś przyjaciół, którzy opowiedzą mu co nie co o nowym miejscu, w którym będzie mieszkał. poznał Ślimaczka. całkiem sympatycznego choć nieco powolnego gawędziarza. naprawdę długie godziny spędzają na rozmowach.
Ślimak uczy Henryka gwary poznańskiej. na razie chyba Henryk nie umie zbyt wiele, bo się nie pochwalił ani jednym słówkiem! mam nadzieję, że to nadrobi przy najbliższej okazji.
Henryk smakował regionalne potrawy. podobno najbardziej smakowały mu szare kluchy, a w piątek nie pogardził gzikiem z pyrami. wierzymy na słowo!

Henryk ma nadzieję na wycieczkę po Poznaniu, oj nie tylko on, cała Misiolandia marzy o "rajzowaniu"!  (nie wiem czy to dobre słowo, ale podobno "rajzować" w gwarze poznańskiej znaczy "podróżować")

do następnego razu Henryk! pozdrowienia dla Ślimaczka i Twojej opiekunki!

dla fanów Henryka specjalne zaproszenie, tutaj też możecie zobaczyć Henryka!

25.06.2013

Filip w kuchni

Miś Yogi - filozof, dość dobrze znany w Misiolandii - powiedział, że "mózg pracuje źle, kiedy w brzuchu ssie". tę mądrość w okresie sesji egzaminacyjnej powinien znać każdy student!
Filip postanowił zastosować się do tej filozofii całym sobą! na szczęście opiekun Filipa nie stawiał oporu i razem postanowili zaszaleć w kuchni!
tego dnia na deser miał być budyń... ale plan się nie powiódł... a wszystko przez... cudownie pachnące, apetycznie wyglądające i intensywnie czerwone... truskawki!

opiekun Filipa sięgnął do lodówki, wyciągnął mleko i śmietanę, a z szafki cukier i... owoce w najpiękniejszym kolorze świata - truskaweczki!

muszę w tym miejscu zacytować definicję truskawek według opiekuna Filipa: "woda z cukrem zapakowana najpiękniej jak to tylko możliwe".
:)

nie wiem czy koktajl truskawkowy to częsta atrakcja kulinarna w studenckim jadłospisie, ale Filip podjął wyzwanie!

jako że ślinka cieknie już na sam widok pojemnika z owocami, a ociąganie się w przygotowywaniu koktajlu mogło skutkować tylko jednym... pożarciem truskawek bez dodatków, Filip z werwą zabrał się do pracy! oderwał szypułki, umył truskawki bardzo dokładnie! o tak:

potem kontrolował dodawanie pozostałych składników. liczył kryształki cukru i krople śmietany.

 

najfajniejsze zaczęło się dopiero gdy przyszedł czas na mieszanie składników. Filipowi strasznie spodobało się miksowanie. jakie to szczęście, że nie trzeba było rozgniatać owoce widelcem, na pewno nie byłoby to takie ekscytujące!
 ah gotowe! i można nalewać.
 
dekoracja szklanki to fantazja opiekuna Filipa...

Filip bardzo poleca koktajl truskawkowy - napój cudownie orzeźwiający i pożywny, nie tylko w gorący dzień :)

18.06.2013

Toki i jego wiejskie życie

zielony Toki chciał się pochwalić okolicą w której mieszka!
te góry na zdjęciu to oczywiście Tatry Zachodnie z charakterystycznym Giewontem, zwanym "śpiącym rycerzem".

oprócz pięknych widoków Toki na swojej wsi poznaje wiele nowych roślin i zwierząt. nie zawsze wie kogo i co widzi, ale to nie jest przecież najważniejsze!

Toki właśnie poznał co to są cielaki i że ich krowi domek zwany oborą ma swój specyficzny zapach.
na zdjęciu z nowymi kolegami jest nieco zdystansowany, ponieważ odrobinkę się bał, że skoro jest zielony może zostać pomylony i tak po prostu przeżuty jak soczysta trawa!
kolejnym odkryciem był fakt, że nie każdy zwierz musi być od niego większy. są np. owady, w których towarzystwie Toki może czuć się olbrzymem. tylko kim jest ten kolega ze zdjęcia?

na wsi oprócz zwierzątek, jest dużo, ale na prawdę dużo roślin, o których Toki chciałby wiedzieć jak najwięcej, ale nie może tego wszystkiego zapamiętać! na szczęście są zdjęcia!
w porze wiosenno-letnie na wsi następuje taki wysyp roślinności, że każde wyjście na łąkę to wielka frajda dla oczu i nosa, a nawet dla uszu!
na początek kwiatki: fioletowe dzwonki, śliczne niezapominajki i obłędnie pachnąca dzika róża!
na koniec, niech dopełnieniem wiejskiego obrazka będą jeszcze dwa zdjęcia. Toki chciał pokazać sianko i pola uprawne.

na razie to tyle. na pewno o wiejskim życiu Tokiego jeszcze sobie poczytamy!

Follow my blog with Bloglovin

08.06.2013

Tulak i Całuska

w Misiolandii przyszedł czas, by porozmyślać trochę na temat MIŁOŚCI. wszak mówią, że miłość jest piękna. a rozważania te dedykuje dwóm czarnym Misiom!
oto one:
Tulak i Całuska chcą ze sobą po prostu być, blisko, razem, teraz i tu. spędzać czas, liczyć gwiazdy, łapać muchy, drażnić koty, śmiać się, płakać, rozmawiać twarzą w twarz... chcą razem trwać w tym co piękne, słodkie, miłe tak długo jak się da. chcą i już! ale Misie mają być tylko dyskretnym symbolem uczuć i przyjdzie im się rozstać!

mówię wam... gdyby każda spadająca gwiazda wierzyła w to, że warto spaść tylko wtedy gdy ktoś patrzy, chyba żadna nie umiała by wybrać dobrego momentu. Misie z Misiolandii mówią, że miłość jest właśnie jak spadająca gwiazda, ładnie wygląda na niebie i tylko czasem spadając robi wielką dziurę w ziemi. miłość spada nie pytając "czy masz na nią czas" i "co na to twój sąsiad". spada z nieba, więc o miłości nie można myśleć w zwykły, przyziemny sposób. a gdy staje się czymś trudnym znaczy to, że myślimy o niej w mało niebiański sposób. tak, to jest misiowy pogląd na miłość :)

w Misiolandii kiedy spada gwiazda Misie wymyślają życzenie, kiedy spada na nie miłość rozkładają łapki i przytulają drugiego Misia.

o sile  misiowego uczucia Tulaka i Całuski świadczą odblaskowe noski. te noski są barometrem ich miłości. oby pomarańczowy kolor zamienił się w intensywnie czerwony... wierzę, że jest to możliwe.

trzymam mocno kciuki by tak jak na zdjęciu poniżej Całuska i Tulak razem zdobyli świat.
oczywiście każdy nie tylko Całuska i Tulak zasługują by poznać, co to znaczy kochać i być kochanym, więc wypowiadam życzenie: by każdy miał przy sobie kogoś do przytulania i całowania. kochajmy się po ludzku i w misiowej wersji też :)

07.06.2013

Julian

mały niebieski Miś lądując w kopercie nawet się nie spodziewał co go może czekać pod jego nowym adresem zamieszkania. niewiedza wcale go nie stresowała. ufał, że będzie mu tam dobrze, przytulnie i wesoło. Miś przebył szmat drogi. mieszka teraz w Niemczech. od Misiolandii w linii prostej dzieli go niecałe 850km.

oto i Julian, który ma imię po królu Julianie z Madagaskaru, oczywiście!
Julian trafił do domu z dwoma kotami! kudłata kotka Dziob oraz kotek z fantazją Riko od razu przyjęły go do stada. ze zdjęć wynika, że Dziob wykazuje większe zainteresowanie Julianem, a Riko, na razie się dystansuje :)

jako, że Dziob jest taka puchata Julek postanowił, że będzie jego mięciutką poduszką do spania. oj słodko razem wyglądają.
natomiast drugi kot - Riko, według planu Juliana będzie pełnił nieco inną funkcję... w jakimś tam stopniu Julian-Miś odziedziczył po Julianie-Lemurze potrzebę rządzenia! Julek spróbuje zdominować Riko! nie wiem czy to się uda, bo Riko ma swój charakterek..., ale pierwsze próby już są. mam wrażenie, że na razie Riko jest pobłażliwy dla Juliana, bo ten jest nowy w stadzie.

 
nowi kumple, Dziob, Riko i Julian na pewno mają przed sobą nie jedną fajną przygodę. chętnie o nich jeszcze usłyszę i naprawdę z wielka przyjemnością o nich napiszę! historia Misia i jego kociego stada pojawiać się będzie tutaj na misiowym blogu oraz na kocim blogu. zaglądajcie i tam. zdjęcia będą się powtarzać, ale opowiadania na pewno nie będą takie same.

tutaj link o Julianie u Katharina182 :)

06.06.2013

Mania i Hania

dwie Modnisie, fanki spódnic ruszyły w świat! imponujące 4,3cm oraz 5cm wystarczyły by Misie dotarły pod Tatry.

ledwo Mania i Hania wyskoczyły z koperty, a już było wiadomo, która czym się zajmować będzie! :) i jak to bywa w życiu jedna będzie pracować, a druga tylko się bawić!

myślę, że o zdjęciu poniżej Michał Anioł powiedziałby "stwarzanie przyjaźni". też macie takie skojarzenie?
no właśnie w przyjaźni najważniejsze żeby dobrze się razem czuć i by na wspólną zabawę zawsze był czas. Hania (ta większa) i jej mała opiekunka od pierwszej chwili dobrze się dogadują. bawią się świetnie, oceńcie sami.


w tej opowieści może być jeszcze wiele o stwarzaniu, bo opiekunka Manii (tej mniejszej) zna się na technice zdobniczej nazywanej decoupage. i ma na swoim koncie wiele interesujących projektów. sprawdźcie sami. Mania będzie podglądać co i jak i wkrótce o decoupage będzie wiedzieć wszystko, szczęściara!
kolejny raz Mały Miś ma szansę nauczyć się czegoś, o czym nawet ja nie mam pojęcia. oto Mania w akcji:

mam nadzieję, że Hania i Mania jeszcze kiedyś opowiedzą co u nich słychać! a kiedy znudzą się im niebieskie spódnice, dadzą znać, może uda mi się zrobić inne ;)

05.06.2013

malinowa Nusia

we wtorek w ślad za zaginionym Misiem ruszył kolejny malinowy Miś. miał za zadanie przebyć dokładnie tę samą drogę co poprzedni Miś, spróbować go odnaleźć i na koniec mocno uradować swoją nową opiekunkę! Miś zguby nie znalazł, ale szczęśliwie dotarł do celu. uff,  kamyczek spadł mi z serca, że się udało, ale z drugiej strony szkoda, że nie wiadomo gdzie przepadł Malinowy Miś nr1!

macie swój ulubiony dzień tygodnia? w mieście gdzie mieszka teraz malinowy Miś zgaduje, że wszyscy lubią środę ;) Mały Miś dostał imię Nusia i jak donosi jej nowa opiekunka bardzo się wczuła w to, że od teraz będzie Średzianką dlatego dotarła do swojego nowego domu właśnie we środę.

oto malinowa Nusia od środy w Środzie Wielkopolskiej:

wydostanie się z koperty to chyba dosyć duże wyzwanie dla każdego Małego Misia. zawsze się zastanawiam jak one sobie z tym radzą...
Nusia musiała chwilkę poczekać aż wszyscy domownicy się zbiorą i pomogą jej się wydostać. najbardziej aktywnym "ratownikiem" był Królik Piątek. zgaduję, że to on wygryzł otwór w kopercie by jego nowa koleżanka mogła wyjść na zewnątrz.

już w pierwszej chwili po przywitaniu z nową rodzinką Nusia zauważyła wielkie serce na ścianie... i naprawdę poczuła, że tutaj będzie kochana! przytulne mieszkanko też zrobiło na Nusi pozytywne wrażenie.

Nusia po podróży była trochę zmęczona więc postanowiła poszukać sobie kącika do spania. wybór padł na misiową puszkę. taka ładna, okrągła i ze skarbami w środku, no idealna dla Nusi! opiekunka trzyma w tym pudełeczku piękną malinową wstążkę oraz koronkowe rękawiczki - dodatki do śnieżnobiałej sukni ślubnej :) o kurcze, czyżby właśnie TO wielkie wydarzenie miało nastąpić w życiu opiekunki Nusi? ...wszystkiego dowiemy się w swoim czasie!

to wśród tych wyjątkowo kobiecych drobiazgów mała Nusia zasnęła po długiej podróży...

myślę, że po kilku dniach Nusia się rozbryka i przeżyje coś wyjątkowego - póki co niech odpoczywa...

02.06.2013

Amy i wehikuł czasu

Mała Amy ciągle czeka na piękny dzień pełen słońce by spędzić go na plaży. czeka cierpliwie i na pewno wkrótce się doczeka. pochmurne dni umila jej przytulanie się do kota! ten piękny kot ze zdjęcia to Cleo (Cleopatra).
jak widać lubią się z Amy.

dni bez słońca mają to do siebie, że czasem nastrajają sentymentalnie i sprzyjają rozmyślaniu o przeszłości. każdy Mały Miś ma świadomość, że kiedyś było inaczej... dzięki pomysłowości swojej opiekunki Amy cofnęła się w czasie. a było to tak:

najpierw trzeba było wymyślić wehikuł czasu. ale zaraz, po co wymyślać skoro już jest? wystarczy pożyczyć! wehikułem czasu małej Amy stała się niebieska budka policyjna, tak tak, nie inaczej tylko TARDIS! uważni na pewno znajdą ją na zdjęciach... wehikuł czasu zabrał Amy w trochę zapomniany świat przełomu wieków XVIII i XIX. i cóż zobaczyła Amy przenosząc się w tak odległe czasy? piękne stroje! kobiety wówczas nosiły się bardzo dostojnie. na pewno kojarzycie zjawiskowe suknie z krynoliny, czasem zbyt szerokie by zmieścić się w drzwiach. swoją szerokość zawdzięczały metalowej konstrukcji pod spódnicą. trzeba też dodać że w tamtych czasach kobiety nosiły... gorsety! ah no i jeszcze te kapelusze!
dosyć teorii... rzućcie okiem na zdjęcia!



jak widzicie nawet Amy pasowałaby do tamtych czasów ;)

01.06.2013

zaginął Miś!

20 maja Malinowy Miś wyruszył w podróż po Polsce z przystankiem w Wielkopolsce! niestety nie dotarł jeszcze do swojej opiekunki, czym zasmucił i mnie i resztę Misiów a przede wszystkim Natalię, która wciąż na niego czeka!

miał być post z pozdrowieniami z podróży a jest post o smutku i rozczarowaniu! trudno mi zrozumieć dlaczego Mały Miś zaginął właśnie teraz i właśnie w drodze do kogoś kto bardzo na niego czekał!

do tej pory żaden Miś się nie zgubił. Amy dotarła do Australii, Joy do Indii, a Malinowy Miś zaginął w Polsce mając do przebycia jakieś 500km... to nie fair!

nie każda podróż idzie według planu... eh, życie! nawet Mały Miś musiał się o tym przekonać!

ale nie złamie to nas! hehe, kolejny Miś w poniedziałek ruszy w podróż i spróbuje dotrzeć do Wielkopolski.

ps. pozdrawiam Pocztę Polską!